Dom Luciusa

Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Sob Maj 09, 2015 5:30 pm

Przepraszam, ale nie chcę. Zrobiłeś coś, czego nikomu się nie udało. Tak bez przeszkód. Odezwał się z żalem w jego głowie. Nie powinien był tego zrobić. Panika to jedno, ale w miarę idących dalej sekund coraz bardziej się uspokajał, ostatecznie kiedy zanurzał głowę w wodzie robiło mu się coraz lepiej. Nie miał pojęcia czemu właściwie tak postąpił, to nie było do niego podobne. Tym bardziej, ilekroć pomyślał sobie, że ten wampir robi to tylko po to by zdobyć jego zaufanie, a potem wyssać i zostawić na pastwę losu.
Wcześniejszej nikomu nie dał się tak podejść. Może dlatego, że wszystkie jego relacje, w których pozwalał na kontakt cielesny, oczywiście, w granicach rozsądku, były czysto biznesowe. Także pozwalał czasami na coś, nie zbyt wiele, ale przecież za pieniądze. Wtedy niczego nie odczuwał.
A tutaj było coś innego, coś... dziwnego. Może właśnie tego się przestraszył. Tutaj trudno było mówić o biznesie, czy w ogóle o pieniądzach. Bo zgodził się tutaj przyjść z własnej, nieprzymuszonej woli. Mimo tego, że wampir coś trochę kombinował.
Ani mu się śniło, żeby teraz wyjść. Serce mu jak młot waliło. Spuścił tylko wodę i odsunął meble. Nawet zamek przekręcił, tak, ze drzwi były tylko zamknięte przez klamkę. Ale nic więcej nie robił. Siadł na brzegu wanny i tępym wzrokiem patrzył się na drzwi.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Sob Maj 09, 2015 5:46 pm

Tsuki mówił to tak, jakby właśnie wampir odebrał jego dziewictwo, a nie pierwszy pocałunek... Stąd nie rozumiał go i być może w tej kwestii nawet za bardzo go to nie obchodziło. Westchnął cicho, nie odpowiadając na to. Zresztą, byłoby lepiej gdyby zechciał go wpuścić. Lucius nie wiedział, że on aż tak mógłby być niedojrzały w tej kwestii. Potem doszedł do wniosku, czy skradnięcie pierwszego pocałunku było dla niego jak zdjęcie dumy, ale po co komuś "duma" w takim przypadku?
Zawiesił wzrok na podłodze, wciąż stojąc oparty o ścianę. Po chwili usłyszał jak Tsuki odsuwa meble, a potem otwiera drzwi. O tyle dobrze, że obeszło się bez wywalania drzwi z zawiasów albo cokolwiek z tych rzeczy. Złapała za klamkę i stanął w przejściu, zastając w środku otępiałego Tsukiego, ale najwyraźniej już nieco uspokojonego. Bez rumieńców na policzkach. Albo przynajmniej nie takich dużych rumieńcach, jak wcześniej zdążył zauważyć.
- Nie chciałem... - zaczął od takich prostych słów. - Znaczy, wybacz, nie sądziłem, że to jest dla ciebie aż takie traumatyczne. Nigdy więcej się to nie powtórzy, Tsuki. - mówił tak, jakby tłumaczył się jak uczeń nauczycielowi. - Tymczasem możesz zjeść i oddalić się stąd, kiedy tylko będziesz chciał. - dodał, po czym skierował się do kuchni, gdzie przysiadł sobie przy stole. To nie było tak, że go wyganiał. Nie chciał jednak na niego naciskać w jakikolwiek sposób. Po prostu nauczył się, że tak było lepiej.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Sob Maj 09, 2015 6:09 pm

Popatrzył się na niego takim wzrokiem zbitego psiaka. Zrobił coś złego. Zareagował zbyt gwałtownie. Powinien był go przeprosić, czy coś, ale ciągle był w szoku. Zaskoczony. Nawet do jego głowy wkradła się myśl, że to nie było takie złe. Coś takiego pierwszy raz, wobec istoty, która jednak starała się mu dogadzać, a on tak bezwstydnie, z automatu użył swojej mocy. I jeszcze zamknął się w łazience, faktycznie jak szczeniak.
Tsuki ogarnij się. Krzyczał w swojej głowie do samego siebie. Nikt nie mógł słyszeć, nikt nie mógł wiedzieć co ma w głowie i jak bardzo ta sytuacja była dla niego niezręczna. Że się po prostu dał podejść, a w dodatku zareagował nie jak ktoś kto ma tyle lat. Musiał to w głowie przestudiować. Postanowił, ze jak pójdzie, to obejrzy jakiś film. Poczyta książki. Oswoi się z czymś takim i wyjaśni sobie sam na spokojnie.
Tymczasem wampir się oddalił, a Tsuki postanowił coś w jednej chwili. Może to zabrzmi jak jakieś szczeniackie podchody. Ale on nie wiedział czy powinien się zachować w inny sposób. Kiedy ten się zbliżał do kuchni, Tsuki po prostu pobiegł za nim i chwycił go za dłoń. I tak stał, zatrzymując go zapewne w miejscu.
Przepraszam, ja nie powinienem był tak zareagować. Przestraszyłeś mnie. Uśmiechnął się. Tak całkiem szczerze. Jakby zupełnie przed chwilą ta sytuacja nie miała miejsca. W końcu Lucius był wampirem, a zrobił coś co przekroczyło odległość miedzy nim, a Tsukim. Tak starał się to sobie wyjaśnić.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Sob Maj 09, 2015 7:22 pm

Najpierw to wampir zrobił coś głupiego, no ale... Gdyby wiedział, jaka będzie reakcja, pewnie by tego nie zrobił. Ostatecznie i tak to był test. I nie wiedział również, co Tsuki o tym myślał, tak dokładniej. Nawet go nie wysłuchał. Wampir uznał, że wyszedł jakoś z tej sytuacji, a jego emocje zdążył osunąć na dno, ot tak, za kiwnięciem palca. Stąd jego opanowanie i spokój, podczas gdy się tłumaczył. Jakby to, co przed chwilą zrobił, było czymś naturalnym.
Kiedy już miał usiąść, poczuł na dłoni ciepło. Ciepły cudzy dotyk. Odwrócił się, patrząc spod uniesionych brwi chwilowo zaskoczony. Słysząc jego słowa w głowie po prostu się uśmiechnął.
- Przestraszyłem cię, więc nie masz za co mnie przepraszać. - odpowiedział niemal natychmiastowo. Lucius był głupcem. Zaczął się zastanawiać, dlaczego zawsze gdzieś w głębi swojej przeklętej zresztą duszy musiał żywić wobec kogoś jakieś uczucia. Jak na kogoś, kto przeżył tyle lat, również był naiwniakiem większym, niż się mogło wydawać, dlatego też nie potrafił się przyznać samemu sobie. Stąd u niego często mijające się ze sobą zachowania z jego strony. Plus ciągła walka z naturalnym i ciągłym pożądaniem krwi, co było nieodłączną cechą takiego drapieżcy jak on.
Spoglądał przez dłuższą chwilę na dłoń Tsukiego, która ściskała jego. Ujął ją w obie ręce po chwili i zaczął ją gładzić, delikatnie, jakby Tsuki był kobietą.
- To wytłumaczalne. Tak, na pewno. Dobrze postąpiłeś, wampirom się nie ufa. Wyczułeś zagrożenie. - mówił, nie spoglądając jemu w oczy. Ba, mówił to tak, jakby nie tłumaczył to jemu, a sobie samemu. Nie chciał wzbudzać litości swoim zachowaniem, ani też okazać krzty smutku, który gdzieś tam się na moment rozgościł, dlatego zaraz potem się ogarnął i posłał mu delikatny uśmiech. Puścił jego dłoń i usiadł, tak jak zamierzał wcześniej.
- Musisz coś zjeść. - powiedział następnie, wlepiając w niego swoje spojrzenie.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Sob Maj 09, 2015 7:38 pm

Jak uważasz. Trochę go w tym momencie nie rozumiał. Że niby on sam, tak normalnie stwierdza, że wampirom się nie ufa? Czy może on się przesłyszał? Tsuki jakby tak powiedział, to byłoby całkiem zrozumiałe, przecież on bał się pieruńsko wampirów, a Lucius był tym jedynym z nielicznych, co potrafiły w pewien sposób przekonać do siebie Faerie, chociaż w minimalnym stopniu. Może dlatego, ze w dalszym ciągu wierzył jego słowom, że krew Bijuu nie smakowała mu. I pewnie nie będzie chciał jej skosztować. Albo raczej, był pewien, że go nie pogryzie. Cóż, mógł się mylić. To tak jak w przypadku dziewczyn, które zadają się z gejami. Ale w tym było też ryzyko, że facet kłamie, żeby tylko móc sobie czasem popatrzyć na bezwstydnie rozbierającą się kobietę, bo przecież ta wierzy, że nie będzie nią w żaden sposób zainteresowany.
Ze zdziwieniem stwierdził, że to gładzenie dłoni nie wzbudzało w nim jakiejś odrazy. Fakt, było to dziwne. Ale nawet się nie wzbraniał. Wzruszył ramionami w momencie, kiedy ten powiedział, ze musi coś zjeść. W sumie, miał rację, a cały ten wypadek sprawił, ze Tsu raptem zjadł plasterek sera, nic więcej. Brzuch zaczął burczeć, co na pewno tez Lucius usłyszał. Borze, co za wstyd.
Stał przy blacie, gdzie miał swoje jedzenie i jadł. W milczeniu. Nie było sensu się odzywać, skoro oboje niezbyt byli zadowoleni z tej sytuacji. Zresztą, Tsuki nie miał już w tym momencie nic do powiedzenia. Żeby nie wyjść na jeszcze większego idiotę.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Sob Maj 09, 2015 8:03 pm

No, po prostu chciał wytłumaczyć sobie samemu zachowanie Tsukiego. Możliwe nawet, że źle je rozumiał. Uważał, że poza faktem, że pierwszy raz został pocałowany, to chodziło o fakt, że został pocałowany przez wampira. Najbardziej znienawidzona rasa wśród ras. Lucius również zdawał sobie sprawę z tego, że nawet jeśli krew Tsukiego nie była najlepsza, to mógłby z niej skorzystać. W zależności od tego, jak długo ich relacje będą trwać, z pewnością Luc będzie mieć taki dzień, w którym doprowadzi się do porządnego wysuszenia, że ledwie będzie mógł się kontrolować. On zdołał pogodzić się ze swoją naturą.
Kiedy gładził jego dłoń, zauważył, że Tsuki się nie spiął. Ta wcześniejsza sytuacja wywarła na nim presję? Mus okazania litości? Cholera wie, Lucius sam zaczynał już za dużo myśleć.
I w ten oto sposób zapadła chwila milczenia. Nie chciał, by ten czuł się zawstydzony. Nie lubił, gdy panowała taka atmosfera. Była ona uciążliwa.
- Pamiętasz naszą wczorajszą rozmowę? - spytał nagle, odwracając na moment wzrok na okno, które było zasłonięte.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Sob Maj 09, 2015 8:15 pm

Praktycznie już nie myślał o tamtej sytuacji tylko jadł. Zapychał swój żołądek, czasem popijając wodą. Bo przecież herbaty nie potrafił sobie zrobić inaczej jak mając czajnik elektryczny, a tego nie zauważył u Luciusa w kuchni. Potem przysiadł się do stołu przegryzając kromkę chleba. Więcej już mu się nie chciało jeść, a to było tylko tak po to, by mieć czym gębę zająć. Oczywiście, jego usta można by zająć w inny sposób, ale Tsuki raczej o tym nie myślał. A przynajmniej upierdliwie wyrzucał to z pamięci, z marnym skutkiem jak widać.
Chodzi o ten bal? No pamiętam. Przecież się zgodziłem, to pójdę. Teraz to nawet chętniej. Chyba, że chodzi ci o coś innego. Mruknął, przeżuwając chlebek, a w międzyczasie postukiwał sobie palcami o stół, ot z nudów. Nie chciał tym bardziej komuś tym stukaniem działać na nerwy, toteż, jak sobie to uświadomił to przestał.
Obserwował go od jakiegoś czasu. Takim samym, ciekawskim wzrokiem, całkiem neutralnym i niewinnym, jak to było wcześniej. Wczoraj, czy podczas poprzedniego spotkania.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Sob Maj 09, 2015 8:30 pm

Znów zaczął się zastanawiać, jak to jest jeść normalne jedzenie, czuć jego smak i takie tam. Zamyślił się nawet na chwilę na Faerie, ale nie chciał się perfidnie gapić podczas jedzenia, ponieważ zawsze to było krępujące. A a propos jedzenia, to z chęcią by coś zjadł. Teraz zaczął się robić głodny. Powoli.
- Tak, o bal. - potwierdził, kiwając głową. Zdobył się w końcu na uśmiech, słysząc, że ten pamięta o tym i nie zmienił zdania. Teraz wiedział, że będzie musiał mieć do niego po prostu ostrożniejsze podejście. Wychwycił spojrzenie Tsukiego. W jego mniemaniu niczym się nie różniło od poprzednich. Lucius czasem, gdy widział ten jego wzrok, miał ochotę coś powiedzieć. Dosłownie za każdym razem. Raz się nie zdołał powstrzymać i powiedział Tsukiemu, że kogoś mu przypomina.
- A o cóż konkretnego mogłoby mi chodzić? - spytał luźno, i oparł się wygodniej o krzesło oraz odwrócił od niego wzrok. - I... Cieszę się, że nie zmieniłeś swojego zdania. Po alkoholu mawia się wiele słów, których się później nie dotrzymuje, ale to nie jest żadne odkrycie. - prychnął pod nosem. Wiadome, że sugerował się teraz własnym doświadczeniem, no ale kto by właśnie czegoś takiego nie doświadczył?
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Sob Maj 09, 2015 8:51 pm

Czemu on sobie w pewnym momencie wyobraził, jak tak jak w jednym z filmów, które oglądał, Lucius nagle przypiera go do muru i wymusza na nim zbliżenie, a Tsuki mimo początkowej niechęci, dzięki ciągłemu natarciu Luciusa się w końcu przekonuje do niego, przynajmniej na taki moment? Moment w którym Tsu byłby całkiem bezbronną zwierzyną. Ta krew, ta przemoc. Bijuu dziwnie się przez moment popatrzył na Luciusa, kiedy akurat sobie to wyobraził. Zaraz zagryzł to chlebem, żeby nie mieć takiego głupiego wyrazu twarzy.
Nie mam pojęcia, po prostu spytałem. Wzruszył ramionami. Ale ja pamiętam co mówiłem. Nie rzucam słów na wiatr. A przynajmniej w twoim przypadku nie mam co odchodzić od swojej obietnicy. Wyszczerzył zęby w pozytywnym uśmiechu.
Czuł się jakoś tak inaczej. Może to przez chwilowe wyobrażenie? Albo po prostu przebywanie w jego pobliżu zarówno wpływało na niego pozytywnie jak i negatywnie, zależnie od sytuacji .
Ziewnął przeciągle, oparł się o krzesło plecami i tak siedział, wpatrując się w sufit. Nie wiedział czy zaraz nie pójdzie. Lucius pewnie go zaraz delikatnie wyprosi, a on będzie się nocą szlajał gdzieś po podejrzanych miejscach.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Sob Maj 09, 2015 10:08 pm

Tsuki zrobił na nim za pierwszym razem inne wrażenie. Teraz faktycznie widział go jako dzieciaka. Nie twierdził, że to źle. Po naprawdę się nie spodziewał takiego zachowania po nim. W każdym razie sytuacja - chyba - zaczęła się ochładzać. Pokiwał głową na słowa Tsukiego. Były to przyjemne słowa do usłyszenia. Tym razem wziął je jednak z lekkim dystansem.
- Czemu? - spytał od tak. Czemu w jego przypadku nie miałby odstąpić od obietnicy? Z jednej strony się go bał i trzymał dystans ze względu na to, że był wampirem, teraz nagła zmiana... Może faktycznie to przez litość? Lucius aż tak sprawiał wrażenie nieszczęśliwego wampira? Skrzywił się momentalnie, dochodząc do takiego wniosku. Lucius nie miał zamiaru go wypraszać. W końcu powiedział, że pozwoli mu zostać na tak długo, ile będzie potrzebował. Potrzeby różnych istot są różne.
W końcu wstał i skierował się do pokoju, który właśnie jest często zamknięty i nie używany, wcześniej oczywiście idąc po klucz. Unosił się tu kurz, panował ogólny nieład. To, czy Tsuki pójdzie za nim, to już jego sprawa. Przecież do niczego nie zmuszał.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Sob Maj 09, 2015 10:29 pm

Nie rozumiał pytania. Jak to czemu? Czy on tak musiał za każdym razem wszystko tłumaczyć, bo wampir czegoś tam nie rozumiał, albo sobie wyobrażał za bardzo? Jeśli tak miała wyglądać ta znajomość, to da sobie rękę uciąć, ze w końcu mu się odpowiadanie na tak prozaiczne pytania znudzi i straci do nich cierpliwość. A sądząc po jego częstej zmianie zdania, może za szybko mu się to znudzić.
Bo jesteś w porządku. Dziwny, ale w porządku. Szkoda, ze nie jesteś czymś innym niż wampirem. Odpowiedział. Może to czasami nawet lepiej, że Faerie nie kłamią. Chociaż, byłoby to bardziej przekonywujące, gdyby potrafił kłamać, a czasem powiedziałby coś szczerego. Tak, od serca*.
Tsuki przypatrywał się mu i wyczuł podświadomie, jakby coś ten wampir kombinował. Więc poszedł za nim, po cichu i najpierw zajrzał tam do środka, ale nie wchodził do tego tajemniczego pokoju. Pomijając fakt, ze waliło stamtąd stęchlizną. Jak Boga kocham, nawet jeśli to jest jakiś sekretny pokój to czasem mógłby tam coś sprzątnąć. Wyczuł, że nie powinien tam wchodzić bez pozwolenia.
Mogę tam za tobą iść? Spytał, zaglądając do środka cały czas i obserwując wszystko, chociaż fakt, ze było ciemno, wcale mu nie pomagał.


*towcaleniejestgejowskitekst.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Sob Maj 09, 2015 10:56 pm

No nie potrafił zrozumieć toku myślenia Tsuu. Chociaż w tej chwili wampir zbyt dużo myślał. Poprzednio jednak naprawdę miał problem, więc jeśli ta znajomość miałaby się utrzymać dłużej, to prędzej niech Faerie nauczy się w końcu rozumieć własne zachowanie i tego, by je w miarę logicznie tłumaczyć, o.
Słysząc odpowiedź, zaśmiał się. Brzmiała prostolinijnie, Tsuki powiedział to tak, jakby to było oczywiste, była dość luźna i jednocześnie uroczo dziecinna, ale w jakiś sposób wciąż dołująca jednocześnie.
- Zostałem przemieniony. Nie miałem na to zbyt wielkiego wpływu. Gdyby się to nie stało, umarłbym już dawno temu, spokojną śmiercią naturalną. - odpowiedział już poważniej, choć ani trochę ze smutkiem. Zdołał się do tego przyzwyczaić. Na to, że to, co się stało, już nie może zostać zmienione.
Znajdując się w środku tego zasyfionego pomieszczenia, stanął przed starą szafą, zdecydowanie inaczej zdobioną niż współczesne zresztą.
- Jasne, wejdź. - powiedział, zerkając chwilowo na Tsukiego. Na szafie znajdowały się urny. - Wspominałeś, że wampiry nie potrafią kochać, prawda? - spytał ot tak, dziwnym, może sentymentalnym uśmiechem na twarzy. W sumie, co mu szkodziło o tym mówić. Ostatecznie ten dzieciak też nie wykorzysta tej wiedzy przeciwko niemu. Wampir zresztą często miał nad sobą dziwny, być może naturalny jeszcze z człowieczego wcielenia chęć przekazywania wiedzy dalej, niestety, nie mógł jej przekazać genetycznie.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Sob Maj 09, 2015 11:14 pm

Zawsze myślałem, ze wampirem się po prostu jest. A w filmach i książkach kłamią. To boli jak się zmieniacie w wampiry? Spytał, wchodząc do pomieszczenia, oczywiście za pozwoleniem. Musiał naprawdę uważać, żeby się o coś nie potknąć, bo było tutaj ciemno jak pierun. Kiedy mu się już oczy przyzwyczaiły, dojrzał wszystkie chyba starocia, jakie mu mogły na myśl przyjść, kiedy by pomyślał o zamierzchłych czasach. Jak na coś, wszystko to co tutaj było, pewnie miało z kilkaset lat, to trzymało się bardzo dobrze. Może jednak wampir często tutaj zagląda. Wtedy też tamten odezwał się, wspominając słowa Tsukiego. Swoją drogą, ciekawe czy ten się dziwnie czuł, kiedy tylko słyszał go w głowie, a nie tak na żywo.
Jasne, ze nie umieją. Jakby umiały, to nie musiałyby kąsać ludzi i innych stworzeń. Drapieżniki nie umieją kochać. Taka natura drapieżnika. Wszystko biorą na siłę, na dominację. Nawet takie zwykłe drapieżniki nie kochają. Samcowi wilka czy lwa chodzi tylko o to, by się najeść i przekazać swoje geny. Ludzie, którzy zrobili krzywdę innym ludziom też byli drapieżnikami i nie umieli kochać. Mi jest daleko od dominacji i łudzę się, ze kiedyś się zakocham. Umiem tylko innym robić krzywdę.
Wygłosił swój monolog, który miał tyle sensu i potwierdzenia w rzeczywistości co nic. Ale tak uzasadniał swój lęk, swoje obawy i w zasadzie tak budował osąd na temat dobra i zła we wszechświecie. Dało się wyczuć nutę smutku w tym wszystkim.
Każdy ma wpisane w naturze kim jest. Albo drapieżnikiem albo zwierzyną. Ale chyba można z tym walczyć. Dodał po chwili, przypatrując się tym urnom. Przez dłuższą chwilę milczał, zresztą, nie wiadomo czy tamten nie przerwie mu teraz i czegoś sam nie dopowie. Tsuki nie twierdził, że był nieomylny. Ale jednego mu wampir nie wyprze, że jest drapieżnikiem. I gdyby tylko pozwolił na to swojej naturze, to Tsuki byłby w połowie wyssany z krwi.
Co jest w tych urnach? Spytał, jakby się sam nie domyślał. Znaczy się, wywnioskował, że to może byli bliscy wampira, zanim no... przemienił się. Albo coś równie podobnego. Może miał wyrzuty sumienia i trzymał tu tych, których omamił? Którzy mu zaufali.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Sob Maj 09, 2015 11:49 pm

Zmarszczył brwi. On naprawdę tak mało wiedział?
- Tak. Boli. - odpowiedział. Znajdowały się stare rzeczy, ale również te nowsze. Wampir nie miał jednego epizodu w życiu. Miał ich kilka. Obrazy nigdy niedocenionych artystów, skrzypce, fortepian, stare meble, stary dywan, a w kącie stare butelki po alkoholu. Każda z tych rzeczy wiązała się z jakąś historią. Możliwe, że nawet niektóre się ze sobą wiązały.
Wampir nie odpowiedział więcej na ten temat. Choć wyglądał przez chwilę tak, jakby miał mówić. Zamiast tego, usłyszał kompletnie bezsensowny monolog ze strony dziecinnego dzieciaka. Zmarszczył delikatnie brwi.
- Totalny brak wiedzy. - skomentował dość pogardliwym tonem, biorąc jedną z urn do rąk, żeby się czymś zająć. - Przecież człowiek to też drapieżnik. - powiedział nieco rozbawiony. - W dodatku potrafi związać się ze zwierzęciem, które jest słabsze od niego. Zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym dokładniej? - wciąż mówi dość pogardliwie. No nie mógł zaprzeczyć, że takie słowa były irytujące. - A my różnimy się od zwierząt inteligencją. Chcemy czegoś więcej niż przekazanie genów. - urwał i spojrzał w ciemności na Tsukiego. - Jesteś infantylny. - mruknął po chwili i westchnął.
- To twoja teoria. - skomentował krótko jego końcową wypowiedź, wyraźnie zobojętniały. Odłożył urnę na miejsce, kiedy usłyszał pytanie ze strony Faerie.
- Zmarli. Elisabeth Kasparow, moja żona - wskazał palcem na jedną z urn, jakby nie patrzeć, było ich sporo. - Isabelle Kasparow, moja córka. Robert Braun, najbliższy przyjaciel. Później kolejna bliższa mi osoba - Michaelle, kobieta, którą poznałem po przemianie. Zwykły człowiek, krucha istota, której nie była pisana wieczność ze mną. Anthony, mężczyzna, z któremu również nie była pisana wieczność ze mną. Alis, Biernar... I kolejni. - wymienił i zatrzymał się, wzdychając cicho. - Najwyraźniej od zawsze ciąży nade mną dziwna klątwa. Czemu wszyscy odeszli, a nie ja? Ech, nieważne. - machnął ręką. Nic nie poradził, że wspominanie o nich było z pewnością nieco przykre dla niego. - Wierz mi lub nie, kochałem każdego z osobna. - dodał, podsumowując jego krótką i jakże wzruszającą historię. Po prostu odwrócił się od szafek i skierował się w stronę fortepianu. Zaczął delikatnie przyciskać klawisze, nasłuchując stan instrumentu. Nie był rozstrojony. Jeszcze. Zaczął cicho grać jakąś melodię, która z pewnością wiązała się z jedną z jego historii.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 10, 2015 12:02 am

Słuchał cały czas w milczeniu. I im bardziej słuchał tym coraz bardziej robiło mu się głupio. Poczuł się taki... taki bezużyteczny, taki niegrzeczny, zły i w ogóle. po raz pierwszy chyba od dawien dawna miał jakiekolwiek wyrzuty sumienia. Że też nie zamknął jadaczki na kłódkę i przemilczał pewne kwestie. Nawet specjalnie nie chciał się upierać przy swoim zdaniu, bo może, może faktycznie się pomylił. Co do tego wampira, co do całej reszty. Fakt taktem, dalej się będzie ich obawiać, dalej się obawiał samego Luciusa. Ale teraz było mu naprawdę szkoda. Było mu tak niesamowicie teraz głupio. Zawiesił wzrok kolejno na każdej z urn i myślał o tym, jak to mogło wyglądać z jego bliskimi osobami. Trudno było mu to wyobrazić. A im bardziej się w głowie w ten temat zagłębiał, tym bardziej robiło mu się smutno. Najzwyczajniej w świecie posmutniał, jak nigdy.
Przepraszam. Ja nie chciałem... Powiedział tylko, kiedy wampir przysiadł się do tego fortepianu. Absolutnie nie chciał nic więcej mówić. Był zbyt nierozważny i teraz jedynie go zabolały konsekwencje swojego nieprzemyślanego zachowania. Swoich przemówień, które nie powinny mieć tutaj miejsca.
Oddalił się i wyszedł z tego pokoju. Najprawdopodobniej wampir wolał być sam. Sam ze swoimi wspomnieniami. Szkoda, ze ja takich nie mam i nigdy nie będę mieć, pomyślał, siadając na kanapie w salonie i pogrążając się w zadumie i słuchając tej melodii z niezamkniętego pokoju. Jak nigdy.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 10, 2015 12:29 am

W jakiś sposób, minimalny, odetchnął, kiedy zauważył, że zatkał Faerie swoim krótkim wywodem. Myślał, że taki dzieciak jak on pozostanie uparcie przy swoim. Wampirowi nawet przyniosło to nieco satysfakcji, widząc na jego twarzy głupi wyraz. Typowa ochrona - Lucius się zamknął. Przeprosiny ze strony Tsuu po nim spłynęły, choć zupełnie nie chodziło o to, że był obrażony. Po prostu dotknięty. Zresztą, sytuacja wymusiła na nim ponowne otwarcie się przed kimś, za każdym razem było to jednak tak samo bolesne, niezależnie ile lat upłynęło. Dlatego wsłuchiwał się w melodię, którą grał. Przymknął oczy i wczuł się, dając upływ emocjom wraz z muzyką.
Nie minęło jednak dużo czasu, a po prostu wstał. Gość jeszcze był w domu. Wyszedł z pokoju, zamykając go na klucz. Stanął w przejściu do salonu i oparł się o framugę, wbijając wzrok w siedzącego na kanapie Tsukiego.
- Potrzebuję krwi. - powiedział wyraźnie, głośno i poważnie, patrząc na niego oczekująco.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 10, 2015 12:40 am

A on siedział, taki biedny i przymulony. Może powinien był sobie już pójść. Zostawić go samego, zgodnie z obietnicą tylko pojawić się wraz z nim na balu, o ile w ogóle jeszcze myślał o tym, żeby Tsukiego brać ze sobą. Tak czy siak, pojawi się tam, chociażby z czystej ciekawości. Bezpośrednio w balu przecież nie musiał brać udziału. Ostatecznie, nie musiał nic.
Wtedy też usłyszał skrzypniecie drzwi, zamykanie na klucz. Nie zauważył, ze najpierw muzyki nie było, bo za bardzo się zamyślił. Zamknął w sobie, tak też można powiedzieć. Ogólnie... to źle się czuł z całą tą sytuacją. Równie dobrze mógłby iść i się zalać w trupa, to z łatwością humor by mu się poprawił.
Zdanie Luciusa kompletnie zbiło go z tropu, w ogóle z myślenia. Toteż chwila minęła zanim się odezwał. Ta, wampirowi zachciało się jeść, a że Tsuki był od ponad doby pod ręką.
Mówiłeś, że ci nie smakuje. Ale jak musisz... Odpowiedział, odruchowo jakby masując się po karku, w miejsce, gdzie było parę blizn po bardzo dawnych wampirach. Jeśli ten będzie chciał z niego spijać, to może nie doprowadzi go na skraj śmierci i nie będzie chciał go akurat w szyję gryźć. Wizja grobu, albo bolącego karku przez kilka tygodni nie wydawała się kusząca.
Zresztą, było mu właściwie wszystko jedno. Maska obojętności. Miał teraz kiepski nastrój. Nawet na niego nie spojrzał.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 10, 2015 12:55 am

Cóż, całkiem możliwe, że zniszczy pewnie teraz zaufanie Tsukiego do siebie, ale po prostu się wyłączył. Na miejsce jego dobroduszności i zrozumienia wskoczyło pragnienie, nie tylko krwi, ale również pragnienie skrzywdzenia. Choć pewnie i tak nie będzie potrafił być zły wobec Faerie. Szczerze, to myślał, że te słowa odpędzą stąd Tsukiego. Tymczasem ten się zgodził. Cicho podszedł w stronę młodego i przysiadł obok niego. A może też kierowało nim jeszcze inne pragnienie? Zapełnienie czymś tej strasznej pustki...
- Zrobię to najdelikatniej jak będę potrafił, Tsuki. - powiedział, uśmiechając się blado. Chwycił go za ramię i lekko przyciągnął do siebie, ale zamiast wgryźć się w jego szyję, zaczął go całować w usta. Do spożycia zamierzał przejść w następnym kroku.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 10, 2015 1:06 am

Mógł sobie po prostu pójść i odmówić. Ale nie. Po prostu coś go trzymało. Może chęć wynagrodzenia? Cholera wie jeszcze czego, cholera wie co mu chodziło po głowie, ale z niewyjaśnionych przyczyn czuł, że musiał zostać. Może to było nawet przyjemniejsze niż jakby pomyślał o tym, że tamten mógł go z łatwością wyłączyć i wtedy spożyć. Tsuki chyba wolał być już całkiem świadom podczas tego "zbliżenia".
Lucius... Szepnął w myślach i przypadkiem on też mógł to usłyszeć.
Pocałunek. Poczuł ukłucie sparaliżowania jak wtedy. Ale nie uciekał. Nie robił w zasadzie nic co by miało przeszkodzić Luciusowi w dalszym wykonywaniu swoich działań. Tylko tego, że na policzkach znów miał delikatnego rumieńca nie mógł już nic poradzić. Nawet jeśli chciałby na to w jakiś sposób wpłynąć. Ale czuł się taki... taki bezradny. Ostatecznie przecież nie było tak źle. Tak mu się wydawało, tak sobie tłumaczył.
Może zwyczajnie to przeczeka, a potem pomyśli co dalej.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 10, 2015 1:25 am

Usłyszał głos Tsukiego w swojej głowie. Taki niewinny. Ale nie powstrzymał się. Przymknął powieki i po prostu całował jego usta, z czasem zwyczajnie robiąc to nieco bardziej łapczywie i z większym pożądaniem, ssąc jego wargę i czasem odruchowo lekko nagryzając, ale nie robiąc mu krzywdy. Drugą dłoń wplótł w jego włosy, przyciskając go bardziej do siebie. Tak dawno nie zaznawał smaku takich ciepłych i uroczych ust. Na moment oderwał się od Faerie i spojrzał na jego twarz pokrytą delikatnym rumieńcem.
- Dobrze ci, prawda? - spytał przyciszonym głosem i znów przyłożył chłodne usta do jego ciepłych ust. Przewspaniały kontrast. Jego temperatura ciała była często pewnego rodzaju uciążliwością w dotyku żywej istoty podczas takich bliskości. Dlatego chciał krwi, która przez niedługi czas by go ociepliła. Tym razem Lucius, kiedy zetknął się z Tsukim ustami, wsunął język do jego jamy ustnej.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 10, 2015 1:41 am

Och nie, wcale nie było mu źle. Po za tym, ze kompletnie nie wiedział co robić, co ze sobą zrobić i jak się zachować w takiej sytuacji, to nie było źle. Wręcz.. odczuwał pewnego rodzaju pozytywne emocje, wprawiające w zakłopotanie, ale mimo wszystko, nie mógł ich nazwać negatywnymi. To, ze Lucius był kompletnie chłodny wcale mu nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, Tsuki czuł jak powoli zaczyna się mu robić gorąco, najbardziej własnie na ustach i na policzkach. To było wręcz jak kojenie zogniskowanych ran.
Chwila przerwy. Tsuki przytknął na moment palec do swoich ust. Tak... dziwnie. Jakby badał samego siebie.
Tak... jest dobrze... bardzo... Wypuścił parę słów z głowy, a potem znów Lucius ich razem połączył. Taki niewinny Tsuki, a przypadkiem po prostu przytknął swoje obie ciepłe dłonie do jego szyi. Tak niepewnie. Jakby po prostu chciał pożyczyć swojego ciepła, albo po prostu skorzystać z jego chłodu. Albo nie miał co z rękoma zrobić. Chociaż zakładał, ze i tak zaraz Lucius skorzysta z niego w inny sposób. Teraz... to mu nawet by nie przeszkadzało. Jak mocniejsze ukłucie igłą.
Wtargniecie do jego środka przyjął normalnie, chociaż z początkowej milisekundy nie wiedział co robić, to szybko jednak się zorientował. Głupi aż tak nie był, po za tym... z filmów dla dorosłych można się czasem czegoś nauczyć.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 10, 2015 10:00 am

Kochane i urocze. Jego słowa były jak najbardziej zachętą do kontynuacji. Dobrze też, że Faerie odwzajemniał pocałunek. Czując wzrastające pożądanie z sekundy na sekundę, w końcu po czasie oderwał się od jego słodkich i ciepłych ust, a przeniósł się na jego szyję. Ssał, lekko szczypał i lizał jego skórę, jakby chciał przygotować przed tym, co miał zrobić.
W końcu, znajdując odpowiednie miejsce, wgryzł się w jego szyję. To pewnie i tak bolało, nieważne jak bardzo by się starał, by nie bolało. Spijał z niego nieco gorzkawą krew. Po niedługim czasie oderwał się od szyi. Wiedział, kiedy miał skończyć.
- Przepraszam. - powiedział, gdy nagle złapały go chwilowe wyrzuty sumienia. Jedną dłoń przyłożył do jego rany, jakby w ten sposób chciał powstrzymać krwawienie. Wstał i skierował się do jednej z szafek, by wyjąć jakąś czystą szmatę, zaraz potem przyłożył ją do tej rany.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 10, 2015 11:00 am

Różnica między gryzieniem kogoś zwyczajnego, a gryzieniem Tsukiego polegała na tym, że on nie krzyczał. Nie potrafił, jego struny głosowy były zbyt niewykształcone, żeby mógł mówić, a co dopiero krzyknąć. Lucius dodatkowo musiał wyczuć, że akurat przez jego skórę nieco trudniej się przebić, ale oporu zbytniego nie napotkał. Tsuki dopiero w ostatniej chwili był wstanie uśpić swoją pasywną moc na tyle, żeby nie była ona przeszkodą.
Zacisnął pięści i miał przez chwilę wrażenie, ze kręci mu się w głowie. Zwykle zwalał winę na narkotyki czy alkohol, chociaż w takich przypadkach był na tyle już bez czucia, że ukąszenie nie sprawiało mu problemów tylko potem. Także Lucius nawet po ugryzieniu widział przez moment prawie że matowe źrenice Bijuu, które po chwili dopiero nabierały kolorów, a on odzyskiwał spojrzenie. W dodatku, zaraz po tym uśmiechnął się szeroko, jakby to nie było coś strasznego. Nic się nie stało przecież.
Idzie się przyzwyczaić... rzekł, wyszczerzając zęby w uśmiechu.
Krew zaraz powinna zakrzepnąć całkiem.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Maj 10, 2015 12:11 pm

Spięte ciało Tsukiego wskazywało na to, że się bał. Dlatego, możliwe, że zupełnie odruchowo, ale pogłaskał go po głowie. A skóra faktycznie była "wyrobiona" od ugryzień innych wampirów, ale to nie stanowiło problem we wgryzieniu się. Skończył pożywianie się najwyraźniej w dobrym momencie, widząc jego mętny wzrok.
Może trochę odetchnął z ulgą. Teraz był potulniejszy. Nie opierał się. Właśnie przed chwilą zniszczył pogląd Tsukiego na temat wampirów, a ten, zdaje się, przyjął do siebie to dość szybko. Zresztą, Lucius sam stłumił w sobie te głupie emocje, które przed chwilą nim kierowały. Słowa Tsuu brzmiały dość... No znowu w jakiś sposób odbierał to pesymistycznie.
- Nie chcę, żeby ktokolwiek inny traktował ciebie jako jedzenie. - odezwał się po chwili i odkrył ranę. Już nie było tak źle. Przetarł jeszcze dłonią swoje usta, na których pewnie pozostał ślad krwi. Odłożył szmatę na stół, po czym znów przygarnął do siebie Tsukiego, by się w niego wtulił. Chyba faktycznie za bardzo mu kogoś przypominał, że tak wobec niego postępował. - Jeśli nie czujesz się na siłach, możesz tu jeszcze zostać. - powiedział po chwili. - Zrobię ci kawy na wzmocnienie. - dodał i odsunął się od niego, po czym podniósł się.
avatar
Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Tsuki Bijuu on Nie Maj 10, 2015 4:32 pm

Piekło i bolało. Tak jakby się skaleczył. I dobrze wiedział, że jego kark jeszcze będzie odczuwać skutki pogryzienia prze co najmniej tydzień, także mentalnie się już sam szykował na narzekanie. Kiedy mu już całkiem przeszło Lucius go zgarnął do siebie i jakby w ramach pocieszenia samego siebie Tsuki się przytulił. Ot, taki niewinny gest, a tak pozytywnie wpłynął na Faerie, jak nigdy. Pomyślał sobie, że tak, mimo wszystko mógłby mu zaufać. Mimo tego, że bolało jak pierun, mimo tego, że był wampirem to przestał się jego bać. Akurat jego. Żadnych negatywnych emocji. Ciekawe czy wampir był w stanie wyczuć jego nagłą zmianę patrzenia na tę sprawę.
Jego pierwsze wypowiedziane zdanie zabrzmiało tak słodko i romantycznie, że można by było puścić przysłowiowego pawia. Tęczowego w dodatku. O co mu chodziło, że Tsuki miał się nie dawać jako pożywka dla innych? Przecież nie raz tak zarabiał. A odcinanie się od jednego z źródła dochodów było takie... mało przekonywujące. Mało prawdopodobne w jego przypadku.
Dlaczego? Spytał, przechylając delikatnie głowę w stronę przeciwną niż był gryziony. Na propozycję pozostania tutaj jak i kawy przytaknął tylko. Czy zraz sobie nie pójdzie, nie wiedział. Ale tak czy siak w końcu musi wrócić do siebie, a tutaj już za długo siedział. Może on chciał być sam?
Nie chciał mu się narzucać bez potrzeby. Mimo tego delikatnego osłabienia źle się nie czuł, powoli wszystko w końcu wróci do normy. Może akurat jak zajdzie do siebie, to się prześpi nieco. A potem poszuka sobie jakiegoś zajęcia i wiedział, że to nie będzie picie. Nie wiedział ile wampir z niego uszczknął, ale na pewno alkohol uderzyłby teraz w niego ze zdwojoną siłą.

_________________



Maybe
I was born to meet you
I was born to love you
I was born to die

with you
avatar
Tsuki Bijuu
Magiczna Franca

Posts : 129

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Luciusa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach