Dom Luciusa

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 22, 2015 1:25 am

jakby było mało:
Instynktownie zacisnął powieki i zęby, żeby wytrzymać, przetrzymać to niesamowite doznanie. Co z tego ze było ciężko, ale skoro Lucius takie polecenie wydał, to z przyzwyczajanie Tsuki się podporządkował i wysłuchał. Bolało, kochał to, tak bardzo kochał to uczucie, ale jak zwykle organizm jego musiał się tez w porę włączyć, przez co odczuł niebawem pewien dyskomfort wynikający z nadmiaru tego przyjemnego uczucia, jakie uwielbiał w sobie trzymać. Nie było po nim specjalnie tego widać, poza tym, że właśnie zacisnął powieki. Może to wyglądało trochę jak taki grymas tez mówiący o tym, że powoli się przesadza, ale próbował to ograniczyć jak mógł. Zresztą, Lucius zapinał go od tyłu bardzo ładnie i może nawet nie widział tej nieporadnej miny Bijuu.
Puszczony z objęć padł prawie jak kłoda na bok. Trzeba było dodać, ze był jeszcze osłabiony z deka po tym, jak Lucius użyczył sobie jego krwi. A po tak intensywnym wysiłku był bliski wyczerpania. Bliski, to znaczy, jeszcze się trzymał, i siłą woli dałby radę utrzymać się w tej pozycji, jednak z czystej wygody dla swojego organizmu po prostu opadł.
Długo jednak nie odpoczywał, zaraz potraktowany ognistym pocałunkiem, z którego oczywiście był bardzo zadowolony. A bądź co bądź, zmęczonym będąc, nie miał zamiaru się nawet sprzeczać. Zresztą, nie chciał. Tylko cholera, ten słaby organizm. Wszak nie doszedł, ciągle był burzą hormonów, a ten pocałunek go podtrzymywał. Zresztą, Tsuki przynajmniej teraz na plecach leżał, toteż mógł się skupiać na tyle by odwzajemnić podarowany na końcu gest.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 22, 2015 8:18 am

ach, tu chyba już nie musi być spoiler:
Zaćmiło go i zapomniał, że Tsuu był wyczerpany. Jego usta były takie słodkie, że aż musiał skosztować ich jeszcze raz. Dopiero, gdy się oderwał i pogładził go po policzku, zrozumiał, że Bijuu był niezwykle zmęczony.
- Jesteś taki uroczy. - wyszeptał jeszcze mu tuż przy uchu, delikatnie przejeżdżając po nim nosem. Po chwili zwyczajnie podniósł się z kanapy, biorąc na ręce Tsukiego i skierował się razem w nim stronę sypialni, gdzie znajdowało się łóżko, które było zdecydowanie wygodniejsze od kanapy. W sumie, czemu akurat kanapa? Ach, poszedł całkowicie za impulsem. Położył Tsuu na łóżku, sam też się koło niego usadowił, przykrywając ich kołdrą. Minęło trochę czasu, odkąd znów mógł poczuć to uczucie, że idzie z kimś spać i budzi się obok tej osoby. Znaczy, budziłby się, gdyby tylko potrafił zasnąć. Niemniej jednak przyjemnie było obserwować zaspaną twarz kogoś, kogo się darzy czymś więcej.
Lucius objął magiczną francę, która przez pewien czas nie była magiczną francą i delikatnie masował jego plecy.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 22, 2015 10:43 am

Byłby i teraz zasnął, ale wciąż w głowie miał zbyt wiele i musiał się nieco uspokoić, a to jednak trochę trwało. Mimo wszystko, na jego twarzy malował się wyraz zadowolenia i szczęścia przez co faktycznie teraz wyglądał naprawdę taki słodki i uroczy jak to określił się właśnie Lucius.
A ty kochany. Odpowiedział jakby był rozespany i dopiero co zerwał się z łóżka. Poczuł się zobowiązany do tego, żeby coś mu powiedzieć, bo czuł się naprawdę szczęśliwy. I zmęczony przede wszystkim. Dopiero po wszystkim, kiedy ekscytacja dała miejsce ziewaniu, czuł, jak bardzo będzie cierpieć zaraz po przebudzeniu. Już teraz zaczął narzekać na to, że go dupa boli, że go mięśnie bolą i nie ma na nic siły, chociaż tego jeszcze tak nie czuł. Nie był zbyt wytrzymałą bestią, aczkolwiek to co się tutaj teraz wyprawiało dało mu wiele do myślenia na temat tego ile może.
Wypuścił chyłkiem powietrze z płuc, kiedy nagle został podniesiony i zaprowadzony do łóżka. To było bardzo miłe z jego strony, bo sam obawiałby się, że musiałby naprawdę się postarać, żeby samemu się zwlec teraz z tej kanapy. Taki bezbronny i nagi Tsuki, no po prostu aż się serce wzruszało.
Może i wampiry nie śpią, ale Bijuu był bardzo rad z tego, że koło niego się położył, a nie zostawił samego. Teraz tym bardziej nie chciał być sam. Nawet jeśli w życiu nie powiedziałby podobnych słów jeszcze przez wiele, wiele lat. Ale mógł się teraz przytulić, a właściwie wtulić w Luciusa i z pełną świadomością wszystkich popełnionych czynów, których nawet się nie wstydził, po prostu zasnąć. Dać odpocząć wykończonemu i wyczerpanemu organizmowi. Coś czuł, że będzie długo spać.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 22, 2015 4:33 pm

Nie trudne to było do zgadnięcia, że Tsuki będzie miał problemy ze wstaniem z kanapy. Tak samo będzie mieć problem z jutrzejszą pobudką. Słysząc słowa Faerie, poczuł, jak zrobiło mu się ciepło na sercu, metaforycznie ujmując. Zalała go fala szczęścia, która sprawiła, że podniesienie z kanapy Tsukiego, a także położenie się obok niego, zostało zrobione wciąż widniejącym uśmiechem na twarzy.
Gdy Faerie się w niego wtulił, Lucius objął go mocniej, ale nie na tyle, by nie miał przypadkiem problemu z zaśnięciem. Po tym wszystkim, zapomniał całkowicie o zasłonięciu żaluzji. Wprowadził się w stan głębokich zamyśleń, co było może mocno zbliżone do normalnego snu. Stan, w którym czas mu szybciej i mniej nudno mijał, a przy okazji świadomie czuł przy sobie ciepło żywej istoty, jaką był Tsuki. Słodki mężczyzna, do którego coś poczuł już przy pierwszym spotkaniu. Głaskając go po głowie, przymknął oczy i starał się tą chwilą nacieszyć. No, oczywiście do czasu, kiedy pierwsze promienie słoneczne wyjrzały przez okno prosto na twarz wampira. Tym razem był na tyle idiotyczny, że zamiast wstać i zasłonić żaluzje, zasłonił się po prostu kołdrą i leżał wciąż przytulony do Tsukiego.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 22, 2015 7:19 pm

Było już prawie po południu kiedy postanowił się zbudzić. Znaczy się, całkiem już zmusić się do pobudki, bo gdzieś tam świadomość mu fruwała, nie wiadomo gdzie, a jemu zwyczajnie nie chciało się oczu otwierać. Jednak kiedy w końcu wyczuł zmysłami Luciusa obok i zarejestrował, ze jest w miarę jasno, zdziwił się i to był konkretny powód do tego, żeby się całkiem obudzić. Przyzwyczajony do egipskich ciemności oświetlanych żarówkami ostatnie dwie doby po prostu nie pomyślałby, że słońce go nagle drażnić. Ale co z Luciusem? Przecież jest wampirem, jego to czasem nie boli?
Mało brakowało by pierdolnął śmiechem, widząc jak się szczelnie kołdrą zakrył. Postanowił jednak wstać, co było w jego wypadku wręcz kolosalnym wyczynem i zasłonić żaluzje. Minie pewnie jeszcze dobre parę godzin, zanim słońce zajdzie na tyle, by Lucius mógł się wydostać z łóżka, bez kołdry. Potem najzwyczajniej w świecie rzucił się na to wybrzuszenie w pościeli i przez samą kołdrę się przytulił.
Zdziwiłoby to kogo, ale Tsuki wszystko pamiętał. I co więcej, poza tym, ze jego dupa wołała w tym momencie o pomstę do nieba, to niczego, absolutnie niczego nie żałował, ani czynów, ani słów. Czuł się bezpiecznie. tak jak nie czuł tego do prawie osiemdziesięciu lat. Może nawet więcej? Nie był dobry z matmy.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 22, 2015 7:57 pm

Zwinął się pod kołdrę i czuł się jak dziecko, słysząc zresztą ledwo powstrzymany śmiech ze strony uroczego Faerie, który postanowił go wyręczyć i zasłonił żaluzje. Już miał się wygramolić spod pościeli i rzucić krótkie podziękowanie, kiedy poczuł, jak ciężar się na niego zwalił. Tsuki latał sobie w negliżu i postanowił się rzucić na biednego Luciusa. Poczuł uścisk przez pierzynę, ale mimo wszystko, zanim zdążył odwzajemnić objęcie, wygramolił chociaż twarz spod kołdry i dopiero wtedy przytulił magiczną francę. Dłoń położył na jego kark i skłonił go, by sięgnął jego ust. W ten sposób znów Lucius go pocałował, długo i namiętnie.
- Jak się czujesz? - spytał, kiedy oderwał się od jego ust, a dłonie przejechały po jego plecach w dół, znów sięgając jego nagich pośladków. Teraz do niego dotarło, że Tsuki nie czuł się źle z tym, co zrobili wczoraj. Nie zniósł tego źle. Tak nagle. Mimo że zrobił to z facetem i to w dodatku z wampirem, których tak rzekomo nie cierpiał. Teraz, po tak ostrym rżnięciu, była większa szansa na to, że Tsuki zostanie tu na dłużej. Co jeśli właśnie tym go tutaj zatrzymać? W jego głowie odtwarzały się obrazy twarzy Tsukiego pełnej podniecenia.
- Widzę, że nie tak źle, jak się spodziewałem. - dodał zaraz potem i podniósł się do pozycji siedzącej, oczywiście razem z nim. Miał dziwne wrażenie. W samym sobie. Jakby Tsuki w pewnym momencie złamał luciusową melancholię. Nie czuł się staro. Znów nie czuł się staro. Przytulił go do siebie i zaczął składać na jego szyi delikatne pocałunki.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 22, 2015 8:16 pm

Bardzo biednego Luciusa, ze zasłonił za niego żaluzje a potem dopiero się na niego wywalił, a nie na odwrót. Powinien był to docenić. Tsukiemu w ogóle nie przeszkadzało to, ze był nagi. No kurde, nie miał co się kryć, poza zwykłym zwyczajem przyzwoitości, bo przecież nie tak dawno dopiero miał jazdę, więc co, było coś do wstydu? Nie. Pocałunek był miłą odmianą z rana, w przeciwieństwie do tych wszystkich poranków wcześniej i naprawdę nie ogarniał, jak mógł wcześniej tego uczucia nie chcieć. Ale wzruszył na to mentalnie ramionami.
Dupa mnie boli jakby mnie pieprzył jeżozwierz. Przechylił lekko głowę na bok. No cóż, tragicznie nie było póki nie próbował chodzić. Wtedy to było najbardziej bolesne, bo poza tyłkiem odbiło się to na miednicy i okolicznych mięśniach. Ale jakby nie patrzeć, jak na pierwszy raz to wytrzymał bardzo dużo i znosił to teraz całkiem dzielnie.
Zaraz wybuchnął śmiechem.
Nie. Jeszcze nie trzeba amputować mi tylnej części ciała. Zaśmiał się, żartując z własnych boleści. Delikatnie się skrzywił, kiedy Lucius wziął się razem z nim i podniósł do siadu. Tak, to delikatnie zabolało. Zaraz jednak nie mógł się powstrzymać od stłumionego chichotu, kiedy ten nagle postanowił się zająć jego biedną szyją. Tsuki wziął i dłonią zakrył mu usta, ot tak, niespodziewanie.
Przestań, łaskoczesz. Może dasz mi się najpierw ubrać, co? Jak się tylko doczłapię do moich ubrań na kanapie... Zaśmiał się teraz całkiem głośno, zresztą, nie hamował się ze swoim zadowoleniem.
Zabrał dłoń do siebie i postanowił się zwlec z łóżka. Dokładnie, zwlec. Wstaniem tego nie można było nazwać. W brzuchu zaczęło burczeć mu no, Lucius mógł sobie nie jeść, ale Tsukiego organizm tego wymagał.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 22, 2015 8:44 pm

Nagość to sztuka! Więc nieprzyzwoitości tu nie widział. Poza tym... Nagie ciało Tsukiego było piękne. Pod każdym względem. Co było oczywiście napędzane zakochaniem ze strony wampira. Natomiast słysząc to określenie... Zmarszczył delikatnie brwi, co nie było oznaką zdenerwowania, a raczej chciał pokazać tym, że pierwszy raz usłyszał tak cholernie pojebane określenie.
- Skąd wiesz, jak pieprzy jeżozwierz? - spytał po chwili, chcąc być zabawny, ale niekoniecznie mu to wyszło. Pogładził jeszcze raz jego ciało, przejeżdżając po jego dość delikatnej skórze. - Dość specyficzne określenie. - skwitował cicho, skupiając na chwilę wzrok na boskich ustach Tsukiego.
- Jeszcze... - powtórzył za nim, przybliżając się na moment do jego ust, ale nie całując ich jeszcze. - Mam nadzieję, że kolejny raz twój tyłek zniesie. - powiedział przyciszonym tonem, muskając delikatni jego wargę i w końcu przechodząc niżej, ale jednak został pohamowany przez Fearie, gdyż poczuł dotyk dłoni na swoich ustach. Na sekundę uniósł brew, ale potem i dłoń obdarzył pocałunkiem. Słysząc jego słowa, jęknął cicho niezbyt zadowolony.
- Nie, nie dam. - mruknął i podążył za nim, przygwożdżając go z powrotem do łóżka. - Chcę się tobą nacieszyć. - Znów obrócił go na plecy, łapiąc go za dłonie i unieruchomił go na moment. Znów wbił się w jego usta, ale zaraz burknięcie w jego brzuchu wyrwało go z tego stanu.
- No tak... - mruknął skrótowo. Zapomniał, że śmiertelnicy jedzą. Wstał z cichym westchnięciem i przeczesał swoje długie włosy, również nie krępując się swojej nagości. Posłał po chwili uśmiech Tsukiemu i podał mu dłoń, by pomóc mu wstać i skierować się tam, gdzie poprzednio zostawili swoje ciuchy.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 22, 2015 9:06 pm

Nie wiem. Jestem dziwny, zapomniałeś? Wyszczerzył zęby. Te określenie przyszło mu do głowy całkiem przypadkiem, toteż nie zastanawiał się za bardzo, dlaczego akurat to do tego porównał. Przeszedł go po plecach dziwny i przyjemny dreszczyk, kiedy go tak po prostu gładził po boku, przez co cały czas był uśmiechnięty. Trochę go to łaskotało, fakt. Bo miał cholerne łaskotki, a akurat zaraz po wyjścia spod kołdry zmiana temperatury otoczenia trochę te łaskotanie jeszcze bardziej uwydatniło. Po kolejnych słowach miał się zaraz odezwać, ale postanowił zachować to dla siebie. Jeszcze było mu mało po wczoraj? Cóż, jakby nie patrzeć to wcale mu się nie dziwił, w końcu przecież to było całkiem udane pieprzenie. Co z tego, ze na kanapie, spontaniczność przede wszystkim. Przygwożdżenie go do łóżka skwitował zadziornym uśmiechem. Organizm jednak nie dawał za wygraną i dobitnie chciał udowodnić Tsukiemu, ze jedzenie jest teraz ważniejsze niż seks z rana.
Przykro mi, że mój brzuch postanowił się akurat teraz odezwać, mruknął. Skorzystał z pomocnej dłoni, oblizując wargi zaraz po pocałunku. Oczywiście, wstał, co spotkało się z delikatnym ukłuciem niepożądanego teraz bólu, na co się nieznacznie skrzywił. Jednak w miarę równym i prostym chodem szybko dotarł do salonu, gdzie zaraz na szybko ubrał sobie tylko gacie i spodnie. Góry absolutnie nie chciało mu się zakładać, bo było na tyle ciepło, że nie musiał. A skoro nie musiał to tego nie robił. Także paradował z rana ubrany od pasa w dół i skierował się od razu do kuchni. Tam już będąc od razu zabrał się za przygotowanie do posiłku, kombinując sobie jakąś najprostszą kanapkę jaką można było zrobić. W międzyczasie podjadając składniki oczywiście. Nieznacznie podrygiwał w rytm swojej własnej, wymyślonej w głowie piosenki, oczywiście z uśmiechem na twarzy.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 22, 2015 9:34 pm

Zmarszczył jeszcze bardziej brwi. Tak, Tsuki był dziwny.
- Wy, Faerie, jesteście za bardzo związani z naturą. - mruknął, oczywiście wciąż w formie żartu. Spoglądał na jego uśmiechniętą twarzyczkę i cieszył go sam fakt, że Tsuu był wciąż uradowany tą sytuacją. Lucius wciąż powtarzał sobie w głowie, że raczej się po nim tego nie spodziewał. Sądził, że on będzie chciał zwiać, a tu takie miłe zaskoczenie. No i w sumie to zadziorny uśmiech był zachętą na dalsze czyny, ale... Cóż. Lucius mógł się ubrać cały, ale nie ubrał również tylko spodnie. Stwierdził, że weźmie w obroty Tsukiego przy pierwszej lepszej okazji, dlatego założenie koszuli tylko po to, by zaraz ją zdjąć, nie miało najmniejszego sensu. Stanął za Faerie, gdy ten robił sobie śniadanie i tak w ten sposób zaczął smyrać nosem jego skórę na szyi, ale nie robił nic więcej. Dłonią sięgnął po pomidora, by przysunąć go bliżej swoich ust.
- Czasem się zastanawiam, jaki jest smak tych rzeczy. Chciałbym je kiedykolwiek poczuć. - mruknął, jakby sam do siebie, choć będąc całkowicie świadom tego, co mówił i mówił to w stronę Tsuukiego.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pią Maj 22, 2015 10:13 pm

Też bym chciał nie martwić się swoimi potrzebami, wtedy miałbym więcej czasu na inne rzeczy. Uśmiechnął się, szczerząc zęby jak głupi do sera. Ale za to nie chciałbym być wampirem, pomyślał już kierując swoje myśli do samego siebie. W sumie, nie zazdrościł nigdy wampirom, poza tym, że zwykle były to wpływowe osoby i się niczym nie martwiły. Z reguły. A przynajmniej miał takie zdanie o ich życiu, bo naprawdę, ale nigdy nie spotkał biedującego wampira. Każdy był przy kasie.
Wzdrygał się nieznacznie, kiedy tak go smyrnął nosem po szyi. Może go nawet dreszcz lekki przebiegł po plecach. Ale Tsuki nieprzerwanie składał kanapkę do kupy, by wyglądała jak najbardziej jadalnie. I od razu zapakował ja do buzi, biorąc duże kęsy i przy tym wyglądając jak chomik, bo nie wszystko an raz udało się jednak przeprawić przez gardło.
Przyjrzał mu się przez moment.
Może kiedyś będziesz mógł. Na pewno. Czasami ja się zastanawiam, jak to jest się móc zestarzeć, ale gdybym tak gdybał za każdym razem to osiwiałbym mimo nieśmiertelności. Odpowiedział, kończąc na szybko kanapkę. Wyglądał przy tym komicznie, ale fakt, taktem, zjadł szybko i widać było już, ze jego brzuch został przekupiony i jest spokój.
Nie umiał za bardzo pocieszać. Może dlatego, ze nigdy nikogo nie pocieszał? Na nikim mu nigdy nie zależało i właściwie Lucius sobie dopiero pierwszy te furtkę otworzył? Ale mniejsza z tym. Tsuki obrócił się, będąc przodem do wampira i zwyczajnie go przytulił. Nie umiał być pocieszający to chociaż przytuli. Podobno to pomaga.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Sob Maj 23, 2015 6:52 pm

W sumie nie zrozumiał odpowiedzi Tsukiego, toteż nic nie odpowiedział. Potem po prostu obydwoje znaleźli się w kuchni. Wampir złapał chwilową refleksję na temat jedzenia. W sumie, nie wiedział nawet jak to współczesne smakuje. Zdawał sobie sprawę z tego, że obecne produkty tyle mogą stać i się nie psuć, a pewnie w smaku jest inne. Pomijając fakt, że są produkty, których nigdy nie miał okazji spróbować.
Niespecjalnie też wsłuchał się w słowa pocieszenia Faerie, pocieszenia mu nie było trzeba, bynajmniej nie w tak błahej kwestii.
- Co? ah... To raczej nie możliwe. Wampiry nie przyswajają normalnego jedzenia i nie czują smaku. Chyba że będę mógł w przyszłym wcieleniu, jeśli przyjdzie mi kiedyś umrzeć. - powiedział dość luźno. Nie zwrócił uwagi na fakt, że Tsuu szybko zjadł swoje przygotowane jedzenie, może właśnie dlatego, że zrobił to całkiem szybko. Dopiero po chwili całkowicie się ocknął ze swoich głupich przemyśleń.
- Już zjadłeś? - wyrwało mu się, spoglądając pytająco na Faerie, który się zaraz do niego przytulił. Objął go mocno, taki przyjemny gest. Znów zaczął delektować się tym miłym ciepłem, które biło od uroczego Tsuu. Oczywiście nie wziął tego jako formę pocieszenia. - Mówiłem już to, ale naprawdę jesteś uroczy. - mruknął mu tuż przy uchu.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Sob Maj 23, 2015 7:13 pm

A Tsukiemu spodobało się to, że się przytulał. To było takie kochane, że mógł sobie bez skrępowania, jak kiedyś, kiedy miał przybraną matkę. Kiedy żył wśród przyziemnych, dorastając i nie wiedząc o tym, że jest Faerie. Jego świętej pamięci matka doskonale zadbała o to, by przynajmniej dzieciństwo spędził z dala od swojej rasy, od swojego ojca jeszcze bardziej. I od jakichkolwiek wiadomości o tym, że istnieje magia. Dopiero po jego dwudziestych szóstych urodzinach zaczęły się problemy.
A teraz jest tutaj, tuląc się do przedstawiciela najbardziej znienawidzonej przez niego rasy. Może i nie potrafił nazwać swoich uczuć, ale czy to w czymś przeszkadzało? Wystarczyło otworzyć się na instynkt.
Na pewno jest jakiś sposób. Może są jakieś przypadki wampirów, które potrafiły czuć. Jak będę miał okazję, to na tym balu się popytam, mam trochę znajomości, ktoś pewnie coś wie. Odpowiedział, dalej trzymając się zdania, że skoro jest magia na świecie, to z pewnością są jakieś sposoby. Nigdy go to nie interesowało, to nie miał pojęcia, że może po prostu na czegoś nie być lekarstwa. Zresztą, mniejsza z tym. Będzie miał jeszcze czas by się nad tym zastanowić.
Tak. Mój żołądek został okiełznany. Wyszczerzył zęby, zaraz po jego następnych słowach odklejając się. Tylko swoje dłonie opierał na jego ramionach. Dopiero po chwili, ułamku sekundy zarejestrował, ze na policzkach ma malutkiego rumieńca. A na jego bladej skórze było to bardziej widoczne niż u typowych ludzi, o normalnym kolorze skóry.
A ty dziwny jak na wampira. Przechylił lekko głowę na bok. Ale przez to kochany. Uśmiechnął się. Zabrał jedną ze swoich dłoni do siebie, by zaraz podrapać się po policzku.
On uroczy. No nie. Tsuki nie był uroczy, on był psychiczny. Fakt, może trochę zachowywał się jak dzieciak, ale taka już była natura jego psychozy. Bijuu jeszcze przetarł tą samą dłonią oczy, w których trochę śpiochów się nazbierało.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Czw Maj 28, 2015 2:57 pm

To naiwne myślenie go nieco rozbawiło, toteż parsknął cicho pod nosem.
- To miłe. - stwierdził tylko tyle na ten temat, w ogóle nie komentując dość pozytywnego podejścia Faerie. Sam chciałby wierzyć, że istnieje jakieś lekarstwo na wampiryzm, czy coś w tym stylu, ale przez te wszystkie lata zdawało się,że jednak nie ma. Pozapominał smaki. Niby błahostka, prawda? Ale jednak czegoś brakuje, na dłuższą metę. Zawsze czegoś brakowało, jeśli przez długi czas już się tego nie doznawało.
Wampir, kiedy Tsuu był w niego wtulony, już miał ponownie pobawić się skórą na jego szyi, ale po odezwaniu się, odsunął się od niego. Lucius podniósł na niego wzrok, by ujrzeć jak na jego twarzy widniał delikatny rumieniec. Kącik jego ust drgnął nieznacznie i odruchowo przyłożył dłoń do jego policzka.
- To słodkie... - skomentował rumieniec na jego twarzy. - Hm... Wiem. - odparł nieco głośniej. Tsuki był uroczy. A jeśli psychiczny, to jego psychoza była urocza. W każdym razie, Luciusowi się podobała. Na słowo "kochany" wampir przybliżył się do Tsukiego i przygwoździł go do lodówki, stykając się z nim ciałem.
- A więc wampiry potrafią być jednak kochane? - spytał przyciszonym tonem, przypominając sobie ich wcześniejsze rozmowy w celu podroczenia się lekko z Faerie.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Sob Maj 30, 2015 1:36 pm

Było tak słodko i uroczo, kochane... jak w cukierkolandii. Zastanawiał się, czy to wszystko jest prawdą, czy po prostu nadmierna produkcja serotoniny w jego organizmie powodowała, ze zachowywał się nadzwyczaj... potulnie. Może tylko jemu się wydawało? Tak to jest, cholera jasna, jak się nidgy nad takimi pierdołami nie zastanawiało. Nazwijmy to zwykłymi motylkami w brzuchu. Normalnie można było puścić pawia z tęczy. Tsukiemu się to wszystko wydawało zbyt nierealnie, jak momenty, w których to myślisz, ze ci się upiekło, że policja cię nie dorwie po dobrze wykonanej robocie, a tu bum. Trzeba spierdalać, bo ci nagle włamują się do mieszkania. Był też ciekawy, czy Lucius pomyślał podobnie chociaż raz, czy był już na tyle znieczulony, że szedł razem z prądem.
Nagle łup, jebut i pierdut. Poczuł chwilę później chłód metalowopodobnych drzwi lodówki. Nie mógł ukryć tego, że został zaskoczony. Czy mile, trudno powiedzieć. Ale z pewnością zdziwił się. I tak patrzył się na niego, ułamek sekundy, zastanawiając się o co mu chodzi, dopóki się nie zapytał o jedną z licznych wypowiedzi Tsukiego.
Nie potrafią. Ale ja na ciebie patrzę jak na osobę, nie jak na... wampira. Skrzywił się nieco wypowiadając ostatnie słowo. Cóż, swoich fobii nie wyprze się chociażby chciał. A uznawanie na przekór wszystkiemu, że Lucius nie jest wampirem, a przynajmniej nie typowym, znacznie ułatwiało sprawę.
A po za tym będzie mówił co chciał, o! Tylko aby nie przegiąć teraz, bo jakby nie patrzeć, był w potrzasku.
Będziesz mnie teraz za słówka łapać? Zapytał, nagle wyszczerzając swoje zęby. A to złośliwa Lucyna.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 31, 2015 12:15 am

A pierdolić, Lucius szedł razem z prądem. Czerpał z takich chwil jak najwięcej przyjemności. Nawet jeśli mogło się wydawać, że takie jego podejście powinno było już dawno wygasnąć. Wampir rozumiał świetnie takie uczucia jak zauroczenie, ale nie chciał tego hamować tylko po to, by wyjść na doświadczonego życiem. W sumie... Z czasem nabrał właśnie takiego podejścia w kwestiach miłosnych, choć mogło się też wydawać, że jego uczucia były dość powierzchowne ze względu na to, że po każdych jego miłostkach znajdował sobie nowe, no ale takie uroki życia wiecznego.
Zanim uzyskał jeszcze odpowiedź, znów przyczepił się jego szyi, liżąc rany, które wczoraj mu pozostawił. Oderwał się na moment, by na niego spojrzeć spod lekko uniesionych brwi.
- To nielogiczne. - prychnął śmiechem, gładząc jago skórę na plecach, przejeżdżając wzdłuż nich chłodnymi palcami.
- Mhm. - mruknął, zbliżając twarz do jego i wpił się w jego usta z pożądaniem. Zanim Faerie będzie chciał stąd wyjść, jeszcze chwilę będzie chciał się nacieszyć nim, jego bliskością i ciepłem. Wampir jednak nie zamierzał dalej kontynuować. Po dłuższej chwili odsunął się od niego spoglądając na niego z błyskiem w oczach.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 31, 2015 5:09 pm

Wzdrygnął się, momentalnie, czując jego oddech, a potem język przy swojej szyi. I tak tyle dobrego, że nie zareagował automatycznym odrzutem, bo przestraszył się kolejnego pogryzienia. Dobra, jedno było, w chwilach uniesienia, ale to była inna sytuacja. Nie miał jak tego wyjaśnić, ale trudno było po Tsukim spodziewać się czegokolwiek sensownego. W każdym razie, dobrze, ze tylko się wzdrygnął. Bo nagle, nie wiedząc kurfa czemu, zaczęło mu zależeć na tym, by Lucius nie odbierał jego zachowania w krytyczny sposób. Przynajmniej, nie we wszystkich przypadkach.
No rzeczywiście, a to, że pieruńsko boję się wampirów i się z tobą zadaję jest naprawdę bardzo logiczne. Odpowiedział prychnąwszy w myślach. Miły dreszczyk przebiegł mu po nagich plecach. A potem znów zaskoczenie, bo nawet nie zdążył mu zapyskować za te jego przytakiwanie, tylko od razu, przypardy, pocałowany. Naprawdę wyglądało to jak nieprzyzwoita ksiażka dla nastolatek. Aż chciałoby się dać temu porwać. Pić wino całą noc, upijać się, pieprzyć do rana, chadzać po tanich knajpach i jest obrzydliwie tłuste jedzenie. Siedzieć nad opuszczonymi torami, patrzeć na horyzont, zdzierać sobie łokcie na amatorskich wspinaczkach na drzewa. I pieprzyć się dniami i nocami. Planować podróż bez pewności powodzenia.
Tak, chciałoby się tak.
Tsuki, kiedy Lucius się odsunął, ujął jego dłoń, uniósł je obie razem na wysokość barek wampira, zupełnie tak jakby się szykował do tańca. Jednocześnie, nawet nie spojrzał na niego, tylko patrzył gdzieś na martwy punkt na jego klatce piersiowej.
Nie potrafię tańczyć. Rzekł coś w końcu, przyznając się. Wybrałeś sobie naprawdę ogromną łajzę na ten bal. Mruknął po dłuższej chwili, wlepiając swoje puste spojrzenie w złączone dłonie.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Cze 01, 2015 11:38 pm

Nie wiedział, co to była za reakcja Tsuu, znaczy, pewnie się przestraszył, ale było to jednak bliżej nieokreślone. Dlatego zaraz się odsunął i nie bawił się już więcej skórą na szyi Faerie, ale Lucius nie dał po sobie poznać, że to zauważył. Po prostu to odchylenie się wyglądało na naturalne zachowanie. Przekręcił głowę na bok, a potem się zaśmiał krótko.
- Jesteś ewenement i tyle. - skomentował jego zachowanie bardzo skrótowo, nie chcąc rozmyślać nad jego logiką. Obydwoje byli dziwni i do siebie pasowali.
Dobra, dobra. Każdy by chciał takie życie, prawda? Nieprzyzwoita książka dla nastolatek, ale ostatecznie nikt ich nie widział i tak stwierdzić nie mógł.
Wampir na moment się zamyślił, ale zaraz poczuł dotyk na swojej dłoni. Spojrzał spod uniesionych brwi na Tsukiego, który właśnie ustawił ich w takiej pozycji, jakby do tańca. Słysząc jego słowa, ścisnął jego dłoń pewniej, uśmiechając się kącikiem ust.
- Mówisz o tańcu jak o czymś, co jest niemożliwe, a przecież każdy, kto potrafi tańczyć, kiedyś nie potrafił. Można się nauczyć. - odpowiedział spokojnie, obejmując drugą ręką Faerie. - Czekaj. - mruknął po chwili. - Chodź. Nauczę cię - odsunął się od niego i skierował się do jego tajnej bazy zamkniętej na klucz. Składzik, w którym były przeróżne stare graty. Otworzył i podszedł do jednej z szafek i podszedł do gramofonu, który stał zakurzony smutnie w kącie. Przetarł jedną z płyt i włożył ją.
- Słuchałem już wiele utworów, ale muszę przyznać, że te z tego okresu - zaczął, przejeżdżając jeszcze raz palcem po gramofonie - są świetnie. - dokończył i odsunął się. Zaczęła grać melodia. Wampir podszedł do Tsuu i wyciągnął z szarmancją dłoń w jego stronę.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Wto Cze 02, 2015 4:59 pm

Tsuki obserwował wciąż zaciśniętą swoją dłoń. Nawet kiedy Lucius mówil, to wciąż patrzył się w to samo miejsce. Nie, to nie była prawda, pewnych rzeczy nie sposób było się nauczyć. A Tsuki jedyne tańce jakie pamiętał, to jak chodził do szkoły, to był taki jeden bal, nawet wymyślili im nauczyciele specjalną choreografię. Ale to było prawie wiek temu, kiedy jeszcze czasy wymagały by dzieciak, bardziej porządny cokolwiek potrafił. A potem... a potem nauczył się tańczyć na rurze, o czym nie chciał wspominać. Właściwie takie wygibasy było trudno nazwać tańcem. Raczej próbą rozerwania się przed widownią.
Dopiero kiedy ten nagle powiedział, żeby za nim iść, spojrzał na niego zdziwiony, bo teraz to nie wiedział, czy sobie z niego żartuje czy on tak na serio chce go czegokolwiek nauczyć. Ale oczywiście, poszedł za nim, jedynie niepozornie zaglądając do środka pomieszczenia, do którego wolał już raczej nie wchodzić. Stał sobie we framudze drzwi do kuchni, skąd miał idealny widok na wszystko. Nagle rozbrzmiała muzyka, wprost ze sprzętu, które ostatnim razem Tsu widział może z pięćdziesiąt lat temu? Może nawet jeszcze wcześniej. W takim jednym klubie, pamiętał to, zobaczył takie urządzenie.
Kiedy nagle zjawił się Lucius i wyciągnął w jego stronę dłoń wytrącajac go ze wspomnień. Uśmiechnął się delikatnie z trudem powstrzymując chichot i rumieńce na policzkach. Wyglądało to tak... niewinnie. Spojrzał na niego z ledwo widocznym błyskiem w oku. Oczywiście iż tę dłoń ujął, nawet mu specjalnie długo kazać nie czekał. Tylko wciąż milczał, może przez to, że słowa mu "utknęły w gardle" bo dalej był pod wrażeniem w ogóle całej tej propozycji.
I co teraz, panie prowadzący?

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you

Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Sro Cze 03, 2015 12:34 am

Taniec na rurze to też pewna forma sztuki. No bo kto nie lubił popatrzeć na takie coś. No ale może jednak dobrze, że Faerie nic o tym nie wspominał, Tsuki to nie pierwszy le... No w sumie patrząc na okoliczności ich spotkania, to trochę tak. Ale tylko w drobniutkim stopniu. Nie sądził z początku, że będzie wiązał z nim jakiekolwiek uczucia, które pojawiły się zresztą po prostu znikąd. Było to nieuzasadnione, a nie do końca sobie to potrafił wytłumaczyć. Faktycznie, Tsuu mu kogoś przypominał, ale był przecież wyjątkowy, inny niż ta osoba, która cały czas się nawijała mu na myśl.
Widząc błysk w oku Faerie, uśmiechnął się kącikiem ust. Nie był sceptycznie nastawiony do nauki tańca, więc nie pozostało nic innego, jak kontynuować. Milczenie nie przeszkadzało mu, zresztą, scena należała do tych najbardziej romantycznych, gdzie dwóch kochających się kochanków przemawiało do siebie tylko wzrokiem. Ścisnął mocniej ujętą dłoń chłopaka i objął go.
- To naprawdę nie jest trudne. Kroki są łatwe. Wystarczy wczuć się w rytm. - kontynuował te niezwykle profesjonalne lekcje. Zademonstrował Faerie kroki, mrucząc pod nosem "raz, dwa, trzy", ot, dość proste w swoich czynach kroki taneczne, przy tym obserwując pracę ich nóg. Potem na moment przeniósł wzrok na uroczą twarz Tsukiego i posłał mu delikatny i krótki uśmiech.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Sponsored content Today at 2:41 am


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach