Ulice Lincoln Heights

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Drake Rousseau on Sob Kwi 04, 2015 7:30 pm

Lincoln Heights jest uznawane za najstarsze osiedle Los Angeles. Jest gęsto zaludnioną, pełną życia dzielnicą z dużym odsetkiem mieszkańców azjatyckich i latynoskich.
avatar
Drake Rousseau
Agresywne Pedalskie Uke

Posts : 267

Zobacz profil autora http://cityofangels.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Tsuki Bijuu on Czw Maj 07, 2015 6:14 pm

Tsuki od dłuższego czasu wałęsał się po dzielnicy, wzbudzając swoim pijaństwem odrazę tutejszych mieszkańców. Oczywiście, nie był nawalony w trzy dupy, ale wyobrażacie sobie takiego wariata jak on, któremu w dodatku zwolniły się od alkoholu hamulce? Szedł chwiejnym krokiem nie dlatego, że ledwo ogarniał, ale po prostu był tak znudzony, że kiwał się na boki, kiedy spacerował właśnie po krawężniku. No dobrze, może było trochę ciężko utrzymać równowagę idąc w ten sposób, jednak jemu, wprawnemu i zręcznemu specjaliście od ucieczek, nie sprawiało to takiego kłopotu, jak przeciętnemu zjadaczowi chleba. A, że była noc ciemna i tylko latarnie oświetlały drogę to mógł sobie na pewne rzeczy pozwolić. Niewiele było już ludzi. Większość albo wracała do domu, albo jak on, pijana chodziła gromadami po ulicach, śmiejąc się i śpiewając najróżniejsze piosenki. Czasem, na parę chwilę się do nich przyłączał, ale w gruncie rzeczy był sam. Jak zwykle. Przystopował w momencie, kiedy grupka ciemnoskórych przyziemnych, próbowała wydrzeć mu siłą resztę gotówki jaką miał przy sobie, ale Bijuu skutecznie ich odstraszył. To było w byciu tym nienaturalnym najlepsze, że kiedy zachodziła potrzeba, to mógł skorzystać z mocy, by się takich drobnych kłopotów pozbyć mimo jego zdawkowej siły jaką miał w łapach.
Kopnął przydrożny śmietnik, a sam usiadł na murku, czy też oparł się częściowo dupskiem, w pobliżu jakiegoś starego domu. Wyciągnął z torby ostatnią butelkę wódki na jaką sobie dziś pozwolił, która była tylko ledwie napoczęta i po kryjomu upił łyka, beknąwszy zaraz mało kulturalnie.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Lucius Kasparow on Czw Maj 07, 2015 6:51 pm

Kolejna idealna noc na przechadzkę. Lucius wyszedł w celach czysto obserwacyjnych miasta. Nie można rzec, że chciał pooglądać nawalonych ludzi na ulicy, ale zawsze mógł to przyrównać do dawnych czasów... Niewiele się różniły. Takie pijaństwo zawsze było. Ludzka natura. Nie miał dzisiaj zamiaru polować, no, ale zawsze mogło się mu coś nasunąć pod nos. jednak tu było dość ryzykownie jak na i tak późną porę. Mijając pewną grupę młodzieży, nie obeszło się bez zaczepek "ej, gościu, z jakiej epoki się wyrwałeś?!" i szczeniackiego śmiechu, ale puszczał to mimo uszu. Skręcił w bardziej spokojniejszą uliczkę i po prostu spokojnie szedł. Jego czujne oko wkrótce dostrzegło pewną postać siadająca na murek. Postać dość znajoma i, jak zauważył jak i wyczuł, pod wpływem alkoholu. Uśmiechnął się pod nosem i ponowił kroku, ale nie przyspieszył go, nie spieszyło mu się. Stukał laską o grunt, więc nie zakradał się, ani nic. Kiedy był już w miarę blisko, usłyszał beknięcie z jego ust. Skrzywił się.
- Trochę kultury, młody Faerie. - powiedział dość głośno, będąc pewien, że wokół nikogo nie było, kto by stanowił zagrożenie dla ich ras.
- Czy mogę się przysiąść? - spytał, zanim cokolwiek zaczął mówić i rozwijać swoje ambitne tematy. Cały czas obserwował twarz Tsukiego. Kiedy tak patrzył, w sumie sam nabierał cichej ochoty na odrobinę alkoholu. Albo większą odrobinę. Albo... Usuńmy stąd "odrobinę" i będzie wręcz idealnie.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Tsuki Bijuu on Czw Maj 07, 2015 7:29 pm

Miał centralnie wszystko głęboko i szeroko, więc nie zwracał w większości przypadków na otoczenie. Po prostu się zmęczył to znalazł jakieś w miarę normalne miejsce i usiadł sobie. No, nieco zimno mu było w tyłek, ale przy takich procentach, jakie już w siebie wlał, to było nic. Zresztą, policzki miał lekko zaróżowiałe jak na jego pieruńsko bladą cerę, więc baczniejszy obserwator mógł wywnioskować, że wypił już wystarczająco jak na swój organizm i, że jest mu wystarczająco ciepło.
Z początku zignorował tę uwagę na temat kultury, jednak coś mu nie pasowało. Otworzył gębę, jakby z zamiarem powiedzenia czegoś, ale on przecież nie potrafił. Niestety. Tsuki zmierzył wzrokiem tego, kto się do niego zwracal w bardzo ryzykowny sposób. Znaczy się, to zależy, bo mało kto z przyziemnych wiedział, co to jest Faerie i co to słowo znaczy. Ale mimo wszystko.
Chwilę zajęło mu, zanim w pamięci przywołał sobie obraz tamtego wampira, który nie zachowywał się jak wampir, tylko stary, zwyrodniały psychol i który go porwał na tę jedną noc, po czym Tsu sobie zabrał część kasy na transport i ruszył w podróż dookoła LA. Właściwie to dzisiaj wrócił, jak widać, nie mogąc powstrzymać się przed wypiciem alkoholu.
A co mi będziesz wykłady z kultury robił. Mruknął zdawkowo w odpowiedzi. Pociągnął z gwinta i wytarł usta rękawem, kącikiem których poleciała kropla trunku. A pewnie, siadaj sobie. Przecież Ci tego nie zabronię... chcesz trochę? Spytał, uśmiechając się od ucha do ucha i wyciągając za szyjkę butelkę w jego stronę.
Czym można być bardziej bezbronnym jak Tsuki i jeszcze bardziej niż on, kiedy ten był pod wpływem? Teraz to jemu nawet ten wampir wydawał się być idealnym kompanem. Przynajmniej nie był sam, dopóki się nie zacznie przejaśniać.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Lucius Kasparow on Czw Maj 07, 2015 8:30 pm

Wampir miał o tyle takie "szczęście", że zimna nie odczuwał. Znaczy, odczuwał, ale nie miał w ogóle potrzeby zapewniać sobie ciepło, wiadome czemu. Patrzył na twarz Tsukiego, która była pokryta rumieńcami, zresztą, ten blask pijaństwa w jego oczach mówił sam za siebie, że wypił wystarczająco. Natomiast nie wyglądał na takiego, który zamierzał przestać pić. Wzmiankę o tym prawieniu wykładów o kulturze przemilczał. Zwrócił uwagę na fakt, jak kropla wódki spływa po jego ustach, ale dość szybko to wytarł. Brak czucia w usteczkach. Urocze.
- Hm... - mruknął, kiedy przysiadł obok Tsukiego. - Powinienem zacząć natrafiać na ciebie pijanego częściej. Od razu masz inne podejście. - zaśmiał się cicho pod nosem. Po prostu mówił, co myślał. Kiedy ten zaproponował mu łyk trunku, wampir nie mógł odmówić, choć zasadniczo nie pił już krwi jakiś czas, cholera wie, jak to przyjmie. Wołałby przyjąć krew i wódkę na raz. Mimo to wziął buteleczkę i wziął łyk wódki. Była gorzka i wciąż wypalała przełyk, aż miło.
- Tego mi było trzeba. - mruknął, oddając butelkę z powrotem Faerie. - W twoim stanie już ci wystarczy. - dodał tylko, choć wiedział, że i tak ten nie posłucha. Ewentualnie perspektywa zbierania stoczonego Tsukiego była nawet świetna, z mocnym przymknięciem oka, oczywiście, na ordynarne zachowania.
- Słyszałeś już o balu? - zapytał tak nagle, bo mógł, tak o, po prostu. Wzrokiem zaczął błądzić po okolicy, a potem zatrzymał wzrok na niebie, by podziwiać księżyc, którego chmury łaskawie odsłoniły od jakiegoś czasu. W zasadzie to nie wiedział czemu stronił do tego młodzieńca. Nie był bezwzględnym dobrem ani złem, ale często go nachodziły złe zamiary. Jak na przykład teraz.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Tsuki Bijuu on Czw Maj 07, 2015 9:23 pm

Czekaj, ja cię znam, nie? To ty mnie wtedy uprowadziłeś. Mruknął z przekąsem. Nie, właściwie, pod wpływem nie miał mu nic do zarzucenia. Miałby, jeśli ten by go porwał tylko po to by się nim pożywić. Co prawda, to było nieco bez sensu, jednakże, tylko takie wyjaśnienie mu odpowiadało. Porywanie bez konkretnego celu to dopiero był idiotyzm.
Przecież ty w ogóle nie wychodzisz z domu. A nagle chcesz mnie częściej pijanego spotykać. Gadał jak do swojego starego znajomego, chociaż Lucius nim nie był. Tak naprawdę, żaden z niego znajomy, bo poznali się w mało sprzyjających okolicznościach i tylko problemy na Dworze, jak również Tsukiego, pomogły w tej dziwnej i niezręcznej sytuacji. Jakby się zastanowić bardziej, to trochę przykre było dla Bijuu, że nawet w takim staromodnym wampirze nie wzbudzał zainteresowania krwi. Nie chodziło już tylko o jego anielską facjatę, ale w ogóle go nie interesował? Dla takiego narcyza jak Tsu było to trochę dołująca sprawą. O której zdał sobie sprawę dopiero pod wpływem.
Żadne starczy. To moja wódka i będę ją pił aż się w butelce skończy. Odpowiedział odzyskując butelkę w dłoni i od razu pociągnął łyka. Pociągnął nosem na znak, że czuje się wyśmienicie, nawet jeśli nie każdy mógł taki znak odczytać. Może podświadomie liczył na to, że Lucius odczuje jego potrzeby i chęci i w ogóle wszystko.
Stanowczo za dużo alkoholu.
Balu? Jakim balu? Brzmi dziwnie. Mruknął. Wpatrując się w butelkę. Ostatecznie wystawił ją w kierunku wampira, jakby chciał więcej.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Lucius Kasparow on Czw Maj 07, 2015 10:57 pm

Znów się skrzywił, co było wyrazem niezadowolenia. Podszedł do jego osoby jak ignorant.
- Uprowadziłem, to dość niesłuszny osąd... - powiedział wciąż niezadowolony. Lucius tego tak nie widział, a może nie chciał tak tego widzieć. Bo to było tak, że to Tsuki właśnie chciał sobie pierwszy niekulturalnie odejść i pozostawić wampira samego. Bez możliwości rozmowy. Na kolejne słowa zmarszczył brwi, ale nie obdarzył Faerie wzrokiem.
- Wspominałem o tym, czy po prostu sam wywnioskowałeś, że rzadko wychodzę z domu? - zadał pytanie dość nieprzyjemnym tonem. No cóż, zapomniało mu się, a czasem zdarzało mu się powiedzieć więcej niż powinien. Wróć. Często mówił. Często otwarcie jak na swój wiek, no ale trudno. Wolał się nie krępować.
Obserwował jak ten bierze znów łyka wódki, Lucius cicho prychnął pod nosem. No cóż, przynajmniej był łatwą zdobyczą, tylko ciekawe, czy z tego skorzysta. Tak, Tsukie zdecydowanie sprawiał wrażenie w miarę ogarniętego, mimo takiej ilości alko we krwi... Nie. Nie wyglądał. Nie świadczyły o tym ani jego oczy, ani rumieńce, anie pociągnięcie nosem.
Jakie kurwa potrzeby.
- Organizują bal, by... W jakiś sposób pogodzić rasy ze sobą. - mówił to z pewnego rodzaju obrzydzeniem. Potem zdał sobie sprawę z tego, że dobrze, że nikogo wokół nie było, gdyż zwyczajni ludzie dopiero mogliby uznać za wariata, kiedy ten mówił "sam do siebie. Zwyczajni nie wiedzieli o magicznej mocy telepatii, jaką posiadał Tsuki. Po chwili buteleczka wódki została wystawiona w jego stronę. Tym razem wampir bez zastanowienia ją pochwycił i wziął łyka. Potem oddal, krzywiąc się nieco. - Wybierasz się tam, prawda? - powiedział z lekką nutką... Nadziei? Tak, właśnie tak. Tsuki pewnie nie do końca lub wcale nie będzie pamiętał to zajście, więc Lucius mógł pozwolić sobie na większą otwartość.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Tsuki Bijuu on Czw Maj 07, 2015 11:36 pm

Na normalnych istotach, albo ludziach, nie używa się mocy by z nimi we własnym mieszkaniu porozmawiać. Albo jesteś dziwny jak przypuszczałem wtedy u Ciebie, albo lubisz porywać innych dla samej idei porywania.
Tsuki był naprawdę bardzo prostym stworzeniem. Nie myślał ani szybko, ani wolno. Jak na zwykłego stu dwunastoletniego dzieciaka przystało. Mógł mówić o sobie jak o dziecku, bo tak się zachowywał, zresztą, jakby nie patrzeć, to Bijuu względem swoich nieśmiertelnych pobratymców, to był naprawdę gówniarzem.
Sam wywnioskowałem. Jestem inteligentną osobą, nie to co większość. Prychną w odpowiedzi, dumnie wypinając pierś i demonstrując siebie. Tsuki był naprawdę wielkim narcyzem. Zresztą, jeśli o sobie mówił, to też o tym wspominał. A przynajmniej, tak mu się wydawało, ze za każdym razem mówił, ze jeśli kogoś zna, to najbardziej dlatego, ze lubi ktoś o nim rozmawiać. Bezpośrednio.
Żeby pogodzić rasy? Przecież to zupełnie bez sensu. Ja nigdy nie polubię wampira, ale to ja jestem wyjątkiem. Bo nie identyfikuję się ze swoją rasą. Przynajmniej, nie no... nie poznałem takiego wampira, poza tobą, co by nie chciał mnie wyssać. Wyznał, chociaż, jego szczerość pewnie wynikała z alkoholu.
Nie wiem czy pójdę. Nie mam z kim. Na takie bale to się z kimś chodzi, a ja... szkoda gadać.
Mruknął zdawkowo i pociągnął bardzo solidnego łyka, że aż mu się czkawką odbiło. Siedział tak, z tą butelką uczepioną dłońmi miedzy nogi, przewieszona. Myślał, że gdyby miał kogoś, to pewnie by na bal poszedł. Jakikolwiek. Albo na imprezę.? Kto wie...
Zdawałoby się, że nagle posmutniał, jakby cała samotność tak go dobiła do samego poziomu murka na którym siedział.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Lucius Kasparow on Czw Maj 07, 2015 11:56 pm

Młody miał rację. Szkoda tylko, że wampir nie znał do końca swoim intencji, były one dość spontaniczne.
- Lubię porywać innych dla samej idei porywania. - powiedział dość luźno, bez zastanowienia. - Z taką różnicą, że nie powinieneś był się poczuć jak porwany w takich dobrych warunkach. - powiedział, a jego kącik ust drgał ku górze. Po kolejnej jego wypowiedzi mógł wywnioskować na sto procent, że chłopakowi uderzył procent do głowy.
- Oczywiście. - potwierdził również bez większego zastanowienia, chociaż gdyby już miał o tym pomyśleć to... Nie, Tsuki nie wyglądał ani trochę na kogoś bardziej inteligentnego. W oczach Luciusa pozostawał wciąż jako szczeniak, dość uroczy szczeniak. Wysłuchał kolejnego jego pijackiego wywodu. Przyjął dość spokojnie. Nikt nigdy nie był nastawiony w stronę wampirów ze względu na ich naturę. Los tak chciał, że Lucius do nich należał, choć w tym przypadku nie mógł stwierdzić, że stał się tym, kim jest, wbrew jego woli. Wysłuchał go do końca. Spokojnie. Pod koniec westchnął.
- Jesteś wyjątkowym Faerie, to fakt, dlatego cieszę się, że cię poznałem. - zaczął. Gdyby tylko go znał bardziej, pewnie miałby więcej do powiedzenia. - I chcę cię bardziej poznać, Tsuki. Może wybierzesz się tam razem ze mną? - spytał, po prostu. Zdawał sobie sprawę ze stanu Tsukiego,ale mimo wszystko chciał się o to spytać. Gdy ten zdawał się być bardziej smutny, po prostu w ułamku sekundy wampir poczuł ukłucie, które zresztą zaraz zniknęło. Chciał wykorzystać sytuację. Był w takim stanie, ze mógł go teraz spokojnie zabrać do domu i później wymusić na nim pójście na bal razem z nim. Czy coś w tym stylu.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 08, 2015 4:07 pm

Porwanie to dalej porwanie. Nawet jakbyś mnie kawiorem i winem karmi robiąc jeszcze masaż to i tak czułbym się porwany. Odpowiedział całkiem poważnie, chociaż na same słowa mógłby się uśmiechnąć. Nie chciał na razie się uśmiechać. Jakoś nagle mu się tak humor zmienił. Jakikolwiek zamach na jego wolność nie mógł potraktować z uśmiechem na twarzy. Ale widok wampira, który karmi go winogronami, podczas gdy Bijuu by sobie z nogami w górze leżał i liczył szramy na suficie, była naprawdę przeurocza. Ostatecznie zaśmiał się w duchu, a na jego twarzy wykwitł pijacki uśmieszek.
Nagle spojrzał na niego tak, jakby ktoś go piorunem strzelił. Centralnie.
Co?! Na bal? Z tobą? Spytał, jakby nie dowierzał temu co słyszał. A z jego tonu można było wywnioskować, że na pewno się nie zgodzi. On, na bal, z wampirem. On, na bal. Z wampirem. Którego poznał niedawno. Który bardzo mu schlebił tymi dobrymi słowami. Który go porwał żeby porozmawiać. Nieee, to się w ogóle kupy nie trzymało. A po Bijuu jedynie było widać, ze myśli. A myślał bardzo intensywnie, wręcz jakby chciał siłą woli zmiażdżyć butelkę. Jego to centralnie coś w łeb uderzyło. To jest naprawdę DZIWNY wampir. Tsuki nie mylił się ani trochę w swoim dziecinnym osądzie. Zresztą, nigdy się nie mylił.
No... um... mogę iść... ale, ale ja sam nie wiem. Powiedział, ciągnąc kolejny łyk, a potem to postawił butelkę na ziemi, opróżnioną do połowy. Nie chciało mu się już. Zresztą, nie miał mocnej głowy i jak znał siebie, to tyle mu wystarczało. No niby, mógłby pic dalej. Ale ta butelka to jedno, wcześniej wyrzucił jeszcze jedną, tyle że mniejszą niż ta. Krótko mówiąc, był wstawiony.
To jest dziwna propozycja. Dodał przytłumioną myślą, jakby nie do końca chciał, żeby Lucius to usłyszał.
Cały czas unikał kontaktu wzrokowego, patrząc się na postawioną na ziemi butelkę.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 08, 2015 5:38 pm

- Ostatecznie wolałbyś być porwany i przebywać w dobrych warunkach, a ja... Nie traktowałem cię źle. - odpowiedział niemal natychmiast. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że mówił o nim jak o zwierzątku. W zasadzie tak traktował większość nawiniętych się pod jego nos istot. Wyjątkiem były wampiry. Trzymanie takiego w domu zwiększyłoby zapotrzebowanie na krew, nic poza tym. Niezbyt przyjemna perspektywa.
Na moment przyjrzał się Faerie, ale nie rozumiał pijackiego uśmiechu, który wpłynął na jego usta, dlatego zaraz odwrócił wzrok. Usłyszał w swojej głowie wzburzony głos Tsukiego, na co wampir się nieco wzdrygnął, a potem spojrzał na niego spod uniesionych brwi, a jeszcze potem wyszczerzył się do niego niepokojąco. Gdyby Lucius nie był dziwny, to byłby nudny. Tak to przynajmniej zaskakiwał młodego swoimi słowami.
- Tak, ze mną. Oczywiście nie zmuszam, choć byłaby szkoda, gdybyś odmówił. - odpowiedział, wlepiając wzrok w buteleczkę, którą trzymał Tsuki i gdy ten już się przymierzał do kolejnego łyka, wampir chwycił ją i bez problemu wyrwał z jego dłoni, które zresztą pewnie dobrego czucia nie miały.
- Już wystarczająco dużo się napiłeś. - powiedział i sam wziął łyka. Nie żeby to był jego szczególny interes w tym, żeby Tsuki nie stał się bardziej pijany niż już jest.
- Jak już powiedziałem - nie zmuszam, Tsuki. Niemniej jednak wypadałoby pokazać się wspólnie na balu, jako istoty, które próbują... - urwał i przymrużył oczy. Żeby mieć pewność, że do tego coś dociera, załapał go za podbródek i zmusił go, by spojrzał na niego. - które próbują dojść do porozumienia i zatarcia tego zbędnego konfliktu. - dokończył, uśmiechając się znów.
- Sam wspominałeś, że lubisz wszystko, co dziwne. - dodał przyciszonym tonem, przejeżdżając palcem po jego podbródku, kiedy puścił jego podbródek.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 08, 2015 9:16 pm

Trochę się zdziwił kiedy jego butelka nagle została mu tak perfidnie odebrana, ale nic przeciw temu nie robił. Wampir miał rację, ze z niego starczy, zresztą, Tsuki też doszedł do tego zdania, tylko po prostu chciał wziąć ostatni łyk, a potem butelkę odstawić albo wypieprzyć do najbliższego śmietnika. Niby o pieniądze dbał, ale tak naprawdę nie było mu szkoda wyrzucić czego, z czego nie zamierzał już korzystać. Wracając do rozmowy, to puścił mimo uszu to o porwaniu, bo ani specjalnie nie chciał wracać do tematu i jak myślał, jego rozmówca też nie.
Pociągnął nosem. Naprawdę mógłby pójść, w końcu... żył swoim życiem i w dodatku samotnie, to nikt mu nie bronił i nie prawił kazań, że nie powinien. W dalszym ciągu to jednak wampir, a z pewnością będzie tam ich więcej, z którymi na pewno Lucius nawiąże rozmowę. Nie specjalnie mu się to widziało po prostu. A ten tak nagle złapał go za podbródek, że wybałuszył oczy ze zdumienia. Nie ruszył się i czekał, słuchał, aż w końcu go przestanie d o t y k a ć. Co też stało się chwilę po przemowie. Jakoś się tak dziwnie czuł, dotykany. Fakt, faktem, nie raz się to odbywało, przez różne osoby, ale jednak w przypadku tego wampira poczuł się naprawdę dziwnie. Bo to nie chodziło o pieniądze.
No dobrze, pójdę już, pójdę. Mruknął wbijając wzrok we własne dłonie. Potem nawet się pogładził w miejscu, gdzie ten go dotknął, ale to trwało dosłownie przelotną chwilę. Nawet mniej. Ot, jakby sprawdzał czy ma tam czucie.
Co się okazało nie takie łatwe jak się jest już pod wpływem. Więc zignorował to o czym pomyślał.
A no. Lubię. Ale to jest dziwne i... niezręczne. Wydusił z siebie, co też w jego przypadku było nie lada wyczynem. Telepatia akurat pod tym względem była dobra, że język mu się nie plątał i dokładnie "mówił" to co myślał. Bez bełkotu.
Ostatecznie zawiesił na nim wzrok. Trochę przymulony, ale jednak świadomy. Może przez to siedzenie na murku i rozmawianie nieco się rozleniwił.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 08, 2015 9:52 pm

Dobra. Reakcja Tsukiego na jego dotyk była naprawdę urocza. Był teraz łatwą zdobyczą, co nietrudno było zauważyć, jednak nie chciał się posuwać do jakichś kolejnych, nieprzyzwoitych czynów, a bynajmniej nie w tym miejscu. Faerie wyraźnie nie wiedział jak na to zareagować, dlatego postanowił go nie krępować zbyt długo. Ta niepewność na jego twarzy. Zastanawiał się, czemu Tsuki się zgodził. Z tego, co zauważył, Faerie miał mocny zraz do wampirów i nie wyglądał na kogoś, kto by się zrobił. Lucius zrobił to zupełnie bardziej w formie żartów, choć był gotowy na dwie opcje. Możliwe, że nawet nie rozumiał obecnego, pijackiego toku myślenia Tsukiego, ale bardzo zabawnie reagował. Nawet jeśli w głowie słyszał jego normalny głos, a nie pijacki bełkot, to idealnie sobie wyobrażał, jak by on brzmiał, gdyby potrafił mówić. Widząc, jak ten wpatruje się w swoje dłonie, Lucius położył swoją na jego, chcąc zobaczyć jego reakcję. Ścisnął ją lekko, jakby to był jakiś gest.
- To miło, że się zgodziłeś iść z takim dziwakiem wampirem jak ja. - powiedział wciąż się uśmiechając. No po prostu dobry humor miał.
- Hm... Niezręczne? - mruknął pod nosem. W sumie fakt, Lucius bywał bezwstydny, czasem zachowując się jak stary zboczeniec. - Za bardzo się przejmujesz. Jesteś istotą magiczną, takie błahostki nie powinny cię obchodzić. Powinieneś korzystać z życia. - mówił, bo tak. Co mu się nawinęło na język. Mówił dość luźnym tonem, wpatrując się teraz w niebo. Wciąż było w miarę cicho, jakby ludzie ich omijali szerokim łukiem. W sumie na widok Luciusa, który wyglądał jakby gadał z kimś, kto go mocno ignorował, każdy by uciekał.
- Jesteś zmęczony? - spytał, zabierając w końcu dłoń, by przypadkiem znów dłużej nie stresować Tsukiego swoim dotykiem.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 08, 2015 10:11 pm

Z braku perspektyw na spędzenie wieczoru to nawet wyjście gdziekolwiek nie było takie złe. Zresztą, pewnie sam by się wybrał, ostatecznie uznawszy parę godzin przed wyjściem, ze mu się baardzo nudzi i ruszył by swoje cztery litery na miejsce spotkania. O ile się domyślał, pewnie zrobią to w jakimś bezpiecznym miejscu. Wampiry nie powinny się tam w wielkich ilościach zbierać. Najwyżej sobie przedwcześnie pójdzie.
Ostatecznie musiał przyznać mu rację. Nic bardziej nie będzie łączyło wszystkie rasy jak wspólne wyjścia. Chyba. Chyba miał rację, tak mu się przynajmniej zdawało.
W momencie kiedy Lucius położył swoją dłoń na jego i jeszcze tak ścisnął... normalnie gdyby jego reakcja nie była na niskim poziomie przez alkohol, to normalnie by odskoczył jak poparzony. Ale w tej sytuacji, po prostu popatrzył się na te dłonie a potem patrzył na Luciusa takim wzrokiem, jakby nie wiedział co się dzieje i szukał gdziekolwiek pomocy. Bo naprawdę nie ogarniał. Ale czemu, co, jak, po co on coś takiego robi. Może jednak Lucius chce go jakoś omami, żeby wyssać aż do ostatniej kropli krwi w dodatku bez poniesienia jakichkolwiek konsekwencji? Może po prostu znęcał się nad biednym Tsukim, bo satysfakcję czerpał z patrzenia jak ktoś jest taki bezbronny? To by się zgadzało z ideą porywania przypadkowych osób. Najpierw udawał że groźny, a potem zaskarbiał sobie zaufanie i niepostrzeżenie niszczył taką osobę w najbardziej niehumanitarny sposób.
Teorie spiskowe godne amerykanów.
Nie miał ochoty specjalnie myśleć o tym co powiedział. Kto jak kto, ale Tsuki bardzo korzystał z życia. Może za bardzo stawiał na jebie mnie to, ale jednak jego ciało to kasyno, gdzie trzeba płacić albo dawać coś w zamian za usługi. Tak, to najlepsze określenie roku.
T... trochę. Albo po prostu jestem już pijany... za bardzo. Zaśmiał się, żeby przełamać jego zdenerwowanie tym, ze był dotknięty. DOTKNIĘTY. Nie, to nie powinno mieć miejsca, a mimo to, starał się zachowywać jakby wcale go to nie obchodziło.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 08, 2015 10:28 pm

A czy byłoby to dziwne, jeśli Luciusowi bardziej szło na rękę nie wyssanie go do ostatniej kropli krwi? I jak już, to nie jest jego głównym celem. Mógłby trochę z niego upić krwi, ale "przy okazji". Czuł spięcie ze strony Faerie.
- Wampiry to sentymentalne istoty. - powiedział nagle, kiedy jeszcze ściskał jego dłoń. Pewnie i tak tego nie zapamięta, nie było to istotne, ani nic potrzebnego do życia Tsukiemu. - Przypominasz mi kogoś. - dodał zaraz potem, w ogóle nie patrząc na niego. A czy go słuchał to już inna bajka. Nie potrzebował słuchaczy, acz byłoby miło, gdyby ktoś go słuchał.
- W takim razie może chcesz pójść do mnie? - spytał otwarcie, a kącik jego ust drgnął ku górze. Wciąż zdawał sobie sprawę z tego, że Tsuki był dziwnie spięty. Mimo to dał taką propozycję, a jak to zinterpretuje Faerie to będzie głównie jego sprawa. - Tym razem nalegam. - dodał ciszej, lekko nachylając się w jego stronę, by powiedzieć mu to tuż przy uchu. Tym razem ton jego głosu był dość poważny. Miał nadzieję, że tym razem nie będzie musiał użyć swojej mocy, by znów go "uprowadzić".
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 08, 2015 10:41 pm

I wszystkie jego teorie spiskowe prysły jak bańka mydlana. Był ciekaw, kogo mu przypominał? Nagle zrobiło mu się tak przykro. Bardzo przykro. Po sobie nie dawał tego poznać, poza może ukłuciem smutku na twarzy. Bo zrozumiał, ze wampiry są długowieczne, wręcz no nieśmiertelne i po prostu faktycznie mógł mu kogoś przypominać. Może kogoś pieruńsko ważnego? W takim razie jego wstręt przed dotykiem był zupełnie niezrozumiały. Nawet jeśli towarzyszyły mu podobne emocje, to mimo wszystko... po prostu nagle przestał zachowywać się jak cnotka niewydymka, tylko po prostu wczuł się w taką sytuację. I nagle go ogarnęło przeczucie, ze on będzie do końca życia sam. Bo większość osób, które pozna i tak kiedyś umrze, a on będzie żyć dalej.
To było naprawdę smutne.
A ten się potem uśmiechał.
W końcu obiecałem, ze Cię odwiedzę kiedyś, więc mogę wpaść. Ale nie na długo. Wytrzeźwieję i będę musiał poszukać jakiegoś "zlecenia" na zaś. Wyjaśnił, patrząc się na niego w tej swój niewinny sposób. Typowe dla Tsukiego. Taka dziecinna niewinność wymalowana w oczach.
Może też czuł, ze wampir po prostu mu nie odpuści, albo był zbyt pijany i dlatego się zgodził. Pod wpływem robił nie raz i nie dwa dziwniejsze rzeczy, a ten stan można by było podpisać pod "nieźle wstawiony". Zresztą, co mu szkodziło.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 08, 2015 11:06 pm

Nie wiedział, czemu to powiedział i w istocie nie sądził, że mógł tym do niego trafić. Tym razem nawet zmiany podejścia w Tsukim nie wyczuł. A bynajmniej nie z początku. Tym razem nastawiał się na odmowę i na ciąg dalszy "jebie mnie to" podejścia ze strony Faerie. Stąd jego łatwa zgoda była zaskoczeniem. Dość miłym zresztą. Spojrzał na niego, będąc przez moment zaskoczony. Potem uśmiechnął się tak jak zwykł.
- Zostaniesz na tyle, ile będzie ci trzeba. - powiedział, jakby to wymagało sprostowania. Spoważniał, kiedy to skrycie zaczął podziwiać niewinne i uroczo pijane spojrzenie Tsukiego. - Będziesz mógł wypocząć. - dodał, po czym wstał. Odwrócił się w jego stronę i naturalnie, jakby to było wgrane już w jego mechanizm, wyciągnął dłoń w jego stronę, by pomóc mu wstać. Jedną ręką podpierając się laseczką, drugą podpierając Tsukiego, szedł w stronę swojego domu, w wewnętrznej kieszeni zachowując jeszcze buteleczkę z resztką wódki.

zt x2.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lincoln Heights

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach