Park Griffitha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Park Griffitha

Pisanie by Drake Rousseau on Wto Lut 10, 2015 11:12 pm

Ogromny obszar zielony, często odwiedzany przez mieszkańców Los Angeles. Znajduje się tu Obserwatorium Griffitha. Park ma dość mroczną i tajemniczą otoczkę nawet za dnia.

Drake Rousseau
Agresywne Pedalskie Uke

Posts : 267

Zobacz profil autora http://cityofangels.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Gość on Sro Mar 18, 2015 2:32 pm

Centrum Los Angeles bywa bardzo męczące, za dnia jest spokojniejsze niż w nocy. Mężczyzna niedawno miał spotkanie z Triadą w jednym z lokali. Był zmęczony,chinole potrafią być jednak irytujący. Mięli w planach wprowadzić na rynek nowy narkotyk,miała być to produkcja masowa. Wiadomo już nie od dziś,że najlepszą siłą roboczą byli właśnie oni. Ostatnio wybuchały jakieś zamieszki na wschodzie,bo ludzie domagali się chyba więcej wynagrodzenia. Ewentualnie sosu,do tego ryżu za który tak ciężko pracowali.
Czarownik po spotkaniu musiał udać się w jakieś zacisze. Wszedł do niemałego parku i przysiadł na jednej z ławek. Miejsce było nie do poznania,był środek nocy a tutaj było zupełnie cicho. Brunet odetchnął głęboko i popatrzył w górę. To smutne,ale przez światło w mieście gwiazdy nie były takie widoczne. Przymknął lekko powieki,niedługo będzie miał grubo ponad 200 lat. A jedyne co w życiu osiągnął to bycie szefem jednej z ważnych mafii. Poza tą jedną rzeczą,nie miał nic. Nawet rodziny,no dobra. Podobno jego tatulek żyje i gdzieś się szlaja,ale raczej nie szanował go pod tym względem. Nawet Pan od Yakuzy miał żonę i córkę.
Zaczął wspominać swoje stare,dobre czasy. Kiedy miał swoją małą rodzinę. Zacisnął mocniej szczęki,przypomniał sobie w jaki sposób umarli. Mimo swojego wieku,ta zadra była nadal świeża a obrazy wspomnień nadal wyraźne. Popatrzył jeszcze raz w te mętne gwiazdy z jakimś żalem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Gość on Sro Mar 18, 2015 5:58 pm

Noc dla niego jest jak dzień. Ostatnio tyle u niego się działo... Głównie głupie formalności odnośnie jego władzy w klanie. Miał sporo spraw do załatwienia, papierkowe, ale miał. Nie przepadał za tą robotą, toteż szła mu niezmiernie mozolnie. Jednak ostatecznie udało mu się wyspać. Mimo obowiązków, jakie zostały mu nałożone, a było ich dosyć sporo, dało radę znaleźć czas na dłuższy sen.
Kiedy wstał, od razu się ogarnął, a raczej ubrał się w strój treningowy. Oczywiście jak każdego "ranka" wychodził na dwór na godzinne bieganie, zabierając ze sobą swojego pupila. Tak więc po ubraniu się, nakarmieniu wilka, zabrał go ze sobą na trening, rezydencję pozostawiając swoim pracodawcom, mając jeszcze przy sobie zwyczajną butelkę z wodą. Najpierw się dokładnie rozgrzał, dopiero potem wystartował z bieganiem. Tuż przy nodze biegał z nim jego pupil. Sporo różnych osób mijał, nawet udało mu się spotkać parę wampirów, tak samo jak i łowców, którzy na niego dość dziwnie patrzyli. Chyba już wiedzieli.
Dobiegł do parku. Tam postanowił zrobić sobie chwilę przerwy ze względu na Bestię. Przestał więc biegać, ale nadal był w ruchu; rozciągał się a później przeszedł do zwykłego marszu. W pewnym momencie na ławce dostrzegł znajomą postać. Uniósł jeden z kącików ust i podszedł do niego, siadając tuż obok niego. Zwierzę posłusznie wlokło się za nim, ostatecznie siadając obok Evana nogi.
- Siema - przywitał się, odkręcając zaraz butelkę z wodą i upił parę łyków. Zakręcił ją, odstawiając butelkę koło zwierzęcia - Co tutaj porabiasz? - spytał z czystej ciekawości, spoglądając dopiero teraz na niego.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Gość on Czw Mar 19, 2015 6:50 am

Oddychał spokojnie i miarowo napawając się tą błogą ciszą.Wieczorna pora i lekkie zmęczenie sprzyjał do głębszych zamyśleń. Myślał o błędach które popełnił w swoim życiu,a było ich całkiem sporo. Cóż,gdybanie nigdy nie wychodziło nikomu na dobre,westchnął głośno. Z oddali słyszał czyjeś sapanie. Nie odwracał wzroku od ładnego widoku nieba. Ciekawość wzięła w górę,kątem oka ujrzał biegnącego Evana wraz z..wilkiem?
Kiedy wampir przywitał się,Dunas szybko założył maskę i uśmiechnął się do niego ironicznie.
- Ta,hej - akurat jego najmniej chciał widzieć w tej chwili. Po co on ma wiedzieć w jakim stanie teraz jest Czarownik? Nie było takiej potrzeby. Popatrzył na kundla z odraza i cofnął się trochę. Nie lubił psowatych,wolał koty. Zdecydowanie kotki były ekstra,a nie jakieś śliniące się To Coś z pchłami,wścieklizną i Anioły Nocy wiedzą z czym jeszcze. Wlepił oczy w Evana, musiał mieć dobrą formę widać, że dbał o siebie. Westchnął znowu,on wolał sobie pobiegać na bieżni w siłowni hotelowej,ewentualnie potłuc jakiś worek treningowy. Był tez basen..ale NOPE. Woda jest fajna tylko do picia. Po jakimś czasie wampir znowu się odezwał.
- Siedzę sobie, nie widać? - parsknął śmiechem i pogrzebał w kieszeni garnituru. Wyjął z nich paczkę Black Devil'ów i zapalił. Słodka woń czekolady uniosła się w powietrzu.
- Gratuluję awansu - powiedział lekko obojętnym tonem. Miał na myśli to,że został Przywódca Wampirów. Niezła fucha,ale niepokoiło go to i to dość mocno. Cholera wie,co mu strzeli do łba. Zaciągnął się i wypuścił dym nosem,znowu skierował wzrok na gwiazdy.

Autor posta otrzymał pochwałę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Dylana Rosen on Nie Mar 22, 2015 8:15 pm

Dylana wolnym krokiem przechadzała się po parku... Był piękny dzień, siedzieć dzisiaj w domu bądź Instytucie to grzech. Kobieta potrzebowała chwili wytchnienia od monotonnej codzienności, a park, w którym jest pełno światła i przestrzeni jest idealnym miejscem na różne przemyślenia, a także odpoczynek. Kobieta ubrała się... hm, inaczej niż zazwyczaj. Czarne ubrania zastąpiły biała bluzeczka z niedużym dekoltem, niebieskie rurki oraz klasyczne balerinki. Przyjemna odmiana, dla Dylany, której fryzura również się zmieniła, włosy, zawsze splątane w warkocz, teraz spływały swobodnie do pasa, rozpuszczone, a wiatr przyjemnie je pieścił.
Dylana nie miała wiele spraw do przemyślenia. Jako Nocna Łowczyni nigdy nie spotkała się z poważniejszymi problemami, problemem była nimfomania. Jak długo będzie tak jeszcze żyć? Pragnąć dać upust nigdy niezaspokojonej żądzy. Kobieta nie spacerowała długo, usiadła pod piękną wierzbą, lecz nie w cieniu, ale na słońcu, czując jak witamina D wsiąka w jej skórę. Trochę tęskniła za Francją, ale obowiązki nie pozwolą się jej wyrwać. To cud, że w ogóle ma czas na samotne spacery... Właśnie, i tu jest problem. Samotne. Do tej pory Dylana nie spotkała nikogo, w kim by się zakochała, bądź zaprzyjaźniła. Nie potrafiła, a z kobietami nigdy nie potrafiła znaleźć wspólnego języka. Dziwne, co? Tak czy owak, Dylana przyzwyczaiła się już, że jest chodzącym dziwiadłem. Niezaakceptowanym odmieńcem.

Autor posta otrzymał pochwałę.

_________________
GG: 44964427 ;]

Dylana Rosen

Posts : 43

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Hunter Irwing on Nie Mar 22, 2015 8:40 pm

W przeciwieństwie do dziewczyny Hunter poruszał się po parku krokiem, który przypominał raczej ten jakiegoś narwanego dzieciaka niż dorosłego mężczyzny, na jakiego wyglądał. I jakim teoretycznie był. Można powiedzieć, że park był dla niego jednym z ulubionych miejsc w mieście, zawsze coś ciągnęło go do zielonych zakątków naszej planety, choć wielkimi miastami też nie gardził. W parkach po prostu czuł się mniej zamknięty, wolny.
Nosił to - co nosi zwykle. Wytarte dżinsy (i wbrew pozorom to nie były te stylizowane na wytarte, ale prawdziwie wysłużone), niechlujnie zarzucona bluza koloru wyraziście zielonego, jakieś buciory (na te okazje nie założył swojego ulubionego obuwia) i inne rzeczy już raczej nie warte wspomnienia. Włosy jedynie były w większym nieładzie niż zazwyczaj.
Przez cały czas jego szwendania się bez celu po parku nie spotkał prawie nikogo - oprócz ludzi niezwykle zajętych swoimi własnymi sprawami, którzy albo mijali go prędko albo gdy ten próbował zagadać zmierzali go wzrokiem takim, że nawet nasz kundelek się speszył. Więc wyobraźmy sobie jegoż zadowolenie, gdy zobaczył osobę nie tylko wyglądającą na samotną, ale też dość urodziwą siedzącą pod wierzbą rosnącą w parku. Podszedł do niej pewnie i bez większego zastanowienie wypalił:
-Czy tu jest tak gorąco, czy to po prostu ty? - po czym chcąc ratować sytuacje dodał - Pani na kogoś czeka...?
No toś świetnie zaczął Hunter... - pomyślał, modląc się by nie oberwać.

Autor posta otrzymał pochwałę.

Hunter Irwing

Posts : 7

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Dylana Rosen on Nie Mar 22, 2015 8:51 pm

Cisza wypełniała zmysły Dylany, a słońce ją przyjemnie grzało. Czego chcieć więcej? Żałowała, że nie wzięła ze sobą swojego pióra oraz dziennika, zapisałaby trochę wierszy, w tym miejscu nietrudno o natchnienie. Zwłaszcza, jak ma się taki spokój na duszy.
Rozmyślania Dylany nad wierszami przerwał męski głos, a konkretniej tekst na podryw, których słyszała już bardzo wiele. Przyjrzała się nieznajomemu swoimi fioletowymi oczami, z których pewnie nijak dało się coś wyczytać. Uśmiechnęła się za to i zaśmiała cicho.
- Ja? Nie, nie czekam na nikogo. Jakbym jeszcze miała znajomych to może. - Dylana mówiła z francuskim akcentem, którego nie potrafiła się wyzbyć, ale co poradzić? Kobieta poprawiła swoje ciemne włosy zgarniając je na lewą stronę. - Będziesz tak nade mną stał, czy usiądziesz? -Gestem dłoni wskazała miejsce obok. Miło będzie z kimś porozmawiać. Nie odrywając wzroku od mężczyzny kontynuowała. - Jestem Dylana, a ty?

z/t


Ostatnio zmieniony przez Dylana Rosen dnia Pią Kwi 03, 2015 4:55 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
GG: 44964427 ;]

Dylana Rosen

Posts : 43

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Gość on Wto Mar 24, 2015 6:46 pm

Mało kto był zadowolony, kiedy spotykał Evana na swojej drodze. Nie ma zbyt wielu kumpli, a jeśli takowy się trafił, musi wykrzesać się ogromną cierpliwością do tego osobnika. Jest ciężki do zrozumienia, trudny we współżyciu. Ale jakoś z tego powodu nie jest mu szczególnie przykro. Zdążył się już do takiego trybu życia przyzwyczaić, toteż nie przywiązuje do tego zbyt wielkiej uwagi. Jest mu to wręcz obojętne. W końcu kto jest wstanie polubić takiego potwora jakim jest Evan. Doprawdy, nikt.
Zauważył, że Dunas odsuwa się minimalnie. Nie wiedział tylko, czy to było z powodu wilka czy jego. W każdym razie nie miał zamiaru nad tym długo rozmyślać. Przysiadł obok niego, bo zauważył znajomą twarz, a i także chciał trochę odpocząć, tak z piętnaście minut. Później pewnie wróci do treningu, zostawiając Czarownika samego sobie. Nie zwracał też uwagi na jego aktualny stan, chociaż dało się wyczuć, że coś jest nie tak.
- Widać, widać - odparł, przeczesując dłonią swoją czarną czuprynę. Zarejestrował jak on sięga po paczkę papierosów i aż miał ochotę zapalić sobie cygaro. Niestety, nie miał przy sobie ich. W końcu jest na treningu, nie na relaksującym spacerze. Odwrócił od niego wzrok, którym zaraz wrócił, słysząc tak zwane "gratulację". Prychnął na jego słowa, przejeżdżając dłonią po rozgrzanym i lekko spoconym karku.
- Taa, dzięki, ale nie pierwszy raz mam tą fuchę. W zasadzie wróciłem na stare tory - mruknął, drapiąc za uchem swojego wilka.
Prawda, nie pierwszy raz był przywódcą. Już kiedyś nim był, ale musiał z niej zrezygnować, co mu się bardzo nie podobało. Teraz kiedy był wstanie i miał już niejaki plan, odbił to stanowisko bez najmniejszych problemów. Teraz tak łatwo nie odda swojego stanowiska jak to zrobił parę set lat temu.
- Masz ochotę się przejść? - zasugerował, wiedząc, że jeśli będzie siedział w miejscu, to trening mimo wszystko nie da takiego efektu jakby chciał.

Autor posta otrzymał pochwałę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Gość on Sro Mar 25, 2015 9:18 am

To nie tak,że Dunas nie cieszył się ze spotkania z wampirem,tylko akurat teraz nie miał najmniejszej ochoty widzieć się z kimkolwiek.Zmęczenie robiło swoje,był trochę marudny. No,ale jak już mężczyzna już do niego zagaił i przysiadł się,to czemu niby nie porozmawiać? Zwłaszcza,że Evan trochę go intrygował.Nie wyglądał na młodego wampira,musiał mieć paręset lat na karku.
Na wieść,że czarnooki już nie pierwszy raz został przywódcą,uniósł brwi i gwizdnął.
- No ładnie - poluzował krawat który go uwierał w szyję i odpiął pierwsze guziki koszuli. Nawet w nocy było tu bardzo ciepło.
Starał się wyszukać z pamięci kiedy ostatnio ktoś został zmieniany z przywódców wampirów. Może wtedy mniej więcej określiłby wiek Evana,niestety nie mógł sobie przypomnieć. Kątem oka popatrzył na wilka i prychnął.
Znowu wampir się odezwał z propozycją spaceru. Czemu nie? siedzenie i myślenie o dupie Maryni nie będzie niczym konstruktywnym a tak to,przejdzie się z wampirem i może dowie się od niego czegoś ciekawego. Może nawet będzie wiedział coś więcej z wydarzeń z Pandemonium.
Wstał i znowu zaciągnął się papierosem,popatrzył przez chwilę z góry na niego a później przetarł oczy palcami. Zaczynały go piec ze zmęczenia. Wyjął z wewnętrznej części garnituru małą buteleczkę i odkręcił ją. Następnie zdjął soczewki kontaktowe które tak bardzo mu przeszkadzały i włożył je z powrotem do fiolki którą zaraz zamknął.
- Na niedługo spacer mogę iść,ale prawdę mówiąc napiłbym się herbaty - uśmiechnął się lekko i włożył ręce do kieszeni.

Autor posta otrzymał pochwałę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Gość on Nie Mar 29, 2015 10:10 pm

Nie obchodziło go, czy mężczyzna skakał wewnętrznie z radości na jego spotkanie, czy miał ochotę go zabić. Ale póki co dało się zauważyć, że nie ma nic do Evana, nawet wykazywał inicjatywą rozmawiania. Może po prostu miał gorszy humor, dlatego wyglądał tak, jakby chciał uciec gdzieś i się schować. Niemniej, nie wnikał w to, co bardzo, ale to bardzo było nie w jego stylu. Przecież tak bardzo lubi się interesować cudzym życiem...
- Możliwe - mruknął jedynie, przeczesując swoje włosy.
W zasadzie nie podniecał się tym, że znowu ma swoją fuchę, jednak miło było znowu mieć tą władzę. Jest dobrym przywódcą, ale zarazem dość ciężkim. Generalnie nie spodziewał się tego, że ów wieści tak szybko się rozejdą. Ale wystarczy, że jedna papla puściła plotkę i dalej już poleciało.
Przypatrywał się jego ruchom, ot z ciekawości, bo i tak nie miał na razie co robić. Miał szkła kontaktowe, czyli z jego wzrokiem nie było najlepiej. Jednak zaraz zmienił na ten temat zdanie, widząc jego oczy. Uśmiechnął się minimalnie, gdy stwierdził, że chętnie się przejdzie, a bardziej napije się herbaty. W sumie, dla niego jest rano, sam z chęcią napiłby się jej. Jednak chciał dokończyć swój trening oraz miał jeszcze parę spraw do załatwienia.
- Bardzo chętnie się z Tobą jej napiję, ale innym razem. Co ty na to? - odparł, zgarniając ze sobą butelkę i wstał z ławki. Podał mu swój numer telefonu i stwierdził, że jak będzie tylko chciał, to może do niego zadzwonić, a oni się umówią. Po tych słowach przeciągnął się i ruszył do dalszego biegania.

z/t

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Gość on Wto Mar 31, 2015 9:34 pm

To nie tak,że Czarownik nie cieszył się z widoku wampira. Po prostu miał gorszy dzień,chyba każdy taki ma. Przyglądał się mu z uwagą,w klubie,tam gdzie się poznali,nie za bardzo miał ku temu okazji.
Wampir był wysportowany i miał liczne blizny na rękach. Prawdopodobnie,na całym ciele też.
Największą uwagę przykuły jego oczy,były zmętniałe i zmęczone. Znowu popatrzył na gwiazdy. Evan odezwał się i zaczął podawać swój numer telefonu. Czarownik wyjął notesik z wewnętrznej kieszeni marynarki i zanotował.
- Zadzwonię,niebawem - posłał mu delikatny uśmiech. Wampir odwrócił się wracając do swojego treningu.
Może przy spotkaniu wydobędzie troche informacji na pewne tematy którymi aktualnie sie interesuje Dunas. Mozliwe,że ten facet będzie wiedział cos więcej na temat wydarzenia z klubu.
Czarownik odwrócił się na pięcie i skierował się do swojego hotelu.

z/t

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Rozie Hales on Nie Kwi 26, 2015 5:27 pm

Park jak każdy inny. Północ jak każda inna. Blade światła latarni oświetlające ścieżki oraz duże, rozłożyste drzewa a wśród nich wampirzyca, obserwująca pustkę w parku z góry. Gdyby ktoś się napatoczył, to pewnie już by nie żył. Angelina wciągnęła chłodne powietrze. Jak to jest trząść się z zimna? Wampirzyca przykucnęła na jednej z gałęzi starego dębu, będąc ubraną w buty do biegania, jasne dżinsy i ciemnobrązową bluzkę z dekoltem oraz rękawami 3/4.
Poprawiła swoje czerwone włosy dalej obserwując i myśląc. Nie czuła zmęczenia, była pełna energii i chętnie pobawiłaby się z jakimś człowiekiem na jej (okrutnych) zasadach, no ale chyba nikt na razie nie będzie miał tego zaszczytu.
Zeskoczyła zwinnie z drzewa na dwie nogi, tak jak kotek na cztery i udała się w stronę jeziora, gdzie stało kolejne drzewo na które Angelina zwinnie się wspięła niczym inny kotek. Przykucnęła na gałęzi nad wodą patrząc się w swoje odbicie. Była piękna, prawda? A przed nią życie wieczne na ziemi. Oczywiście, jeżeli nikt jej nie zabije, ale przyrzekła sobie nie szukać kłopotów. Cisza w parku była uderzająca, słyszała jedynie sowę, wpatrując się w swoje piękne odbicie.

Rozie Hales

Posts : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Kwi 26, 2015 5:43 pm

Dzisiejsza noc była wspaniała na zaczerpnięcie świeżego powietrza i przewietrzenia swojego wampirzego, starego tyłka. Lucius standardowo stronił w miejsca, gdzie mógł mieć większą pewność, że nie natknie się na nikogo normalnego. Bardziej od jakichś magicznych, oczekiwał pijanego przyziemnego, który wracał takimi ścieżkami z imprezy. Skosztowanie krwi z "prądem" byłoby śliczną perspektywą.
Już z odległości wyczuł czyjś zapach, niestety, nie człowieka. Zdawało się, że będzie miał okazję na pogawędkę z jednym ze swoich. Skierował się w stronę jeziora, podpierając się swoją laską i krocząc spokojnie i cicho. Westchnął pod nosem, stając nad taflą wody, po czym podniósł rękę, by laską zastukać w gałąź trzy razy. Co to miało znaczyć? W sumie nic. Zwrócenie na siebie uwagi czy cokolwiek z tych rzeczy.
- Witaj. - powiedział w końcu, nie spoglądając w jej stronę ani na chwilę. W końcu wiedział dokładnie, gdzie się znajduje. Opuścił rękę wzdłuż ciała i oparł się z powrotem o laskę.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Rozie Hales on Nie Kwi 26, 2015 6:21 pm

Angelina również go wyczuła. Słyszała każdy jego krok, zaszczyciła go spojrzeniem jedynie na ułamek sekundy aby potem ponownie skierować je na swoje odbicie. Na początku nie odpowiedziała na przywitanie, zapach z pewnością należał do wampira, komiczne jednak była jego laseczka.
- Cześć. - odparła krótko.
I nagle to usłyszała. Śmiechy, kilku nastolatków włóczących się po mieście. Z pewnością byli lekko podbici i niczego nie świadomi szli w stronę parku. Angelina uśmiechnęła się pod nosem i już wyobrażała sobie wspaniałą ucztę. Ah, los jednak jej sprzyja. Ciekawe czy nieznajomy również się skusi czy jest może kolejnym idiotą który szanuje rodzaj ludzki i nie poluje na nich, spożywając jedynie krew z woreczków. Zimną i nieświeżą.
Angela jednak nie przypominała już charakterem człowieka i cechowała ją jedynie samokontrola, dzięki czemu, gdy się wściekała to nie rozszarpywała byle komu gardła. Cóż, każdy żyje na swój sposób.

Rozie Hales

Posts : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Lucius Kasparow on Nie Kwi 26, 2015 6:33 pm

Nie doczekał się szybko odpowiedzi.
- Młodej damie języka w gębie zabrakło? - rzucił, by uświadomić ją, że zbyt długo nie lubił czekać. No i niestety, jego ówczesna kultura często mieszała się z teraźniejszym, wszechobecnym chamstwem, ale nie zamierzał nic z tym zrobić. Również wyczuł obecność dwóch pijanych ludzi. Skierował wzrok w stronę, z której ewentualnie mogli wyjść.
- Zejdź z drzewa, kobieto, to nie wypada siedzieć jak małpa na gałęzi, kiedy się z kimś konwersuje. - wyprostował się i obrócił swoją laskę w dłoni, jakkolwiek to brzmi...
Najwyraźniej nie sprawiał wrażenia, jakby był zainteresowany tą pijaną dwójką. Oczywiście, wciąż brał ich pod uwagę, ale wolał teraz porozmawiać z wampirzycą, której mimo wszystko wciąż jeszcze nie obdarzył bezpośrednio wzrokiem. Widział ją jedynie kątem oka. Nie mówił nic więcej, dopóki dziewczyna nie zaszczyci go swoją obecnością na normalnym gruncie. Wciąż spokojnie sobie stał i błądził wzrokiem po otoczeniu, nasłuchując.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Rozie Hales on Pon Kwi 27, 2015 3:37 pm

Angelina nie spuszczając wzroku z pijanych nastolatków zmieniła pozycję na drzewie dając tym samym swojemu rozmówcy do zrozumienia, że prędko zejść nie zamierza.
- Nie, po prostu mam Cię w dupie. - Ekhm, miła co? Angelina bardzo nie lubi, gdy ktoś jej rozkazuje bądź sugeruje co powinna zrobić. Sama decyduje za siebie, poza tym, kto wampirowi zabroni.
Spojrzała w końcu na mężczyznę, który stał pod nią i podobnie jak ona wcześniej, nie zaszczycał jej spojrzeniem. Tak naprawdę to kobietę gówno obchodzi co wypada a co nie. Kto to w ogóle wymyślił?
- Poza tym, możesz być jakimś psychopatą albo coś w tym stylu, nie widzę żadnego powodu dla którego miałabym zejść na dół. - Cóż, wiedziała, że to co mówi jest bez sensu, Angela wyczuła, że nieznajomy jest wampirem lecz z jakichś względów chciała byle jak podtrzymać rozmowę.

Rozie Hales

Posts : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Lucius Kasparow on Pon Kwi 27, 2015 5:09 pm

Słysząc jej słowa prychnął pod nosem, a potem pokręcił głową.
- Uuu, czyżbym miał zaszczyt napotkać tę kobietę z gatunku silnych i niezależnych? - zakpił bez jakichkolwiek pohamowań i melodyjnym tonem. Czemu większość wampirzyc nowego pokolenia były takie pyskate? Zresztą, nie tylko wampirzyce. Obejrzał się za dwójką pijanych ludzi, która najwyraźniej zaczęła zmierzać w ich stronę.
- Rozumiem. - rzekł nagle ni z gruchy ni z pietruchy. - W takim razie miłego kołysania się na gałęzi. - machnął ręką i zaczął powoli iść w kierunku młodych ludzi. - Uważanie mnie za psychopatę, co za infantylna wymówka, by nie zejść na dół i zwyczajnie porozmawiać... - mruczał cicho pod nosem, uśmiechając się rozbawiony kącikiem ust. W pewnym momencie stuknął laską w ziemię i użył swojej mocy, ogłuszając w promieniu jej działania wampira jak i dwójkę ludzi. Wykorzystując sytuację podszedł powoli do oszołomionych, gdyż nigdzie mu się nie spieszyło. Przykucnął przy jednym z nich i delikatnie podniósł za tył głowy, by zaraz wgryźć się w szyję. W końcu mógł poczuć smak świeżej krwi z przepięknym dodatkiem, jaki był alkohol. Kolejnym plusem było to, że do wyssania miał dwójkę śmiertelników, więc będzie mógł się kontrolować i nawet na tym nic nie stracić, a się porządnie najeść.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Rozie Hales on Pią Maj 01, 2015 2:08 pm

Angelina nie wiedziała co myśleć o wampirze, który stał pod nią. Był dość wyrafinowany i nie liczyć jego odzywek całkiem kulturalny skoro wolał aby zeszła z drzewa by z nim porozmawiać. Cóż, Angelina niestety ma problem z dogadywaniem się z drugą osobą, była typem samotniczki więc też nie spodziewała się nikogo tutaj spotkać o tej porze, a zwłaszcza wampira.
Kiedy już miała odpuścić i zejść poczuła się nagle dziwnie. Jakby ktoś jednym pstryczkiem pozbawił ją wszystkich zmysłów, poczuła się pusta, jakby nie żyła. Nie potrafiła nic zrobić ani nic nie widziała i nie słyszała.
Nie wiedziała również, że spadała z drzewa prosto na niemiłe spotkanie z ziemią.

Rozie Hales

Posts : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 01, 2015 2:23 pm

Usłyszał za sobą upadek.
- Oj... - mruknął pod nosem, nie odwracając się za siebie. Zapomniał, że ta moc mogła zadziałać też na nią, no po prostu wyleciało mu to z głowy albo zrobił to ze zwyczajnie podświadomą już złośliwością, to było u niego naturalne.
Wyssał krew z jednego młodzika, a potem przeszedł do drugiego. Rzecz jasna, nie zabrał śmiertelnej ilości krwi. Jeśli dziewczyna nie będzie mieć skrupułów i z desperacji będzie chciała się nimi pożywić, to ich dobije. Czując lekkie wirowanie w głowie, odchylił się od ofiary i uśmiechnął się dość głupkowato. To był przyjemny stan. Wstał i jeszcze raz spojrzał na tę dwójkę, a potem na wampirzycę. Zaczął iść w jej stronę, widząc, że się przebudza z tego stanu nieprzytomności. Zwyczajnie pochylił się, wyciągając w jej stronę dłoń.
- Wybacz, młoda damo, umknęło mi, że to również mogło zadziałać na ciebie. Zazwyczaj na łowach bywam sam, więc się o to nie martwię. - rzekł, uśmiechając się delikatnie, zachowując swoją szarmancję.
- Zapomniałem również o twojej obecności... Na momencik. Będziesz zmuszona poszukać sobie innych ludzi. - dodał, puszczając jej dłoń, o ile ją podała i wyprostował się, oczekując jej reakcji.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Rozie Hales on Pią Maj 01, 2015 2:57 pm

Angelina odzyskiwała zmysły jedno po drugim, lecz i tak na chwilę straciła świadomość. Gdy otworzyła oczy zobaczyła gwieździste niebo, słyszała jak wampir pożywia się nastolatkami, zdała sobie sprawę, że spadła z drzewa. Jak to się w ogóle stało? Podniosła się do pozycji siedzącej i zamrugała kilka razy przenosząc wzrok na mężczyznę, który podał jej rękę, wstała z jego pomocą strzepując ze swojego ubrania trawę.
- Co to miało być? Jak ty to zrobiłeś? - postanowiła oszczędzić kolejnych pyskówek i pogadać z nim jak człowiek z człowiekiem, a raczej wampir z wampirem. Hm, kolejna istota która posiada jakiś fajny dar? Czy tylko ona go nie posiada? A może jeszcze go nie odkryła? Cóż, kto wie?
- Nie polowałam, wolę uwodzić dorosłych ludzkich mężczyzn a potem się nimi pożywiać. - Kto co woli. W sumie nie wspomniała, że nie zawsze tak było, czasami wolała po prostu rozszarpywać im gardła nie zwracając uwagi na okoliczności, lecz... czy śmierć w łóżku obok tak pięknej wampirzycy nie jest po prostu idealna?

Rozie Hales

Posts : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 01, 2015 3:15 pm

- Hm? - uniósł brew, spoglądając na wampirzycę zdecydowanie przez moment nie wiedząc o co jej chodziło. Potem jakby zrozumiał i wyszczerzył się.
- Wystarczyło machnięcie laską i już. - odpowiedział, pozwalając sobie na seksualny podtekst mimo lordowskiego zachowania, które i tak wciąż zachował. Szkoda, że jako wampiry, obydwoje byli bezpłodni, wtedy pozwoliłby sobie na żart o tym, co zaszło lub kto zaszedł i w co zaszedł w ten czas, kiedy machnął laską.
- Och, mam do czynienia z wampirzą ku... - urwał, udając nagły kaszel. Teraz to faktycznie się zapomniał. - No tak, każdy ma swoje sposoby. - skomentował zaraz i oderwał wzrok od kobiety, chcąc się na chwilę rozejrzeć po otoczeniu. Lucius, dla odmiany, wolał znajdować sobie zabawki na dłużej.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Rozie Hales on Pią Maj 01, 2015 7:02 pm

Angelina zmarszczyła brwi.
- Kurwy, pieprzą się za pieniądze... a ja wole skorzystać ze swojej urody na swoją korzyść. To tylko potwierdza fakt, jak bardzo ludzcy mężczyźni są puści i skłonni do zdrady. Wystarczy zaprosić go do łóżka a zgadza się bez żadnego wahania. - W sumie to było dość bliskie prawdy. Nie wnikała w życie prywatne jej ofiar, lecz na pewno są mężczyźni, którzy są wierni swoim wybrankom. Oni mają trochę oleju w głowie i nie szlajają się po klubach nocnych.
Angelina poprawiła swoje czerwone włosy i przyjrzała się wampirowi. Na pewno był starszy od niej i to o wiele. W sumie, to chyba jedynie z parę razy poznała kogoś młodszego. Zauważyła, iż wampir nie przedstawił się do tej pory, ona również nie zamierzała przedstawiać sie pierwsza. Cóż, pewnie i tak więcej się nie spotkają, więc po co drążyć ten temat?

Rozie Hales

Posts : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Lucius Kasparow on Pią Maj 01, 2015 7:13 pm

Słuchał jej ze spokojem, choć w głębi duszy mógł mieć to gdzieś.
- Rozumiem, że to twojej pustości nie dowodzi? - spytał zupełnie ironicznie i retorycznie. Nie potrzebował odpowiedzi, było to pytanie zwyczajnie zmuszające do refleksji, choć wątpił, by wampirzyca miała się nad tym zastanowić. Nie sugerując się nawet jej wyglądem było wiadome, że jest młoda. Korzysta z wampirzego (nie)życia.
- Cóż, życzę w takim razie udanych łowów. - machnął ręką i odwrócił się w daną stronę. Zapomniał się zwyczajnie przedstawić. Albo po prostu zrobił to podświadomie, gdyż w jego mniemaniu wampirzyca nie miała co sobą zaprezentować, poza urodą. Główną jej wadą było to, że nie była człowiekiem. Kimś ulegającym, niebuntowniczym. Westchnął cicho pod nosem i zaczął powoli iść, stukając laseczką o podłożę.

zt.

Lucius Kasparow
Mr. Chair

Posts : 114

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Anya Belew on Czw Maj 21, 2015 5:20 pm

Ledwo weszła do parku i już słyszała dzieci witające ją. Na siłę się uśmiechnęła i pomachała do nich.
No to mamy kolejny, męczący dzień...-pomyślała.
W sumie to niańczenie tych dzieci odrobinę sprawia jej radość... Albo coś podobnego. Dzieciaki się bawiły i biegały po całym parku, ale ona miała to gdzieś. Wyciągnęła szydełko, białą nić i wzór, i wzięła się do szycia serwetki. Szło jej całkiem dobrze, tylko czasem przybiegła jakaś mała istotka i zaczynała płakać nad jakąś głupotą. W pewnym momencie jedno z dzieci- mały, sześcioletni chłopczyk, nie patrząc wbiegł na ulicę. Tym razem z przerażeniem Anya wstała z ławki, porzucając niedokończoną robótkę i pobiegła za chłopcem. Niestety, ten się potknął. Dosłownie kilka metrów od niego była ciężarówka.
Cholera...
W ostatniej chwili zdążyła skoczyć i zepchnąć chłopca na chodnik, a zarazem też i sama wskoczyć w bezpieczne miejsce.
Po co ja to zrobiłam? A z resztą, czasem mam takie zachcianki.
Wróciła do parku, lecz jej serwetki już nie było. Myślała, że jakieś dziecko ją zabrało.
-Trudno się mówi, będę musiała zacząć od nowa...

Anya Belew

Posts : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Anya Belew on Sro Cze 03, 2015 2:59 pm

Po tak niebezpiecznej sytuacji, a do tego po dziwnym przejawie dobroci chciała odpocząć. Zabrała z ławki to, co jej pozostało, czyli nić, szydełko i wzór. Trochę się zdenerwowała, gdy zobaczyła, że jej robótka zniknęła, ale szybko się uspokoiła. Zmyła się z tego miejsca wypełnionego dzieciakami i przeszła się na krótki spacer po parku. Z czasów dzieciństwa pamiętała, że było w tym parku pewne miejsce...
-Tylko gdzie to...
Znalazła je. Przypadkowo, ale dotarła tam, gdzie chciała. Stare, wygięte drzewo, na którym W przeciwieństwie do krzeseł z drzazgami na chatboxie ;-; , wbrew pozorom wygodnie się siedziało. Zaczęła od nowa szyć kolejną serwetkę. Gdy tylko skończyła zasnęła na pniu drzewa.

Anya Belew

Posts : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park Griffitha

Pisanie by Sponsored content Today at 2:41 am


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Park

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach