Dom Luciusa

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 03, 2015 8:27 pm

Lucius nigdy nie miał stałego zamieszkania, chcąc rzucić za sobą stare "śmieci" i wspomnienia. Choć jest dość zatwardziały i nie lubi zmian, tak jego dom jest dostosowany do obecnych standardów. Mimo wszystko wciąż lubuje się w ciemnych kolorach. Nie poskąpił również niezawodnych żaluzji, które są znacznie lepsze i praktyczne od firanek. Pokoje nie są puste, gdyż wywieszone są na nich kopie obrazów słynnych artystów i nie tylko.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 03, 2015 8:35 pm

Dzisiejszej nocy nie wrócił do swojego azylu z pustymi rękami. Pod osłoną nocy przemknął w stronę swojego domu. Wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi na klucz, i póki Tsuki się nie obudził, położył go na łóżku w salonie i rozebrał się ze swojego ubrania zwierzchniego, pozostawiając na sobie białą koszulę zapinaną na guziki. Laskę postawił w kącie i skierował się do kuchnie w celu postawienia wody na gaz. Następnie wrócił i usiadł na fotelu, wbijając wzrok w gościa. Tak dawno nie rozmawiał. Śmiał się z samego siebie, że był aż takim desperatem, żeby siłą kogoś zaciągnąć i zmusić do rozmowy

I nie tylko. Ale to potem.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 03, 2015 8:50 pm

Miał wrażenie, że tak właśnie wygląda wieczność.

Ciemno i głucho, ślepy, niemowa w dodatku nic nie czuł. Tylko myśli, myśli były wszędzie i poza nimi nie było nic. To było tak irytujące, że chciałoby się krzyczeć. Ale nie mógł. Pozbawiony ośrodka mowy, zapewne i tak by się nie odezwał. Dziwna ta moc. Moc? Właśnie. Dobre miał przeczucia. Znaczy się, dobre, w sensie, ze prawidłowe. A po za tym, to wszystko sprowadziło się do tego, ze miał rację, z tym kolesiem było coś nie tak. Najpierw zagaduje, jak gdyby nigdy nic, potem go ostrzega i w dodatku ten niecodzienny wygląd. Mógł pomyśleć wcześniej o tym i spierdolić, zanim w ogóle przyszło mu się tłumaczyć z tego, że jest niemową.
Tak bardzo chciało mu się w tym momencie krzyczeć.

W końcu się obudził. Obudził to mało powiedziane, bo przecież nie spał. Tylko ktoś, lub coś sprawiło, że nagle przestał "istnieć". I był tylko on i jego wyobraźnia. I myśli. I cholera, czemu go tak łeb napierdziela, jakby ktoś mu tabletki gwałtu do gęby wsadził i kazał łykać jak jego lubiany alkohol. Kiedy w końcu wróciło mu czucie we wszystkich kończynach, to złapał się za głowę jedną dłonią. Teraz szybkie rozpoznanie. Otworzył powoli oczy. Mieszkanie. Jakieś takie... przeciętne. Żadnej piwnicy i łańcuchów, żadnych objawów zniewolenia. Nic przez co mógł odczuć zagrożenie, aczkolwiek...
W tym momencie dopiero zarejestrował wzrokiem i umysłem tego samego dziwaka co spotkał na molu. Ze strachu i być może z pomyślenia nie ruszał się, nie wydał z siebie żadnego dźwięku, tylko wbił wzrok w niego naprawdę się zastanawiając o co w tym wszystkim chodzi. Pomijając, że źrenice to miał jak pięciozłotówki.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 03, 2015 9:04 pm

Czekać długo nie musiał. Uśmiechnął się pod nosem, opierając policzek o dłoń i wciąż przyglądając się Tsukiemu. Wyczuł, jak jego serce zaczęło bić o wiele szybciej.
- Kawy? Herbaty? - pierwsze słowa, jako uprzejme pytanie, w końcu był jego goście. Założył nogę na nogę i się wyszczerzył. - Nie musisz się mnie bać, póki będziesz zachowywać się odpowiednio. - dodał zaraz potem, widząc wciąż strach w oczach młodego mężczyzny i ten bezruch...
- Nie bywam okrutny, nie licząc wyjątkowych sytuacji, ale mam dobre intencje, Tsuki. - mówił, choć niekoniecznie mogło to uspokajać gościa. Cały czas uważał go za zwykłego człowieka.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 03, 2015 9:12 pm

Czarodziej. Albo co gorsza wampirpsiajegomać. Tyle potrafił póki co wywnioskować. Bo żaden Faerie nie mógłby się wysilić an to by zaatakować przypadkowo spotkaną osobę. A Nefilimów nie było co w to mieszać, zresztą, o ile dobrze wnioskował to oni używają jakiś mazianych na szybko znaków. Dlatego tez nie mógł ot tak stracić przytomności. Albo zostać w ten sposób całkiem obezwładnionym. Ale co, po co. W każdym razie nie musiał już się ukrywać ze swoją telepatią. Skoro ten pokazał co mniej więcej potrafi. A przynajmniej miał taką nadzieję, że ten tylko to umie, nie ma jakiś swoich ukrytych mocy, przez co miałby jeszcze bardziej przekichane. Nie mógł tez za bardzo polegać na swojej mocy, bo sam bał się bardziej niż mógłby wytworzyć iluzję polegającą na strachu przed nim. Cholera. Za dużo myślał.
Szczególnie po tym jak się wyszczerzył, zobaczył tę jedyną charakterystyczną cechę u konkretniej jednej rasy. I w tym momencie miał wrażenie, że już bardziej wystraszyć się nie mógł. Całe szczęście, ze ten strach odebrał mu zdolność ruchu.
Cz... czego ty ode mnie chcesz? Zapytał w końcu w jego głowie się odzywając. W dupie miał to co przed chwilą powiedział. Najlepiej jakby mógł sobie po prostu pójść i zapomnieć o tym. Uznać, ze to tylko bardzo paskudny sen.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 03, 2015 9:31 pm

No tak, telepatia też trochę zburzyła jego mały światek, który zdążył jeszcze niedawno zbudować. Czyli Tsuki również był magiczny. Nie potrafił mówić, ale nadrabiał to telepatią. Problem w tym, że nie znał innych sztuczek takiej magicznej francy, a dopiero którym z tych mógłby być. Na pewno nie śmierdzącym pchlarzem.
Pokręcił głową z dezaprobatą. Zapomniał i nie pamięta już o tym, by nie szczerzyć się od tak do nieznajomych.
- Rozmowy. - odpowiedział po dłuższej chwili namysłu i analizy sytuacji jak i samego osobnika. -Mniemam, że musisz mieć nieprzyjemne doświadczenia z kimś takim jak ja, że odebrało ci mowę? - tutaj po skończeniu swojej wypowiedzi parsknął pod nosem, zdając sobie sprawę, że wspomnienie o odebraniu mowy nie było czymś miłym. - Wybacz. - przeprosił zaraz. Wtedy usłyszał gwizd od czajnika. - To jak - kawy, herbaty? - powtórzył pytanie, spokojnie siedząc w miejscu, choć nieco irytujący był to dźwięk. Wiedział, że nie będzie łatwo zdobyć zaufanie teraz tej osoby po tym, jak użył na niej swojej mocy, ale trudno, jakoś sobie poradzi. O ile mu zależało na zdobyciu zaufania, a nie na czymś innym. Wciąż obserwował Tsukiego z delikatnym, niepokojącym uśmiechem na twarzy.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 03, 2015 9:50 pm

Rozmowy? Serio? Czy ten wampirpsiajegomać myśli, że Tsuki nabierze się na coś tak głupiego? Nie był przecież niespełna rozumu, a skoro tak się ubiera, to pewnie ma tyle lat, ze mógłby dwa czy trzy razy Bijuu obskoczyć swoim wynikiem. Doświadczeniem pewnie też. Dlatego też, bez gwałtownych ruchów. Przecież nie chciał znów stracić przytomności, po za tym to jest WAMPIR. Jedyna rasa, która wzbudzała u Tsukiego strach i chęć spierdalania gdzie pieprz rośnie. Trudno powiedzieć, czemu wywoływali u niego taki lęk, ale był i nic nie mógł na to poradzić. Może, ale to może dlatego, że nie raz by zarobić padał ofiara kąsania. Z tą różnicą, ze to było ustalone, bo pieniądze. I wszystko na jasnych zasadach. Przychodzisz, ładnie się stroisz, czasem odczyniasz coś interesującego, a kiedy ten już będzie spełniony wzrokiem to przechodzi się do części gryzącej. A, ze wampiry przejmują efekty po krwi nosiciela, to nie raz korzystały z tego, ze Tsuki mógł brać prochy i czerpały przyjemność z halucynogennych efektów.
Uspokój się. Na razie ci nic nie robi. Problem w tym, że Tsukiego nie dało się teraz uspokoić, póki jest w jednym pomieszczeniu, huj wie gdzie z tym glonojadem.
Ja... nie chce. Dziękuję. Odpowiedział, kuląc się w siedzącej już pozycji.
Nie chciał tu być. A tym bardziej nie chciał niczego łykać od tego wampira, bo może jeszcze mu coś wsypie. Jakąś substancję paraliżującą, albo co. A potem Bijuu będzie bezradny wobec jego sztuczek i wobec kąsania. Odruchowo przykrył dłonią miejsce w którym znajdowało się parę blizn po poprzednikach jego gatunku.
Chociaż. Alkoholem by nie pogardził. Ale nie w takich warunkach.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 03, 2015 10:03 pm

No dobra, nie oczekiwał w ogóle, że pójdzie łatwo, ale im bardziej się stawiało mu opór, tym bardziej będzie naciskać i nie da mu spokoju. Być może to był syndrom dziecka. Albo chęci zabawy się z ofiarą, coś jak kot bawiący się swoją upolowaną myszką dla czystej zabawy.
- Nie chcesz? Hm... W takim razie chcesz kawy. - odparł po prostu, decydując za swojego gościa. Wstał
- Ah, i ucieczka w takich okolicznościach, panie Tsuki, naprawdę nie popłaca. - rzucił spojrzenie w stronę magicznego, wciąż mając uśmiech na twarzy i skierował się do kuchni, zostawiając na moment Tsukiego samego, domyślając się, że ten pewnie będzie usiłował ucieczki. Lucius był zadowolony nawet z tego faktu. W zanadrzu zawsze miał u siebie herbatę czy kawę, gdyż lubił często "zapraszać" gości. Jednak to przykre, że nie wpadali oni sami, tylko on musiał ich sam zgarniać z miasta. Jednakże kultura zawsze mu nakazywała zrobić herbatę. Z naciskiem na kawę. Najlepiej napić się kawy przed utratą większej ilości krwi. Wrócił po czasie do pokoju.
- Posłodziłem dwie łyżeczki. - oznajmił i podszedł do gościa, podsuwając mu filiżankę kawy.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 03, 2015 10:18 pm

Ale jak on nie chciał nic! Nic z takich rzeczy. Świętego spokoju mu tylko brakowało. I może, szczęścia w życiu? Nie, nie, nie już za bardzo się rozbiegał w myślach, automatycznie samego siebie karcąc. Zaraz całkiem straci czujność na rzecz zwyczajnej paranoi i chaosu we własnej głowie. Znaczy się, chaos we łbie to u niego była rzecz na porządku dziennym, ale nie teraz, bo tutaj to było wręcz niepożądane. Cholera jasna i co on ma teraz zrobić? Mimowolnie na parę sekund wstrzymał oddech w momencie, kiedy wampir najzwyczajniej w świecie mu oznajmił, że nie ma jak uciec i poszedł gdzieś tam, specjalnie jakby chciał, żeby Tsuki zaczął uciekać. Może to jakaś specjalna zabawa? Najpierw złapać, a potem zmusić do ucieczki ze strachu. I znów dorwać i już nie dać uciec. Żeby się biedak zmęczył, bo wtedy będzie słabszy.
Bijuu był jednak na tyle mądry, żeby nie próbować ucieczki. Nie teraz. Raz, był zbyt wystraszony co odbierało mu to zdolność racjonalnego myślenia w pewnym stopniu. Dwa, wampir z pewnością nie pokazał potencjału swoich możliwości. A po trzecie, to nie wiedział gdzie jest. Żeby chociaż się orientował, ale równie dobrze mógłby być poza miastem. I jak miałby się do cywilizacji dostać? Dorwałby go tak czy siak, albo czekałby, aż Bijuu opadnie z sił i sam się podda. Co akurat nie byłoby trudno osiągnąć. Także Tsuki siedział i czekał na zbawienie.
Trzymał tak tą filiżankę, tak, żeby się nie oparzyć, ale nie pił. Tylko wbił wzrok w tę czarną przepaść jaka się rysowała w głupiej kawie. Nie chciał się na niego patrzeć. Nic też nie mówił. Kątem oka tylko obserwował połowę jego sylwetki, żeby w razie czego odskoczyć.

Moim marzeniem jest zobaczyć Tsukiego mówiącego "T-To nie tak, że c-cię lubię, b-baka." /D.
Drejki, ja ci jebnę chyba. I za rangę i za wtranżalanie mi się w posta D:


Ostatnio zmieniony przez Tsuki Bijuu dnia Nie Maj 03, 2015 10:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 03, 2015 10:33 pm

Kiedy gość drżącymi dłońmi przyjął kawę, Lucius odsunął się.
- Tylko się nie ochlap. I łóżka też nie. - rzucił z westchnięciem i usiadł z powrotem na fotelu, na którym siedział wcześniej i obserwował. Jego ulubione miejsce. Popadł w chwilową refleksję, przez co przez krótki okres czasu panowała cisza, gdyż niemowa wciąż się nie odzywała. Lucius myślał o tym, że jednak jakiś dłuższy czas minął, odkąd przyprowadził kogoś tutaj i z nim rozmawiał. Zmienił dość gwałtownie pozycję, przekładając nogę na nogę, widząc, jak ten tępo wpatrywał się w filiżankę kawy.
- Nic tam nie ma. Możesz pić. - Wskazał otwartą dłonią w stronę filiżanki, by tym gestem zachęcić go do tego, by wypił. Po chwili zaśmiał się cicho pod nosem. - Nic ci nie zrobię, już dzisiaj jadłem. - dodał zaraz potem, choć nie brzmiało to przekonująco ani uspokajająco.
- Kim jesteś? Czarownikiem? -zaczął się dopytywać. - I co robiłeś o tej porze? - spytał, a wręcz dopytywał. Tak z ciekawości.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 03, 2015 10:49 pm

Ani trochę ci nie wierzę. Odpowiedział mu niemal od razu, jakby w tym jednym zdaniu jednocześnie miał przelać całą swoją nienawiść wobec wampirów. Te glonojady nie zasługiwały ani na zaufanie, ani na grzeczność wobec nich. W innej sytuacji, od razu wyklnąby takie cholerstwo, tyle, ze teraz był w zupełnie innej sytuacji i miał niemały problem. Nie za bardzo mógł wywlekać swoją złośliwość na wierzch, ale też nie znaczyłoby to, że ma być wybitnie i sztucznie miły. I w ten sposób powoli przełamywał swój strach, a zamieniał go w nienawiść. Licho wie, co było w jego przypadku gorszym uczuciem.
Ostatecznie jednak co mu szkodziło. Skoro i tak prędzej czy później coś mu się stanie. Wypił mały łyk tej kawy. Lubił kawę. Zresztą, wszystko co w jakikolwiek sposób wpływało na mózg lubił. Problem może być w późniejszej nadpobudliwości po takim napoju.
Faerie. Mówił zgodnie z prawdą. Zresztą, nie umiał inaczej. Jego gatunek nie potrafił inaczej. A nie da się wymijająco odpowiedzieć na to jakiej rasy się jest. Zresztą. To coś jest WAMPIREM. Cokolwiek nie powie, ten prędzej czy później coś mu zrobi, więc po jaką cholerę miał kłamać. Nie był nikim ważnym, żeby siłą z niego wyduszać informacje.
A co robiłem to nie twój zakichany interes, pijawko. Rzucił ostro w myśl ich obojga. Nie, Tsuki nie będzie taki potulny, nie, będąc w pułapce. Widać, ze mu się w ciągu raptem chwili zmienił punkt widzenia. Teraz bardziej było - skoro i tak pewnie mnie zje na kolację, to czemu miałbym mu nie wygrażać.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 03, 2015 11:11 pm

Taka reakcja również nie była zaskoczeniem. Ostatecznie nawet nie wiedział czy planuje go w jakikolwiek sposób skrzywdzić, czy też nie. Wszystko zależało od tego, jak sytuacja popłynie. Spontaniczny, stary, pierdolnięty wampir. Pozostał niewzruszony taką odpowiedzią, choć jego wzrok mówił "jak sobie chcesz". Mimo wszystko, kochana Fearie skłoniła się do picia kawy. Od razu uśmiechnął się. O tak, po prostu, normalnie, a nie głupkowato czy niepokojąco.
- Wróżka. - powiedział na głos i zaśmiał się pod nosem.
- Posiadacie całkiem komiczną wadę i zresztą, dość uroczą. - nie omieszkał się skomentować, a co.
- Dobra kawa? - spytał o tak, po prostu. Natomiast te agresywne słowa w jego stronę sprawiły, że rysy jego twarzy diametralnie zmieniły się na chłodniejsze.
- Tsuki, wspominałem o bardzo prostej zasadzie. Jeśli będziesz niemiły dla mnie, ja odpłacę się tym samym. - odpowiedział, unosząc wyżej podbródek. - Zawsze możesz odpowiedzieć, że nie chcesz odpowiadać na to pytanie. - pokręcił głową z dezaprobatą. Z chęcią by go tutaj zatrzymał, bardzo mu pasował w roli takiego zwierzęcia domowego. Najwyraźniej już podświadomie już zaczynał go tresować, ale cholera wie, co to za syndrom i z jakiej traumy wyniknął.
- No więc co robiłeś o tak późnej porze, panie Tsuki? - spytał, już znowu przybierając niepokojący uśmiech na twarzy.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 03, 2015 11:25 pm

Co, uroczą. Jaja sobie chyba robi. Pomyślał, patrząc przez niego na ten moment jak na idiotę. Takie teksty to padają w pseudo komediach romantycznych, a nie w takich sytuacjach. Chociaż, jakby nie patrzeć to ta sytuacja pewnie z jego punktu widzenia była przezabawna. Ot, dorwał taką kruszynę, która w razie czego nawet specjalnie nie będzie potrafiła się bronić. Do czasu, aż Tsuki będzie na tyle swobodnie się czuł, że wyciągnie pistolet z kabury i na tyle szybki, żeby móc stanowić realne zagrożenie.
Nie odpowiadał nic na temat kawy. Po prostu wziął parę łyków i odstawił filiżankę. Nie chciało mu się więcej pić, więc nie widział potrzeby trzymania jej bezsensownie w dłoniach i czekania tak cholera wie na co. Może faktycznie zbawi go tutaj jakiś książę na białym koniu? Zresztą, o czym on teraz myśli. Może ten wampir specjalnie chce go omamić.
Nagle ostrzejszy ton jakby go wyrwał z tego kółka przemyśleń na różne tematy. I zdecydowanie wzmocnił hardy wyraz twarzy Bijuu.
Chyba nie sądzisz, że będę miły dla kogokolwiek z waszego GATUNKU? Burknął w jego stronę, wyraźnie akcentując ostatnie słowo. Wampira nie dało się inaczej określić. Takie wybryki natury, co to swojego nie mają i kradną od innych. Oczywiście mówimy tutaj o krwi.
Dalej się bał. Ale ten strach powoli był ograniczany. Nikt nie powiedział, ze z Tsukiego jest najrozsądniejsza istota na świecie.
Mówiłem, nie twój interes. Nie będę odpowiadać na twoje pytania. Dodał po chwili patrząc na niego spod byka. Może był nawet trochę ciekaw co mu niby takiego zrobi, poza tą utratą przytomności. Przynajmniej jeśli wykaże się czymś innym, to będzie wiedział jak się przed nim bronić. I jak zwiać.
O ile będzie miał okazję.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 03, 2015 11:39 pm

Sytuacja przezabawna, a jemu przed oczami mignęło krótkie, dość smutne wspomnienie, nad którym rozżalił się na sekundę, ale zaraz mu przeszło.
Jeśli Tsuki będzie chciał go zaatakować, to Lucius zawsze mógł użyć swojej nudnej, ale niezawodnej mocy, dzięki której nie raz już wyszedł z większych lub mniejszych opałów. Wróżka dalej pyskował, na co wyraźnie wampirowi mina rzedła. Po prostu podniósł się z fotela i zaczął iść w stronę magicznej, wyszczekanej francy i usiadł obok niego, łapiąc go za podbródek i odchylając na przymus głowę do tyłu, by dostrzec blizny na jego skórze. Siódma woda po kisielu. Wcześniej zwyczajnie mu to umknęło.
- Musiałeś mieć wyjątkowego pecha. - puścił go, ale wciąż siedział obok niego. Jego ton głosu wcale nie wskazywał na to, że było mu go żal, całkiem możliwe nawet, że lekko z niego zakpił. Jako wampir wiele razy spotkał się z "rasizmem". A to czarnoskórzy narzekają na złe traktowanie, przewrotnie odkąd czasy niewolnicze dla nich się już dawno skończyły.
- A wyższe wartości jak szacunek? Przecież możesz nie cierpieć mojej rasy i jednocześnie ani razu nie wybuchnąć złością, Panie Tsuki. - powiedział i westchnął.
- Jak chcesz. - powiedział zupełnie ze zrezygnowaniem. Wstał i skierował się na fotel. - W takim razie pewnie jesteś zmęczony i chcesz tu zostać na noc, prawda? - ledwie powstrzymał się od głupkowatego śmiechu, kiedy się spytał.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 03, 2015 11:55 pm

/ Z powodu wspomnienia o rasizmie wrzucam tutaj piosenkę z dedykiem dla Lucyny <3 https://www.youtube.com/watch?v=EAexp0w3H3c

Miał już spierdolić, chociażby do tyłu, za kanapę, ale zorientował się zbyt późno wobec czego zareagował tak samo jak w większości przypadków, kiedy był zagrożony, ale samo zagrożenie było odległe. Krótko mówiąc, zamarł w bezruchu i po prostu pozwolił się d o t k n ą ć. Myślał, ze normalnie krew mu odpłynie ze wszystkich kończyn. A właściwie to nawet czuł jak mu tam z palców ucieka. Najwyraźniej jego wrogość była, ale teoretycznie tylko na pokaz. Może gdyby się tak nie bał. Gdyby miał do czynienia z wilkołakiem, a może nawet i demonem to byłby bardziej zdecydowany do działania.
Nie miałem. Niektórzy z was bardzo hojnie opłacają w zamian za parę kropel. Prychnął z pogardą. Tak, to była pogarda. Bo wampiry to był jedyny gatunek, który w zamian za to, że użyczy się swojej krwi to zapłacą. Co dla niego było o wiele lepsze, ze nie oddawał siebie w tak dosłownym tego słowa znaczeniu. Po prostu cześć siebie użyczał. A, ze krew się regeneruje to co mu szkodziło. Szczególnie wtedy, kiedy miał pustynię w portfelu.
Szacunek? Żartujesz sobie? Rozmawiasz o tym z niewłaściwą rozmową pijawko. Rzucił. Naprawdę, nie było ani jednej osoby którą by takim uczuciem darzył. Mógł być bardziej uległy, posłuszniejszy by coś osiągnąć, ale nikt nie zasłużył na szacunek Tsukiego. Taki już po prostu był. Charakterek po ojcu.
Co? Nie! Skąd to ci przyszło do głowy, mózg ci wypadł jak robiłeś tę kawę? Wykpił. Skąd mu przyszedł do głowy ten pomysł, chyba, ze... dosypał czegoś jednak do tej kawy. Ale nie wypił aż tyle, chociaż. Trudno było powiedzieć. Na razie nie odczuwał zmęczenia. Coraz bardziej był tylko zdeterminowany do tego, żeby stąd zwiać, ale jeszcze nie miał na tyle odwagi by cokolwiek zrobić poza obrażaniem go.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Maj 04, 2015 12:07 am

Odczuł reakcję Tsukiego na jego dotyk. Kącik jego ust drgnął lekko ku górze.
- Były na tyle uczciwe, że za to płaciły. - stwierdził, pozostając niewzruszony pogardą, bo szczerze nie widział żadnego powodu, by tym wzgardzać. Nie rozumiał, skąd taki ton jego telepatycznego głosu. Nie rozumiał też tych wampirów, dlaczego szły na taki uczciwy układ, skoro ostatecznie były na tyle silne, by samemu sobie wziąć to, czego chcą. Cóż, najwyraźniej Lucius często przecenia możliwości wampirów nad inne rasy, ale póki co, właśnie tak uważał. Może coś zniszczy jego świat, który tak uparcie wybudował.
- Nie rozumiem twojego toku myślenia, a bardzo bym chciał zrozumieć. - stwierdził na jego kolejne słowa. - Ostatecznie i tak się tobie krzywda nie stała. - mówił dalej, zamyślając się nie na Tsukim, a na ścianie za nim. Potem wyłączył się tak, że nie usłyszał słów gościa albo umiejętnie je zignorował.
- Wspominałeś wcześniej o zapłacie, tak? - rzucił nagle, opierając się policzkiem o nadgarstek.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pon Maj 04, 2015 12:25 am

Albo na tyle głupie. Na jedno wychodzi. Nie mój w tym interes, ja swoje dawałem i swoje dostawałem. Tyle mnie interesowało. Odpowiedział może nawet łagodniej niż przy poprzednich wypowiedziach. Póki ten wampir nie zbliżał się do niego, powodując nagły zawrót głowy, to Tsuki czuł się w miarę swobodnie. To było widać, tym bardziej, było słychać po jego odzywkach. Bo mógł sobie na to pozwolić. Zapewne, gdyby wisiała nad nim groźba rychłej utraty życia to nie byłby tak bardzo ożywiony w swoich słowach. Ale fakt, nic mu na razie nie było. Chociaż dalej miał wrażenie, ze miejsce w których był dotknięty płonęły żywym ogniem.
Co ciebie obchodzi mój tok myślenia? To jest moja sprawa. Rzekł prostując się. Tak, czuł się może zbyt swobodnie. Jego poczucie zagrożenia powoli ustępowało, jednakże z pewnością, kiedy znów wampir zrobi coś, co nie będzie Bijuu pasować, ten znów się ocknie w swojej sytuacji.
Nie przepadał za tym, ze ktoś pomija w myślach to co on mówi. Ignorancja mogła leżeć w naturze Tsukiego, ale nigdy na odwrót. Zresztą, ostatecznie, to co go to interesuje. Im mniej uwagi będzie mu poświęcał tym lepiej. W końcu może przestanie go słuchać, a ten postanowi się wymknąć. Tak. Czekaj na właściwą okazję. Najwyraźniej ten nie potrafi niczego poza wyłączeniem mnie na jakiś czas. Wystarczy tego uniknąć i będzie po sprawie. Bez żadnej szarpaniny. Bez dotyku. Bez słów. Wydedukował sobie.
Wspomniałem. I co z tego. Nie wyglądasz na takiego, co się interesuje handlem. Odparł, prychnąwszy. Zresztą, co on tak z nim rozmawia, przecież to było bez sensu. Ale z drugiej strony, to jest wampir, dlaczego miałby normalnie z wampirem rozmawiać inaczej niż w interesach?  
Skupił swój wzrok głównie na kawie. Czasem go obdarzył mniej przyjaznym spojrzeniem. Miał wrażenie, ze się meczy. Może jednak coś było w tej kawie, a on głupi wypił. Głupi pomyślał, że nic tam nie wsypał jak powiedział. Chociaż, też mówił o rozmowie, a robił czasem drugie.
Chciał wyjść. Serio. Jak najszybciej. Nawet jak się na to zupełnie nie zapowiadało.
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Maj 04, 2015 12:42 am

- możliwe. - tutaj sam prychnął, przyznając mu rację, ponieważ usłyszał słowa Tsukiego zaraz po tym, jak pomyślał o tym, że wampiry same mogły wziąć to, czego chcą. Zamiast tego mu za to płaciły.
- I moja, skoro te nienawistne słowa kierujesz w moją stronę. - odparł szybko i beznamiętnie. No co, nie miał racji? Miał. Owszem, nie było mu to niezbędne do życia, ale było to już jego sprawą, niestety. Siedząc tak na fotelu, w końcu spojrzał znów uważniej na Tsukiego.
- A ty nie wyglądasz na takiego szczeniaka, jakim w rzeczywistości jesteś. - mruknął, przybierając znudzoną minę. - Ile byś wziął za spokojne spędzenie tutaj nocy? - zadał pytanie zupełnie poważnie, choć zaraz potem się wyszczerzył. Nie umknęło mu uwadze, że ten przez moment wlepił wzrok w niedopitą do końca kawę. W każdym razie, skoro magicznej francy zależało na pieniążkach, to na pewno je łyknie. Wbił w niego swoje spojrzenie i czekał.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pon Maj 04, 2015 10:03 am

Przez wzmiankę o szczeniactwie pomyślał, ze ten naprawdę musi być cholernie stary. No cóż, przynajmniej jego wygląd utrzymał się na jakimś porządnym poziomie. Resztę słów zwyczajnie pominął, albo po prostu nie miał co odpowiedzieć. Na jedno wychodzi, nie miał nic do powiedzenia, ani jeden komunikat nie został przesłany myślą. Po prostu siedział i czekał, aż ten albo pozwoli mu wyjść, albo sam znajdzie moment by rozpocząć ucieczkę. Czuł, że niedługo ten moment nastąpi, albo po prostu coraz bardziej dziwne zmęczenie go ogarniało. Jak faktycznie coś tam było... to powinien już paść nieprzytomny. Wampir raczej może nie wiedzieć, ze jest coś nie tak na Dworze. I z ich kochaną władczynią, bo po prostu odbijało się to echem po jego głowie. Z innymi "nacjami" wydaje się, że też coś jest nie tak. Może to po tym ataku w pandemonium? Ktoś znów gdzieś paktuje z demonami.
No nic, im mniej będzie mieć z tym wspólnego tym lepiej. Ani mu się widziało widzieć ze swoim ojcem.
Wspomnienie o pieniądzach zdecydowanie go ożywiło. Spędzenie tutaj nocy. Brzmiało to jak wyrok, ale przecież nie taki zły. Tutaj jest tylko jeden wampir. A on już nie raz i nie dwa brał udział w masowych imprezach, gdzie po prostu skakał z kwiatka na kwiatek i usługiwał - albo tańcem pseudoerotycznym, albo po prostu dając upust swojej krwi, póki nie wyczerpał się na tyle, że musiał ustąpić.
A jemu ostatnio nie szło z pieniędzmi. Zresztą, nie był jeszcze w stanie normalnie funkcjonować.
Pół tysiąca. I żadnych sztuczek. Odpowiedział po dłuższej chwili zastanowienia.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Maj 04, 2015 11:03 am

Od razu zauważył zmianę podejścia Tsukiego do sytuacji zanim jeszcze odpowiedział. Wampir westchnął cicho pod nosem, uświadamiając sobie, że i w świecie magicznym pieniądze też posiadały tę magię. W mniemaniu Luciusa, przywiązanie do takich rzeczy materialnych było nieco komiczne. Oczywiście brał pod uwagę, że życie wśród śmiertelników nosi ze sobą takie skutki, ale mimo wszystko - czemu? Dlaczego Pan Wróżka od razu zmieniał swoją minę, kiedy była mowa o pieniądzach? Uniósł brew.
- Żadnych sztuczek? - powtórzył za nim. - Masz jakieś konkretne na myśli? - spytał, uśmiechając się kącikiem ust. Wampir niewiele wiedział tak naprawdę o tych zajściach w klubie. Nie wtykał nosa w takie sprawy. Niezaprzeczalnie mógłby, ale - po cóż. Życie wyraźnie go zmęczyło, by brał udział w kolejnych wojnach. Mimo wszystko mógłby się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat. Znać sytuację, wiedzieć, na jaki dystans się trzymać.
- Nie zapłacę z góry z obawy, że mógłbyś mi uciec, a tego bardzo bym nie chciał. - powiedział, po kolejnym, cichym przeanalizowaniu twarzy. - W ten czas możesz czuć się jak u siebie. Jeśli czegoś potrzebujesz, mów śmiało. - dokończył, a na jego twarz wpłynął jak zwykle niepokojący uśmiech.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pon Maj 04, 2015 2:19 pm

No co zrobić. Tsuki po prostu lubił pieniądze. Może nawet za bardzo. Dla niego to był dosyć poważny wyznacznik życia, tym bardziej że trudno powiedzieć żeby był w stanie je zarabiać inaczej niż po prostu szukanie sobie kolejnej "ofiary" zdolnej wypłacać duże sumy na tego Faerie. Ani to nie umiało samo na siebie zarobić ani zacząć pracować. Lenistwo pierwsza klasa. Zatem ograniczał się do sprzedawania samego siebie lub ewentualnie załatwiał różne dobra i za to mu płacili.
Był zatem bardzo zainteresowany możliwością szybkiego zarobku. A skoro to są interesy to nawet jego lęk przed wampirami zanikał do poziomu pogardy i obrzydzenia. Pokazywać wszakże tego teraz nie robił bo zarobek musi być. Przeczeka tą jedną noc, niech już mi będzie.
Żadnego dobierania się do mnie. Jeśli będziesz chciał skorzystać ze mnie jako zbiornika na krew to musisz więcej mi zapłacić Oznajmił od razu. Oddać mu krew, okej. Ale na nic więcej niech nie liczy. Dalej myślał o tym ze po prostu został tutaj uprowadzony i nie miał zamiaru na wszystko się zgadzać. Nawet kosztowanie się miało swoje granice, nawet w przypadku kogoś kto potrafił sam siebie sprzedać żeby po prostu nie musieć pracować.
Przecież nie mam jak uciec. Sam mmówiłeś Rzucił nieprzyjemnym tonem w przestrzeń.
Skoro ten tak mu pozwolił robić tutaj co chce to Tsuki a jakże, skorzystał i zaczął się przechadzać po mieszkaniu. Co więcej, nie szedł bo mu się nudziło. Musiał odreagować w jakiś sposób, a poza tym to obserwował wszystko. Szukał jakiś rozwiązań, czegoś co pomogło by mu się stąd wydostać w razie czego.
Ostatecznie swoją wędrówkę zakończył ignorując całkiem wampira i zawieszając wzrok na obrazach.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Maj 04, 2015 3:00 pm

"Żadnego dobierania się do mnie", mruknął coś niezrozumiałego pod nosem. Zboczeńcem nie był. Albo tylko trochę.
- Czyli jeśli będę chciał się do ciebie dobrać, też muszę więcej zapłacić? - spytał, zachowując poważną minę, może trochę nieco znudzoną, choć wewnątrz śmiał się z tej sytuacji, z Tsukiego i trochę też z samego siebie. W każdym razie na pewno chciał sprawdzić, dokąd mogłyby sięgnąć granice tej kosztowności, jeśli je ma. Kiedy sprawdzi, to już inna sprawa, czy skorzysta z większych perspektyw, jakie mógłby chłopak zaoferować za opłatą.
- Krew Fearie rzadko kiedy mi smakuje, oczywiście nie przeczę, że mógłbyś być tym jedynym na świecie kroczącym wyjątkiem, dlatego chciałbym cię spróbować. - powiedział, cały czas będąc otwarty i bezpośredni, nie przejmując się tym, że nawet nie wypadało. Czasem się zapomina, ot, typowy Lucius von Krzesło. Nie odpowiedział nic na uwagę ze strony Tsukiego.
Nie odwracał od niego wzroku, nawet gdy ten wstał i zaczął przechadzać się po jego mieszkaniu. Oczy Fearie wyraźnie oglądały się za ewentualnym wyjściem ewakuacyjnym. A może się namyślał nad zmianą zdania i pozwoleniu na dotknięcie jego ciałka ze strony wampira? Uśmiechnął się znów pod nosem.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pon Maj 04, 2015 6:22 pm

Nie. Wtedy to masz mi dać spokój. Zaakcentował wyraźnie każde słowo. Nie, Tsuki nie jest taki, każdy ma swoje granice, a te akurat nie mogły być przekroczone bo było to niebywale nieakceptowalne w pokręconej logice myślenia Bijuu. Mógł robić z siebie idiotę, mógł przystawiać się do każdego, ale nigdy, ale to nigdy od swoich 112nastu lat swojego życia nie pozwolił sobie na coś takiego. Może i żył niewiele jak na istotę nieśmiertelną, ale cóż.
Chciałbym Cię spróbować. To zabrzmiało w jego głowie jak naprawdę kiepski tekst na podryw. Tsuki cały czas był niezadowolony i nawet jeśli chciało mu się śmiać z powodu tego zdania, to zachowywał ten naburmuszony wyraz twarzy i wzrok pogardy i zniesmaczenia do tej pory. Ale dobrze, skoro chciał... po za tym, możliwość jednak wyduszenia z niego dodatkowych pieniędzy była dość kuszącą wersją spędzenia wieczoru. Nocy. Można to pełnoprawnie nazwać syndromem sztokholmskim albo przynajmniej jego zalążkiem.
Zniknął w kuchni. Szybko ogarnął nóż i jakąś szklankę. A raczej, w miarę szybko, czym narobił nieco hałasu. Zresztą, miał wyjebane czy będzie hałas czy nie. Zwinnie naciął skórę na nadgarstku i pozwolił by wszystko skapywało do tej nieszczęsnej szklanki. Kapnęło kilka mililitrów. Akurat pod tym względem mógłby się wykazać swoją chirurgiczna precyzja, bo zaraz po tym, jak było jej niewiele jak łyżeczka, zatamował palcem ranę. Nóż rzucił gdzieś na blat. Odczekał, chwilę jeszcze medytując nad tym co robi i z bezdusznością mordercy patrzył na zawartość szklanki.
Wrócił postawiwszy przed nim szklaneczkę z zawartością.
Bon a petit. Rzucił, powróciwszy do wpatrywania się w obrazy.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Maj 04, 2015 6:35 pm

Znów westchnął. Nie chciał go ruszyć, no. Ale kiedy ten wyraźnie to odrzucał, to wtedy jednak chciał. Tsuki go drażnił, choć mu się wcale nie dziwi, ale mimo wszystko chciał to odwzajemnić. W jakiś sposób. Lucius pod żadnym kątem nie słyszał w swoich słowach tekstu na podryw, ani tym bardziej kiepskiego. Wróżka zniknął mu za ścianą, robiąc coś w kuchni. Wampir siedział natomiast i nasłuchiwał. Dopóki Fearie nie pojawił się z powrotem w tym pomieszczeniu, widząc jego minę, pokręcił głową z dezaprobatą.
- Uśmiechnij się, nie jesteś przecież skazańcem. - musiał skomentować, ta atmosfera zdenerwowanego młodego Fearie go nieco męczyła. Spojrzał ze skrzywioną miną na szklankę, którą postawił przed nim na stole. Zapach krwi oczywiście stał się bardziej intensywny, kiedy był w tej odległości, niemniej jednak czuł się, jakby ten od tak rzucił psu żarcie.
- Podejdź bliżej i podaj mi ją. Bezpośrednio. - zażyczył sobie, ignorując fakt, że ten mógł podziwiać obrazy na ścianach. Zrobi to przecież później.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pon Maj 04, 2015 7:05 pm

Tsuki był bardzo niezadowolony z tego powodu, że tutaj się znajdował.
Skazańcem? Nie, ale więźniem. Odpowiedział, odrywając paluchy od tej małej wielkości rany, która powoli zaczynała krzepnąć. Wyglądało normalnie, więc nie było powodów do obaw. Gdyby dalej ciekło to znaczy, ze jednak było coś w tej kawie. Trucizna, jakakolwiek z pewnością obniżyłaby magiczne właściwości tego napoju. Albo była na tyle zmyślna, ze jednocześnie zapewniała krzepliwość i truła. Na jedno wychodzi, przecież w dalszym ciągu mu nie ufał.
Przecież nie będzie mu prosto do gardła lał tej krwi. Co za idiotyzm. Co za marnotrawstwo. Bijuu zmarszczył skórę na nosie i brwiach.
Niech będzie. Rzucił. Ale nie jestem twoim podnóżkiem, bo wiem, że wasz gatunek uwielbia sobie takich sprawiać. Szczególnie ci co wiekiem sięgają poza moje wyobrażenia. Więc musisz sam sobie s p r ó b o w a ć. Z nadgarstka jeśli łaska. Wyjaśnił to i owo niczym szanująca się kurwa. Co wcale nie znaczyło, ze nią był.
Stał zatem, nawet jeśli zaraz będzie naprawdę się źle czuł, kiedy ten się do niego zbliży. Będzie dotykać. Będzie gryźć nie daj Bóg. Ale przecież mu się to opłaci, prawda? Jak nie, to zdemoluje mu przez noc to jego mieszkanie. Wtedy będą kwita.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach