Dom Luciusa

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Maj 04, 2015 7:32 pm

- Więźniom się za pobyt w więzieniu nie płaci. - sprostował niemal natychmiast, kiedy usłyszał kolejne słowa. Taki niemiły, taki wyszczekany.Widząc jego minę, uniósł brew. Testował go, owszem. Ale mówił teraz do niego z taką pogardą, że to było naprawdę męczące. No cóż. Westchnął cicho. Podniósł otwartą dłoń w geście, że nie musi tego robić.
- Tylko cię sprawdzałem. Mimo wszystko, płacę ci, więc mógłbyś odnosić się nieco milej. - powiedział spokojnie, pod koniec wypowiedzi uśmiechnął się delikatnie na moment. Mimo wszystko, wyciągnął rękę w stronę szklanki z krwią wróżki, przy czym jednocześnie wskazał dłonią na siedzenie. - Usiądź. - rzucił i przechylił szklaneczkę. Była gorzka. W tym momencie zastanawiał się, dlaczego Tsuki miał tyle blizn po ugryzieniach. Nie uważał, że jego krew była najgorsza, ale przecież nie najlepsza, więc wskazywało na to, że wróżka miał niezwykłego pecha.
- Niedobra... - mruknął pod nosem. - Aż idzie się zastanowić, jak te pijawki chciały jeszcze pieniędzy za twoją krew. - skomentował, co oczywiście nie miało być prawdą, a faktem, w końcu spróbował, dowiedział się i wiedział. Może Fearie latał za wampirami wcześniej i je błagał o to, by go gryzły za pieniądze? Tylko to by wtedy komu płacił...?
- No więc, Tsuki, opowiedz mi o swoich zainteresowaniach. - gdy wreszcie posmakował krwi, oparł się z powrotem o oparcie fotelu i założył nogę na nogę, wlepiając wzrok w Tsukiego. Lucius naprawdę chciał zwyczajnie porozmawiać. Tylko po prostu zgarniał ludzi w dość niehumanitarny i niewłaściwy sposób, ale czego oczekiwać od wampira, który rzadko wychodził poza swój dom, który już dawno stracił człowieczeństwo i przy naturze bardziej zwierzęcej nieco zdziczał.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pon Maj 04, 2015 8:29 pm

Ale więźniowie mają lepsze traktowanie, miał już wspomnieć, ale w porę się z tego wycofał. Może był trochę zmęczony, może za bardzo. Też nie wiadomo ile spędził czasu będąc w tej swoistej śpiączce. Rozpogodził się i może jakby westchnął z ulgą niezauważalnie, kiedy ten odroczył swoją prośbę. Wręcz kamień z serca mu spadł i z chęcią skorzystał w tego "rozkazu" zajęcia miejsca. Teraz chyba dopiero poczuł się swobodnie, kiedy ten uznał, ze po prostu mu jego krew nie smakuje. To znaczy, ze nie będzie próbował go omamić i pogryźć, bo znajdzie sobie innych, lepszych żywicieli.
I bardzo dobrze, pomyślał siląc się na jakąś pogodniejszą minę. Skoro i tak nie wyjdzie stąd do rana, to nie było sensu być aż tak agresywnie nastawionym do sytuacji. Mięśnie to już były całkiem rozluźnione, jedynie w jego głowie siedziało tyle myśli, ze dziwne, ze głowa jeszcze nie eksplodowała. Założył ramię na ramię i tak siedział, utkwiwszy wzrok w jego osobie.
Może dlatego, że niektórzy z twojego gatunku, bardzo lubią odczuć efekty substancji psychotropowych bez konsekwencji ich zażywania. Wzruszył ramionami. Był pieruńsko szczery, jak zwykle. Czasami odpowiadał wymijająco. Czasami. Bo nie leżało w jego naturze aby mówić na około, lenistwo, poza tym przecież bezpośredniość była bardzo fajna! Czasami to wręcz uwielbiał, kiedy innych ogarnia niepokój, kiedy ten mówi wprost.
Rozrywka. Luksus. Nie mam typowych zainteresowań, bo mnie wszystko interesuje co jest dziwne i po co ludzie boją się sięgać. Wyszczerzył zęby w uśmiechu, typowym dla psychopaty, a nie wyluzowanego młodego Faerie.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Maj 04, 2015 8:54 pm

Przed wampirem się nie mógł ukryć strach, tak samo jak i go załagodzenie. Wyraźnie wyczuł, jak wróżka się uspokoił, kiedy tylko Lucius stwierdził, że nie będzie go kąsać. Gość usiadł posłusznie i był wyraźnie wyluzowany, co świadczyło to, że nawet odpowiadał i to bez pogardy.
Prychnął pod nosem. Dzieci nocy, fakt, bawiły się na różne sposoby. Sam nawet z takich metod z chęcią korzystał, pod warunkiem, że sam sobie znajdował takie ofiary.
- Niektórzy z mojego gatunku... Nazywajmy rzeczy po imieniu. Wampiry. - chwycił się drobnego szczegółu, czując delikatne rozdrażnienie w związku z pakowaniem go do tego samego worka z innymi. Nie, żeby się różnił od reszty, ale słysząc o obecnym wręcz burdelu w świecie magicznym, z naturą wampira dawno się oswoił i poskromił na tyle, że jest spokojny. - Zaćpanych lub pijanych nietrudno jest znaleźć. Zresztą, nigdy nie było. - ot tak dodał coś od siebie. Zaczął myślami cofać się w przeszłość. Zmieniło się bardzo dużo, ale natura ludzka pozostawała wciąż taka sama, narkotyki były często stosowane zawsze.
- Luksus. Wydaje mi się, że to jest coś, czego uparcie szukasz - powiedział na głos, zawieszając wzrok na jednym z obrazów. - Oczywiście nie chciałem zabłysnąć takim spostrzeżeniem - uśmiechnął się kącikiem ust i wbił wzrok w Tsukiego. - Sprawiasz wrażenie zagubionego pechowca, choć znam cię zaledwie od kilku nic nieznaczących chwil. - dokończył. - Powiedz mi, Tsuki, co według ciebie jest dziwne? - spytał, wyłapując wszystko z jego jednej wypowiedzi.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pon Maj 04, 2015 9:23 pm

Jak dla niego może nawet ich wszystkich nazywać wybrykami natury. Bo o ile on sam ma czyste pochodzenie, tak w przypadku wampirów można by było się spierać. Nawet tych starych. Tacy pomyleńcy. Dobrze, niech mu będzie, ze wampiry. Ale czy to coś zmienia? Nie. Dalej Tsuki będzie wiedział i myślał swoje, nawet jak ten będzie chciał mówić inaczej. Zresztą, niech sobie chce. Jego to guzik obchodziło.
Ale takich, którzy by jednocześnie nie śmierdzieli, nie byli brzydcy, albo nie kusili czymkolwiek innym trudno jest z pewnością znaleźć. Nie jestem jedynym w tej "branży". Mruknął. Trudno było to nazwać jakimś zawodem, ale z pewnością ktoś kiedyś wymyśli jakieś określenie na tego typu sposób zarabiania. A nie był Tsuki jedyny. Wiele osób, które nie grzeszyły urodą się tym trudniło, głownie w barach i nocnych klubach. Bardziej też kobiety. Ale on, ze swoją anielską buźką w genach też dawał radę. Tym bardziej, że nie ograniczał się, poza kontaktem cielesnym. W sumie, to nawet cieszył się z tego, ze jeszcze nie miał swojego pierwszego razu. Zatrzyma na jakiś lepszy moment i będzie czerpał większą satysfakcję.
Pech to jest, że trafiłem na kogoś, kto zamiast normalnie rozmawiać to porywa obcych do swojego mieszkania. Zmarszczył brwi ponownie. Dużo by wymieniać. Na ten przykład, chciałem się kiedyś nauczyć połykania mieczy. I innych takich, to jest nawet fajne. Albo... albo wbijanie sobie igieł pod skórę. Albo skoki na bungee. To co jest dziwne po prostu. Albo jedzenie ostrych papryczek do oporu. Zaczął wymieniać, ale w porę się zorientował, ze troszeczkę za bardzo się zagalopował. Może za bardzo poczuł się swobodnie, w obecności wampira, który nie był nim zainteresowany jako pokarmem? W dodatku, zapłaci mu przecież. Warto się troszkę wyluzować.
Zresztą, Bijuu sam w sobie był dziwny. Ten powinien się już zorientować. Jak dziecko, albo kobieta. Potrafił zmieniać zdanie w ułamku sekundy. Tym bardziej, jak ma motywację. Kasa, kasa, kasa.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Maj 04, 2015 10:31 pm

Nie oczekiwał, że dla Tsukiego będzie to stanowić jakąkolwiek różnicę. Jednakże kiedy ten zwracał się do Luciusa w ten sposób, było w jego mniemaniu niezbyt grzeczne. Po prostu chciał, by ten go respektował, choć w drobnej mierze. Na słowa wróżki skinął głową.
- Masz rację. - powiedział. Wyłapał z jego wypowiedzi, że nie uważał się za brzydkiego... W tym momencie dłużej zawiesił wzrok na jego twarzy. I w sumie się nie dziwił. Nie zdziwiłby się również, gdyby powiedział "jestem ła...przystojny*". Po cóż być w takiej kwestii skromnym. - Zastanawiam się tylko, czemu Fearie stoczył się do takiego sposobu zarobku. - wlepił w niego spojrzenie oczekujące odpowiedzi, nawet jeśli już wszedł w jego prywatność. Ostatecznie i tak mu zapłaci. Tak, to jest dobry argument.
Wampir obserwował go i słuchał. I w sumie brzmiały to jak jakieś cuda. Nie żeby nie miał z tym styczności, miał. Ale bardzo mało. Zresztą, dla wampira, którego mentalność wciąż po części siedzi jeszcze w czasach sprzed setek lat, pewne rzeczy trudno mu pojąć, nawet jeśli powinien o wiele trudniej pojąć samo bycie wampirem.
- Skok na bungee? - powtórzył nad nim. Albo nie wiedział, co to jest albo zapomniał. - Skakałeś już na bungee? - kolejne zwykłe pytanie. Po prostu. Coś dowiedzieć się o świecie... Cokolwiek. Żeby nie być tak do tyłu.
- Ach, Tsuki, nie jesteś głodny? - spytał zaraz potem, uśmiechając się delikatnie. Potrzeby żywych były takie, jakie były, a tak się złożyło, że teraz sobie o tym przypomniał.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pon Maj 04, 2015 11:18 pm

Jakie stoczył? To normalna praca. Burknął oburzony. Po za tym, przez to poznaję wiele ciekawych osób. I czasem coś ciekawego podsłucham. A no i jeszcze ciągle się bawię. To jest dla mnie idealne zajęcie. Oczywiście, w granicach rozsądku. Wyjaśnił od razu, co by to wampir nie pomyślał sobie zbyt wiele. Przecież nie jest jakimś no... normalnie się mówi na to panna lekkich obyczajów, ale w przypadku faceta, cóż.
No nie, przecież mówiłem, że chciałbym. Ale to zbyt... no. Mam lęk wysokości. Wyznał robiąc taką minę przybitego. Bo to nie było coś, co należało do rzeczy fajnych. Wiele rzeczy przez taki lęk nie mógł robić, wliczając w to latanie, spacery w górach i tym podobne. Zaraz jednak wróciła mu mina spokojnego chłopaka. Ta, bardzo spokojnego. Można powiedzieć, ze może zbytnio się rozluźnił, co teraz było widać jak na dłoni o ile on się wcześniej w tym nie zorientował, a pewnie tak było.
Nawet nie zauważył, ze ten jest... nieobeznany w codzienności. Przecież dom miał jaki miał, taki zwyczajny, pomijając te wszystkie obrazy. A ubierać się tak mógł z przyzwyczajenia, tak samo jak to zachowanie. Może był zbyt naiwny, by sądzić, ze to wynika z odcięcia się od świata. Nie raz miał na swoje nieszczęście przecież do czynienia z wampirami i każdy był na swój sposób dziwny.
Ja... um, nie. Nie wiem ile czasu byłem... nieprzytomny, ale nie jestem głodny. Podrapał się po policzku. O dziwo, jakoś faktycznie nie pomyślał o jedzeniu. Po za tym, jadł i tak zwykle mało, widać po nim samym. Taka kruszynka.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Maj 04, 2015 11:37 pm

Zaśmiał się na oburzenie się ze strony Tsukiego.
- Chyba zrozumiałeś mnie źle. - próbował naprostować swoją myśl. - Nie sądziłem, że Fearie aż tak dają się przywiązać do rzeczy materialnych. Sądziłem, że macie więcej dumy... No cóż, bywają wyjątki. - machnął ręka. Miał nadzieję, że jednak sprostował swoja myśl. Możliwe nawet, że i ta rasa się zmieniła z czasem, a wampir po prostu dalej żył tym, co wcześniej wybudował. No dobra, mniejsza. Tsuki lubił w taki sposób korzystać z życia. Luciusa nawet złapała chwilowa refleksja na temat tego, że w tej kwestii chyba już bardzo dawno się wypalił. No, poza narkotykami. Kto by nie chciał odczuwać ich efektów. Bez nich świat wyglądał zupełnie inaczej.
- A połykanie... mieczy? - spytał, a jego kącik drgnął ku górze, ledwo powstrzymując się od głupiego uśmiechu. - Czemu nie spróbowałeś? - o jezu, Lucius, taki Stary i jeszcze może. Opanował jednak emocje i nie zaśmiał się na głos. Wewnętrznie się śmiał, w głębi duszy, po cichutku.
Kiedy Tsuki się zmieszał, wydał się być uroczy.
- Nie byłeś nieprzytomny na długo. - odpowiedział, może niekonkretnie, ale zawsze. - Mimo wszystko, jeśli będziesz chciał, to tylko powiedz. - dodał i oparł się wygodnie o fotel ponownie i odwrócił głowę w stronę okna. Wciąż było ciemno. - I jeśli chcesz, możesz iść i wypocząć. - powiedział już w lekkim zamyśleniu.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Pon Maj 04, 2015 11:54 pm

A do czego innego mam się niby przywiązać? Spytał całkiem poważnie. Cóż, Tsuki nigdy nie myślał o tym, by przywiązywać się do kogoś. Był raz taki jeden epizod w życiu. Przywiązał się tylko do jednej osoby, mianowicie do kobiety, która go wychowywała. Ale była człowiekiem, dawno już jej na świecie nie było, zresztą, zaraz po tym, kiedy Tsuki zaczął wykazywać swoje niecodzienne zdolności to się go wyrzekła. Można powiedzieć, ze był niedojrzały emocjonalnie. Ale nigdy nie odczuwał ani potrzeby, ani tez nie widział sensu. Ktoś taki jak kilkusetletni wampir powinien był to zrozumieć.
Nie wiem. Może obawiam się utraty połowy przewodu pokarmowego. Wzruszył ramionami. Albo po prostu nie chciało mu się. Lenistwo czasem przez niego przemawiało za bardzo. I słomiany zapał. Połykanie mieczy było zbyt skomplikowane, żeby umieć to na raz, a tak... no, nie istotne.
Mhm. Przytaknął tylko na to wspomnienie o jedzeniu. Serio, prędzej by zasnął snem słodkim, niż by teraz coś zjadł. Chociaż, na upartego mógłby wcisnąć w siebie coś tam, ale nie odczuwał aż takiej potrzeby by się specjalnie fatygować. Po za tym, w dalszym ciągu jego zaufanie wobec wampira było znikome, więc nie chciał, by coś mu jeszcze do jedzenia robił. Dalej miał nieprzyjemne odczucia po kawie, nawet jeśli nic mu nie było.
Natomiast zmęczenie odczuwał spore. Dalej miał wrażenie, że to było coś nie tak z Dworem, ale za mało go tamte sprawy interesowały. Przeklęta królowa. Najchętniej to by się pozbył kontaktu z własną rasą jak najprędzej by nic mu nigdy więcej nie było. Postanowił wtedy też pójść i skorzystać z toalety, kiedy niespodziewanie zakręciło mu się w głowie przy wstawaniu. Nic to, szedł dalej i wręcz czuł jak się nogi pod nim uginają. I wszystko robi się takie zamazane. Spojrzał na wampira, czy aby ten nie używa znów swojej sztuczki.
I w tym momencie padł na ziemię nieprzytomny.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Wto Maj 05, 2015 12:12 am

- Do niczego. - odpowiedział również poważnie, choć tym razem odpowiedź nie była przemyślana, ani nie chciało mu się rozwodzić nad prawdziwymi wartościami moralnymi bla bla bla... Najlepiej było być niezależnym. Cóż, w teorii. Można być niezależnym, póki emocje są wyłączone i myśli się cały czas racjonalnie, jak maszyna. Wampir ogólnie potrafił lecieć w skrajności w skrajność, jeśli jest młody, natomiast Lucius na stałe nakierował się na wyłączenie, choć nie całkowite.
Na odpowiedź o mieczach mruknął coś pod nosem. Oderwał wzrok od okna i skierował je z powrotem na Tsukiego, który się poruszył i wstał. Tak dobrze słyszał, jak funkcjonuje jego organizm, że przeczuwał, że młody się przewróci. Zanim padł, znalazł się tuż przy nim i złapał go od tyłu za ramiona, po czym westchnął cicho. Wziął go na ręce, ostrożnie, jak jakieś dziecko i skierował się do sypialni. Położył go na plecach w łóżku. Jego ciało musiało być bardzo zmęczone. Stał tak i jeszcze przez moment nachylał się nad nim. Przyglądał się jego twarzy. Wyciągnął w jego stronę dłoń i delikatnie przyłożył palca do ust Tsukiego, by je lekko rozchylić. Taki uroczy. Chcąc jeszcze poczuć ciepło żywej istoty, odgarnął jego włosy z czoła i pogłaskał go po policzku. Potem zabrał dłoń i wyprostował się, kierując się w stronę swojego ulubionego fotelu. Zawiesił wzrok na oknie. I tak mógł robić co chwile, a czas mijał. Zastanawiał się, jakie to jest uczucie, być znowu żywym, ot tak, po prostu. Zapomniał już dawno. Zapomniał, jakie to uczucie mieć odpowiednią temperaturę ciała.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Wto Maj 05, 2015 12:29 am

"Spał" nadzwyczaj długo. Śniły mu się różne rzeczy, a że ich główny nurt krążył jak sęp wokół ostatnich wydarzeń, to poruszał się często. Nie mógł spać spokojnie, kiedy to cały czas w głowie miał obraz wampira. W końcu się obudził, a właściwie, to zerwał na równe nogi w momencie, kiedy wyobraził sobie, że jest gryziony wbrew własnej woli. Gdyby mógł, zapewne obudziłby się z krzykiem, ale jedyne co wskazywało na to, że coś mu się przywidziało niedobrego to te nagłe zerwanie się i znacznie przyśpieszone bicie serca, które, miał wrażenie, że waliło jak dzwon kościelny.
Rozejrzał się. Był chyba w jakiejś sypialni, a sądząc po tym, że leżał na łóżku, to na pewno był. Zarejestrował wzrokiem, ze było jeszcze ciemno, ale powoli zaczynało świtać. Pewnie długo musiał tak leżeć. A wnioskując po tym, że nie stracił nagle przytomności, tylko stopniowo, że to nie była sprawka tego wampira. I nic go nie bolało poza głową i jego siniakami na żebrach i ta rana na udzie. Więc to na pewno nie była jego wina, przez co naprawdę siedział chwilę dziwiąc się temu wszystkiemu. Czyżby naprawdę to była sprawka tego co działo się na Dworze? Kiedy już sobie stąd pójdzie, to będzie musiał trochę informacji zebrać.
Ale póki co, nie miał siły żeby ruszyć się z miejsca. Zresztą, nie chciało mu się. A skoro nadal odczuwał delikatne zawroty głowy, to postanowił poleżeć chociaż trochę. Może nawet zaśnie, ale w to akurat wątpił. Nie był u siebie. Nie był też u kogoś, kogo znał bardziej jak z imienia.
Tylko strzępki rozmowy odtwarzał sobie w głowie. Póki leżał, patrząc się w martwy punkt przed sobą.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Wto Maj 05, 2015 12:41 am

Całą noc siedział i myślał. Z małą przerwą na podniesienie się z fotelu i przejściu się po wszystkich pomieszczeniach, by zasłonić okna przed wschodem słońca. Fakt, że kogoś miał u siebie w domu zawsze ożywiał jego bardziej człowieczą część. Pomyślał chwilowo o tym, że chciałby znów poczuć promienie słoneczne na swojej skórze i nie doznać od tego żadnych ran.
Słyszał, jak jego gość śpi niespokojnym snem. W końcu dał sobą takie znaki, że wampir był w stanie wydedukować, że Tsuki już się obudził. Wstał z fotelu i skierował się do kuchni. Podobnie było kiedyś. Przypomniał sobie te poranki, w których wstawał, by zaparzyć herbatę. Tak teraz zrobił. Postawił wodę na gaz, ale zanim jeszcze cokolwiek zrobił, spokojnym krokiem skierował się do sypialni, gdzie leżał jego uroczy, zmęczony gość. Stanął w progu i oparł się o framugę, wlepiając w niego wzrok.
- Twój organizm musiał być naprawdę zmęczony. - powiedział na dzień dobry dość poważnie. - W ramach zapłaty, czy życzysz sobie coś konkretnego na śniadanie? - spytał, oczekując odpowiedzi.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Wto Maj 05, 2015 9:16 am

Czasem się przekręcał z jednego boku na drugi, czasem leżał trochę na brzuchu, ale ostatecznie to leżał już na plecach obserwując sufit i z każdą sekundą wyliczając wszystkie malutkie nierówności. Nie miał co robić. Może był nawet trochę przybity, ale prędzej wyglądał na zmęczonego i takiego wyzutego, jakby ktoś go między zębami zmielił i wypluł to czego nie dało się przegryźć. Nie robił czegoś konkretnego. Palcami przebierał materiał jaki miał pod dłońmi.
W końcu ten wampir zajrzał do niego, zapewne z daleka czując, że Tsuki już był przytomny. Albo przynajmniej na takiego wyglądał. W końcu się "obudził", podnosząc do siadu i przenosząc się na krawędź łóżka. Przez moment chwilę pomyślał o tym, czy wampiry śpią. Nigdy się nad tym nie zastanawiał, taka spontaniczna myśl go naszła, skoro leżał przed chwilą zapewne na jego łóżku.
Zmęczony. Może i tak, w końcu zwykle był niesamowicie żywą osobą.
Nie. Odpowiedział, przecierając zaspane oczy. Zjem cokolwiek. Dodał po chwili, ziewając, a przy tym nawet nie dbając o jakąkolwiek kulturę i ziewał tak bez zakrywania ust dłonią.
Spojrzał na okno. Zasłonięte już co prawda, ale jeden czy dwa promyczki przedzierały się przez osłonę. Czyli musiał tutaj już być naprawdę długo.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Wto Maj 05, 2015 11:17 am

Usłyszał odpowiedź, na którą jedynie skinął głową. Zwrócił uwagę na to, że gość bezwstydnie ziewnął, ale przymknął na to oko. Oddalił się, kierując się z powrotem do kuchni. Otworzył szafkę. Można rzec, że robił zakupy raz na bardzo długi czas, ale wtedy, gdy właśnie planował kogoś "uprowadzić". Tak więc chleb był w miarę świeży. Czasem lubił od tak "skakać wokół kogoś". Robienie komuś śniadania było dość fascynującą czynnością, tym bardziej, kiedy miało się za sobą dość nudną noc, a tym bardziej wieczność. Chciałby czuć smak jedzenia, tak jak kiedyś. Smak czegokolwiek poza krwią. Masło. Ser. Pomidor. Rozkroił pomidora. Coś go tknęło i zwyczajnie go polizał z nadzieją, że może poczuje smak po tylu latach. Zaskoczenie - wciąż nie czuł. Westchnął i pokręcił głową z dezaprobatą, zdając sobie sprawę, że był to dość głupi i desperacki akt.
Wrócił z talerzem, gdzie siedział gość na łóżku. Postawił na stół dwie kanapki.
- Smacznego. - powiedział i przysiadł na krześle po drugiej stronie stołu. Zawiesił wzrok na zasłoniętym oknie, a dokładniej na przedzierające się promienie słoneczne.
- Jak się spało? - spytał od tak. Domyślał się, że jak ten zje, będzie chciał opuścić jego dom. A, no i będzie chciał odebrać swoją zapłatę. Ale to potem.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Wto Maj 05, 2015 11:53 am

Przyglądał się tępym wzrokiem promieniom słońca. Cóż, zapowiadało się na cudowną pogodę, a przynajmniej tak wnioskował. Gdyby było pochmurno, zapewne aż tyle światła nie próbowałoby się przedrzeć. Tak jak on próbował się przedrzeć przez swój umysł, szukając jakichkolwiek przydatnych informacji na temat wczorajszego wieczoru. Wszystko było takie rozmazane i jakieś niekompletne. Albo był tak zaspany, albo jak zwykle jego ponadprzeciętna pamieć go zawodziła. Wiedział tylko, że był wielce niezadowolony, że go po prostu zabrano z pomocą jakiś mocy, zamiast zwyczajnie go zaprosić na herbatę. I pewnie gdyby nie to, że to wampir, to nawet taka rozmowa, w tych warunkach, przebiegłaby spokojniej. Ale na całe szczęście to był wampir, który go nie chciał. Zdawałoby się, ze nawet nie jest on zadowolony, że znalazł sobie takiego nieprzyjemnego Faerie, a na dodatek zgodził się zapłacić, o ile nie oszukiwał, a Tsuki nie dał się nabrać. Nie ważne. Skoro i tak go nie pożądał w żaden sposób, chociażby przez krew, to nawet i bez pieniędzy Bijuu sobie odejdzie i zapomni pewnie o całej sprawie następnego dnia.
Przyłapał się na tym, że za dużo jednak myślał i po za tym, całkiem dziwnie musiał wyglądać, kiedy tak cały czas patrzył się na te promienie. Dopiero po chwili od przyjścia Luciusa odwrócił wzrok i spojrzał na jedzenie. Normalnie było słychać aż mu w brzuchu zaburczało.
Dziękuję. Odpowiedział i chyba po raz pierwszy od całego wieczoru się uśmiechnął. Tak szczerze.
Nie za dobrze. Masz może tabletki przeciwbólowe? Spytał przy okazji, sięgając po jedzenie i robiąc pierwszego kęsa.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Wto Maj 05, 2015 12:08 pm

Ale to był Lucek. Zauważył, że Tsuki chciał mu już na wstępie spierdzielić, nawet nie wiadomo czemu, to zwyczajnie wziął go "siłą". Lekko skinął głową na podziękowanie gościa za śniadanie. Uśmiech z jego strony był oznaką, że chyba nie był już taki wrogi wobec wampira. Nie był już taki opryskliwy, szczeniacki, ba, nawet się uśmiechnął, co było miłym zaskoczeniem, mimo że Lucius na zewnątrz wyglądał dość obojętnie na obecną chwilę.
- Tabletki... Nie, nie mam. - odpowiedział bez zastanowienia. - Nigdy nie były mi jakoś niezbędne. - dodał zaraz potem, zerkając na Tsukiego, który rozpoczął jedzenie.
- Jeśli będziesz tylko chciał - urwał, zamyślając się na moment i odwracając wzrok znów na zasłonę. - możesz tu przychodzić, kiedy będziesz chciał. - dokończył z nutką dziwnej melancholii w głosie. Lubił, gdy ktoś go odwiedzać. Czasami czuł się jak starzec, którego już rodzina nie chciała za często odwiedzać. Nie miał jednak nadziei wobec Tsukiego. Nawet jeśli wiedział, że ten już nie będzie chciał się z nim spotkać, co mu szkodziło to powiedzieć.
Wampir wstał po chwili i zniknął za ścianą. Wkrótce wrócił z sumą pół tysiąca dolarów. Położył je na stół, obok talerza z jedzeniem i bez słów usiadł, znów zapatrując się w miejscu, w które zapatrzył się poprzednio.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Wto Maj 05, 2015 12:30 pm

Jadł w ciszy i milczeniu. Mógł oczywiście jednocześnie "mówić" i jeść ale nie widział takiej potrzeby. Zresztą, nie było o czym teraz rozmawiać. A bo o czym niby? Lucius źle wybrał, na całe swoje nieszczęście, chociaż byłoby jeszcze zabawniej, kiedy Tsuki przez cały czas by dalej utrzymywał, ze nie może się komunikować i tylko by porozumiewał się jakimś prymitywnym migowym w razie czego. Ale jakoś nie widziało mu się mordować w ten sposób przez długi czas, więc bezpiecznie użył swojej mocy, kiedy tylko zorientował się, że tamten też jest magiczny.
Szkoda. Mruknął tylko kiedy przerwał na moment konsumpcję by przeżuć w ustach to co nagromadził. No nic, będzie musiał następnym razem skirać sobie gdzieś do torby jakieś tabletki, na wszelki wypadek. O ile oczywiście po powrocie do domu nie zapomni o tym.
Przechylił głowę na bok, kiedy ten mu zaproponował, ze może tutaj przychodzić. W dalszym ciągu nie wiedział gdzie jeszcze jest, ale pewnie zaraz się dowie. Smutny, stary, samotny wampir. Gdyby Tsuki był bardziej normalny to może by nawet się wzruszył taką sceną. Ale on jedyne co odczuł to dziwne ukłucie gdzieś pod czaszką, jakby nagle zrobiło mu się przykro, że ten nigdzie nie wychodzi, a jedyną rozrywką było uprowadzenie kogoś niewinnego. Na szczęście, to było chwilowe. Bijuu był zbyt popierdolony i nawet jakby było mu przez chwilę przykro, to zaraz powiedział sobie, że przecież ten wampir sam wybrał sobie taki tryb życia. Mógł wychodzić częściej na zewnątrz, nikt mu przecież nie bronił.
Może kiedyś zajrzę. Odpowiedział przyglądając się temu co teraz robił. Jego twarzy. Cholera, on pewnie zaraz zapomni, ze takie coś obiecywał. Mimowolnie się ożywił na widok pieniędzy, jednak wziął tylko tyle, żeby mu starczyło na transport i może coś do żarcia, bo jak zwykle pewnie zaraz zgłodnieje mimo tego, ze właśnie zjadł śniadanie.
Jesteś dziwny. W końcu wyrwało mu się z myśli, patrząc na niego niewinnością kilkuletniego dziecka, które nie ma pojęcia o świecie.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Wto Maj 05, 2015 1:00 pm

Na szczęście to było chwilowe dla nich obydwu. Przecież wampirek nie był pozbawiony uczuć doszczętnie, ale nie trwały one długo. Zamyślił się na tyle, że wybudziła go odpowiedź Tsukiego. Nie zareagował na nią. Ot, wziął je jako słowa, które są rzucane na wiatr. Zerknął na moment na twarzyczkę młodego Fearie, gdyż wyłapał, że ten mu się przyglądał. Uniósł brwi, widząc, że nie wziął pełnej sumy.
- Weź wszystkie. - powiedział, jakby nalegał. Ostatecznie miał ich wystarczająco. W końcu pozwalał sobie wydawać pieniądze na to, by ktoś spędził noc w jego domu. Już miał znowu się odwrócić w stronę okna, ale usłyszał w swojej głowie "jesteś dziwny". Spojrzał na gościa, a jego usta drgnęły ku górze wyraźnie rozbawiony, choć powstrzymywał się. Wciąż pamiętał słowa Tsukiego "lubię to, co dziwne", które padły jeszcze tej nocy (:*).
- Trudno, żeby wampir był normalny. - odparł najzupełniej normalnie. - Dziękuję. - powiedział po chwili, mając na myśl to, że ten przeżył w miarę dobrze tę noc.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Wto Maj 05, 2015 6:28 pm

Nie chcę tyle. Sądziłem, ze po prostu zostawisz mnie w spokoju, jak powiem ile chcę. Odpowiedział mu, jakby rozmawiał do głupszego od siebie. Fakt, chciałby tyle dostać, ale raz, postanowił, ze tyle nie weźmie, bo przecież ostatecznie wampir dosłownie nic mu nie zrobił, a dwa, nie będzie chodził z taką kasą, nawet do swojego domu. Jakby tylko ktoś zobaczył czy wyczuł że tyle ma, to raz dwa wywiązałaby się bójka, z której Tsuki na pewno by cało nie wyszedł. Także postanowił, ze jednak zostawi tę sumę. Najwyżej się o nią upomni jak będzie głodem przymierać. A przecież jednak planował się z nim jeszcze zobaczyć, prawda? Może raz wpadnie, jak naprawdę nic nie będzie miał do roboty. Specjalnie nie zamierzał się fatygować. Może za pierwszym razem nic mu nie zrobił, ale cholera wie czy za drugim też nic się nie stanie.
Ale dziwny jak na wampira. Taki dziwny, dziwny. Jak dwa minusy dają plus, to czy dwa plusy dają minus? Spytał ponownie pozornie niewinnym pytaniem. Teraz dopiero zachciało mu się rozmawiać. Będzie się zachowywać jak małe dziecko. A dlaczego babciu masz takie duże kły?
Żeby wścibskie wróżki nie zadawały pytań.
Wlepił w niego swoją parę czarnych jak noc oczu o tęczówkach białych jak księżyc.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Wto Maj 05, 2015 6:40 pm

Mruknął pod nosem. Nie wiedział jak na to zareagować. W sumie to po tej jego odpowiedzi zrozumiał, że był bardzo desperatem, skoro chciał mu taką sumę zapłacić za zwykłą rozmowę i spędzenie nocy w jego domu. Dlatego na jego twarzy znów na moment zakwitł głupawy uśmiech, który starał się powstrzymać.
- No cóż... - na tyle się zdobył i tyle. I w zasadzie myślał, że jego gość będzie już opuszczać to miejsce, kiedy już zjadł. Temu jednak wzięło się na kontynuowanie tematu o dziwocie wampira, co też było całkiem śmieszne. Spojrzał na niego, marszcząc delikatnie brwi, słysząc to pytanie. Nie za bardzo rozumiał, o co mu chodzi. Nawet jeśli bardzo ładnie brzmiało, poetycko, to nie widział powiązania.
- Wytłumacz mi, dlaczego jestem dziwny. - wyszczerzył się, oczekując faktycznie rzeczywistego wytłumaczenia. - I... Do czego się odwołujesz z tą przenośnią, Tsuki? - zadał kolejne, bo naprawdę nie wiedział, co autor miał na myśli.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Wto Maj 05, 2015 6:57 pm

Trudno naprawdę było ogarnąć Tsukiego. Zawsze. Jemu to się zdanie mogło odmienić w parę chwil, możne nawet w ciągu jednego zdania. A bo czasem sobie coś ubzdura, wyobrazi sobie taką a nie inną sytuację i już proszę mamy temat do rozmowy i dywagacji na temat duże różnorodności myśli Faerie.
Ale jak, jak to nie rozumiał jego pytania? Przecież było naprawdę proste, więc każdy powinien je ogarniać, a tym bardziej wampir który był dużo starszy i posiadał większe doświadczenie i wiedzę niż on sam. To w ogóle wychodziło poza pojęcie Tsukiego, a ten biedny tak się męczył, żeby wyrazić swoje zdanie.
Zasiadł po turecku, zakładając nogę na nogę, ale absolutnie nie odrywał od niego wzroku. Był wręcz nachalny z tym swoim ciekawskim spojrzeniem.
Sam powiedziałeś, że wampiry nie jest normalny. Więc jesteś dziwny, to chyba oczywiste? A ty jesteś dziwny bo nie zachowujesz się jak wampir. Tylko jak taki baaardzo stary człowiek. Zmęczony życiem. Taki smutny. Nie wychodzisz w ogóle. Porywasz niewinne osoby takie jak ja. To przykre. Wyjaśnił raz dwa i tym razem miał nadzieję, że Lucius go zrozumiał. Zaraz to zmarszczył skórę na nosie. No bo jak dziwny to zły, to jak jesteś dziwny, dziwny, czyli będziesz dobry. Ale jak dziwny to dobry, to czyli jesteś dziwny dziwny, czyli zły czy dobry?
Chyba nie był zbyt dobry w tłumaczeniu tego o czym myślał. A jego bardzo ciekawiła odpowiedź. Nie patrzył się nigdzie indziej jak na niego, ostentacyjnie mrugając powiekami, co by to swoje patrzałki nie zmęczyć i nawilżyć.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Wto Maj 05, 2015 7:12 pm

Zrozumiałby, gdyby to nie zabrzmiało jak kompletnie wyrwane z kontekstu. Fearie wyskoczyła nagle z tym pytaniem, jakby było ono skrótem myślowym. Skąd mógł przecież wiedzieć, że "dziwny" zastąpił określeniem "minusa". Zresztą, na szczęście zostało to wyjaśnione przez Tsukiego. O dziwo, to było zdecydowanie łatwiejsze do zrozumienia, nawet jeśli brzmiało to teraz jak gadka dzieciaka. A właśnie, wyglądał teraz kompletnie inaczej, jeszcze bardziej uroczo. Czyli magiczna franca miała pewnie kilka różnych twarzy, które się ujawniały adekwatnie do sytuacji lub losowo do sytuacji. Lucius zaśmiał się z całej tej jego wypowiedzi. Zachowywał się jak bardzo stary człowiek? Zmęczony życiem? No, wzmiankę o porywaniu mógł sobie darować.
- Co do porywania niewinnych osób to nie wiem dla kogo akurat przykre... Z mojej perspektywy to nawet zabawne. - powiedział, wzruszając ramionami. - Tylko skąd u ciebie wniosek, że dziwota jest równa dobru lub złu, hm? - spytał, przechylając się do przodu, co było wyraźnym odruchowym zaangażowaniem w rozmowę. - Skoro jestem dziwny jako wampir, ale też dziwny, jako osoba, to oznacza, że jestem normalny. Normalny nie oznacza dobry. - wytłumaczył. - Ale to już od ciebie jak mnie widzisz, Tsuki. - dodał, znów się szczerząc i pokazując kły. Zaraz potem stopniowo spoważniał i zaczął przyglądać się jego twarzy. Tak, zdecydowanie inaczej się teraz zachowywał.
- A życie wieczne z czasem staje się nudne i męczące. - zaczął, ale urwał. Przez moment odwrócił wzrok i wyglądał, jakby intensywnie myślał nad kontynuowaniem swojej myśli, ale jednak się powstrzymał.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Wto Maj 05, 2015 7:33 pm

Bo ja tak uważam. Dziwne może być tylko albo dobre albo złe.
Ot cała filozofia. Tsukiego naprawdę nie jest trudno zrozumieć, w przynajmniej jemu się wydawało wszystko takie oczywiste i logiczne. A ten wyglądał i mówił, jakby tylko po części za nim nadążał. Czy aby był na pewno dobrym kompanem do rozmowy? Coś miał bardziej wrażenie, że nie. A to przecież sam wampir wczoraj chciał tak bardzo rozmawiać. Może jest zmęczony, albo coś. Albo to przez to, ze już jest dzień. W każdym razie, postanowił się ewakuować.
Nie. Dziwny i dziwny nie równa się normalny. Bo to by było bez sensu. To się w ogóle nie kalkuluje. Zaprzeczył dalej marszcząc brwi. Nie spodobała mu się ta odpowiedź. W ogóle nie pasowała do myślenia Bijuu stąd może to zaprzeczenie. Pewnych rzeczy nie był sobie po prostu w stanie przyswoić, nawet jak miał tyle lat przecież.
Wiem. Bo mnie też czeka wieczność. Zaśmiał się w myślach, nawet jeśli było to teoretycznie niemożliwe. Telepatią posługiwał się jak mową normalną, także też mógł się śmiać. Szlochać nie koniecznie. krzyczeć w myślach tak, normalnie nie. To było skomplikowane.
W międzyczasie Tsuki przerwał patrzenie się i wstał z łożka. Podszedł na chwilę do niego, moment się wpatrywał, po czym odszedł w stronę drzwi.
To ja już sobie pójdę. Dzięki za rozmowę, dziadku. Zaśmiał się znowu i ruszył wzdłuż salonu, gotowy do wyjścia.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Wto Maj 05, 2015 7:54 pm

Siedział przez chwilę cicho. Potem uśmiechnął się.
- Jesteś uroczy. - powiedział bezpośrednio i otwarcie, kompletnie nie nawiązując do tematu. W każdym razie uparte trzymanie się swojej racji z taką miną w wykonaniu Tsukiego, było naprawdę urocze, toteż podzielił się tym, co o tym wampir myślał.
- Jak uważasz. - machnął ręką. Z powrotem oparł się o oparcie krzesła. Widział minę swojego gościa. Chyba się mu nie podobał tok myślenia wampira, ale cóż, trudno. Choć przedstawił ją analogicznie do jego logiki i całkowicie współgra z jego logiką, to i tak jej nie przyswoił. Trochę śmieszne, trochę dziecinne, trochę urocze.
- Z całą pewnością. - przytaknął. W końcu to Faerie. Tylko że stosunkowo dość młode. Ale... Chyba wystarczająco dojrzałe, by pojąć pewne rzeczy. - Ty również jesteś dziwny. Dziecinny. Ma to swój pewien urok. - dodał zaraz od tak. Kiedy ten wstał, wampir ani drgnął, nie chciało mu się odprowadzać do drzwi, dom nie był skomplikowany ani wielki, by tam nie trafić. Już miał coś odpowiedzieć, ale jego ostatnie słowo "dziadku" i ten śmiech sprawiły, że przez moment Lucius wyglądał na niezadowolonego.
- Do widzenia. - mruknął, opierając głowę policzkiem o dłoń i odprowadził go wzrokiem. Zresztą, jak otworzy drzwi, to z pewnością mógłby mieć styczność z tym cholernym światłem słonecznym...
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Wto Maj 05, 2015 8:01 pm

Patrzył się przez chwilę na niego jak na idiotę. Ze jaki? Uroczy? Dziecinny? Zresztą, to nie było teraz istotne. Niech sobie uważa co myśli, ale koniec końców, mimowolnie jeszcze zrobił taką minę, jakby miał go wzrokiem zabić. Nie, przecież on taki nie jest. Jest przystojnym, młodym Faerie, który po prostu czasem zachowywał się może trochę niedojrzale. Ale cóż to jest jego 100 lat w porównaniu z całą wiecznością? Jeszcze ma czas by wydorośleć. Czy też spoważnieć. Na jedno wychodzi.
To cześć. Rzucił, machnąwszy ręką na pożegnanie i wyszedł. Tak po prostu.


zt.
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Czw Maj 07, 2015 5:37 pm

Rzucił ostatnie spojrzenie w stronę wychodzącego gościa. Później, po czasie wstał, by sprawdzić, czy ten zamknął za sobą drzwi. Znowu zrobiło się pusto, znowu został sam.

***

Zasiedział się tu nie wiadomo ile czasu, nie licząc pojedynczych i krótkich wyjść, nie wiodąc absolutnie szalonego życia. Doszły go słuchy o balu, który ma cel zintegrowania ras i zatarcia konfliktu. Niekoniecznie chciał być w to mieszany, ale cóż, mus to mus.

Wyszedł sobie.

zt.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach